Jeśli do tej pory nie udało nam się tego dostrzec, aktualnie mamy do czynienia z niedoborami praktycznie wszystkich podzespołów komputerowych – poczynając od pamięci, która to najbardziej daje się we znaki, przez karty graficzne, aż po procesory. W kontekście ostatnich z wymienionych głos postanowił zabrać Dave Guzzi, pełniący stanowisko szefa globalnego kanału sprzedaży w Intelu. Mężczyzna oznajmił, iż jego pracodawca ma problemy z wyprodukowaniem wystarczającej liczby CPU do sprostania zapotrzebowaniu i podobno jest to problem, „który dotknie wszystkich”. Mimo wszystko Guzzi nie sądzi, abyśmy mieli zostać świadkami powtórki z wydarzeń z udziałem RAM-u. Co prawda ceny procesorów mogą wzrosnąć (i prawdopodobnie to zrobią), niemniej skok nie powinien być aż tak drastyczny, jak w przypadku pamięci. Pocieszenie to niewielkie, ale lepszy rydz niż nic.
Procesory staną się droższe, ale podwyżki nie będą tak dotkliwe, jak w przypadku RAM-u
Wspomniany już Dave Guzzi miał okazję udzielić wywiadu redakcji CRN. W trakcie rozmowy dyrektor Intela przestrzegł przed spodziewanym niedoborem CPU i stwierdził, że już teraz część partnerów giganta technologicznego musi pogodzić się z tym, że ich zapotrzebowanie na procesory nie zostanie zaspokone. Wedle Guzziego jest to problem uniwersalny, który trapi nie tylko tytułowe przedsiębiorstwo, ale także jego konkurentów. W związku z tym należy nastawić się na to, iż technologia ta stanie się mniej przystępna cenowo.
Jak nietrudno się domyślić, głównymi klientami Intela na chwilę obecną są firmy zajmujące się sztuczną inteligencją oraz dużymi centrami danych. To one wykupują większość zapasów giganta z Santa Clara i to właśnie one odczuwają wieczny niedosyt. Efekty ich działań odczują z kolei konsumenci detaliczni, którym przyjdzie wyciągnąć z portfela więcej pieniędzy podczas modernizacji peceta lub kupna nowego komputera.
Dylan Martin z CRN zauważył, iż pierwsze wzmianki na temat potencjalnej podwyżki kosztów zakupu CPU Intela pochodzą jeszcze z października ubiegłego roku, kiedy to dyrektor finansowy korporacji, David Zinser, napomknął o tym, że firma może zostać zmuszona do dostosowania cen swojego asortymentu celem „przesunięcia popytu w stronę produktów, na które jest podaż i na które jest popyt”. Wedle Zinsera ograniczenia podaży mają osiągnąć swój szczyt w pierwszym kwartale bieżącego roku, ten zaś kończy się właśnie w marcu. Później problemy z dostępnością technologii nie powinny aż tak wdawać się we znaki ze względu na zwiększanie przez Intela wydatków na narzędzia.
W oświadczeniu wydanym portalowi CRN przedstawiciel Intela potwierdził, że przedsiębiorstwo pozostaje „skoncentrowane się na komputerach klasy podstawowej oraz innych segmentach klientów, które mają kluczowe znaczenie dla naszych partnerów handlowych”, co pozwala zrozumieć, iż nagły brak procesorów w segmencie konsumenckim nie wchodzi w grę. Mimo wszystko priorytetem Amerykanów pozostaje „produkcja wydajnych procesorów w celu obsługi rosnących potrzeb w zakresie sztucznej inteligencji i infrastruktury”, więc w tej kwestii zbyt wielka zmiana nie zaszła.
0 komentarzy