"To naprawdę niefortunna sytuacja". Micron tłumaczy zamieszanie wokół cen RAM‑u
W sektorze RAM-u nie jest kolorowo i nie ma co nastawiać się na to, że sytuacja ulegnie poprawie w przeciągu najbliższych miesięcy. Wiceprezes ds. marketingu, działu mobilnego i obsługi klienta w firmie Micron, będącej jednym z czołowych producentów pamięci, próbuje przekonać konsumentów, iż ich perspektywa jest nie do końca prawidłowo i powinno się spojrzeć na ostatnie wydarzenia z nieco szerszej perspektywy.
Zawierucha na rynku pamięci nie ustaje, a wręcz przeciwnie – wciąż przybiera na sile. W związku z tym wiele osób zaczęło zastanawiać się nad tym, kiedy wreszcie nastanie koniec problemów i ponownie będziemy w stanie nabyć RAM lub dyski w przyzwoitej cenie, acz producenci technologii nie mają zbyt dobrych wieści w tym temacie. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja unormuje się dopiero w okolicach 2028 roku, a do tego momentu jesteśmy skazani na pamięć kosztująca kilkukrotność tego, co sklepy życzyły sobie za nią przed paroma miesiącami.
"To naprawdę niefortunna sytuacja"
Redakcja Wccftech postanowiła zasięgnąć opinii Micronu i dowiedzieć się, jak producenci RAM-u zapatrują się na bieżący stan rynku. W wywiadzie wziął udział Christopher Moore pełniący w przedsiębiorstwie stanowisko wiceprezesa ds. marketingu, działu mobilnego i obsługi klienta, a ze słów mężczyzny wynika, iż konsumenci pomstujący przeciw firmom technologicznym patrzą na sprawy nieco inaczej, niż biznesy.
Moore podkreślił, iż Micron nadal stara się pomóc konsumentom z różnych zakątków świata, a jako że firma robi to różnymi kanałami, fakt ten podobno aż zbyt łatwo umyka uwadze. Jak zaznaczono, amerykańska spółka nadal prowadzi "bardzo znaczącą działalność na rynku klienckim i mobilnym", acz w tym miejscu warto nadmienić, że pod koniec ubiegłego roku ogłosiła ona wycofanie się z sektora konsumenckiego i uśmiercenie swojej marki Crucial, co zdaje się stać w sprzeczności ze słowami wypowiedzianymi przez Christophera.
W rzeczywistości Micron utrzymuje relacje z firmami pokroju Della i Asusa, które skupują moduły pamięci, a następnie wypuszczają do sprzedaży pod własnym szyldem. Oznacza to, iż produkty tytułowego przedsiębiorstwa w teorii w sklepach znajdziemy, acz bez zagłębienia się w temat nawet nie będziemy o tym wiedzieć. Moore pochwalił się, że "Micron jest w kontakcie z każdą marką komputerów PC na rynku", niemniej ogromny popyt ze strony biznesów skupionych na sztucznej inteligencji zmusił gigantów technologicznych do zmiany priorytetów. Sprzedaż technologii wykorzystywanej w dużych centrach danych stale rośnie i ani Micron, ani żaden z jego konkurentów, nie mogą sobie pozwolić na zignorowanie tego faktu.
Obecnie trwa rozbudowa centrów danych, a całkowita wartość rynku (TAM) przedsiębiorstw lub centrów danych rośnie z 30–35% do 40%, a obecnie do 50–60% całego rynku, co wymaga większej ilości bitów niż dotychczas. Cała branża boryka się z niedoborem. [...] Nie jest to problem firmy Micron, ale całej branży, w której my, nasi partnerzy i konkurenci staramy się jak najlepiej obsługiwać te segmenty, a podaż jest po prostu niewystarczająca. To naprawdę niefortunna sytuacja. Uważam jednak, że bardzo ważne jest, aby ludzie zrozumieli, że nadal obsługujemy rynek konsumencki.
Temat został domknięty potwierdzeniem, że za niedoborem pamięci DRAM stoi nagły wzrost popytu ze stron firm zajmujących się AI. Producenci nie mieli wystarczająco dużo czasu, aby dostosować swoje linie dostaw, co negatywnie odbiło się przede wszystkim na konsumentach detalicznych. Moore nadmienił również, że produkcja nowych fabryk, choć długoterminowo opłacalna, nie przyniesie zauważalnych rezultatów w ciągu nadchodzących miesięcy.
Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl