Dopiero co informowaliśmy o fatalnym przyjęciu zapowiedzi DLSS 5, która to zebrała rekordową liczbę negatywnych reakcji pod oficjalnym zwiastunem zamieszczonym na YouTube’ie, a Nvidia ruszyła z wielką akcją ograniczania szkód. Do akcji ponownie wkroczył szef kalifornijskiej korporacji, Jensen Huang, który za punkt honoru postawił sobie przekonanie społeczności co do tego, iż on sam nie jest wielkim fanem „slopu AI”. Gwoli przypomnienia – jeszcze niedawno mężczyzna bez ogródek mówił o tym, że gracze są w błędzie, a nowa odsłona technologii giganta z Santa Clara nie jest tak zła, jak się ją maluje. Aktualna narracja przeszła sporą metamorfozę i spuszczono nieco z tonu, dopuszczając krytykę i odnosząc się do niej w bardziej konstrukcyjny sposób. Czy zmiana ta będzie miała wpływ na odbiór DLSS 5, które ma ukazać się już tej jesienie? Cóż, to się dopiero okaże.
Jensen Huang zapewnia, że sam nie lubi slopu AI – tylko co to zmienia w kwestii DLSS 5?
Huang miał okazję pojawić się w podcaście prowadzonym przez Lexa Fridmana i, jak nietrudno się domyślić, poruszony został temat felernego DLSS-a. W trakcie rozmowy okazało się, iż CEO Nvidii jednak empatyzuje z graczami niezadowolonymi z wyglądu gier po skorzystaniu z tytułowego narzędzia, albowiem „sam nie lubi slopu AI”. To jak to wreszcie jest – malkontenci mają rację, czy jej nie mają? Wypowiedź Jensena została wychwycona przez redakcję serwisu VideoCardz i prezentuje się jak poniżej:
Tak. Uważam, że ich punkt widzenia ma sens i rozumiem, skąd biorą się ich obawy, bo sam nie przepadam za tandetnymi treściami generowanymi przez sztuczną inteligencję. Wiesz, wszystkie treści tworzone przez AI coraz bardziej do siebie przypominają i wszystkie są piękne, więc rozumiem, co mają na myśli.
Nie sposób nie zwrócić uwagi na to, iż wedle Huanga wszystkie treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję, mimo że są tak do siebie podobne, pozostają piękne. Jako że o gustach się nie dyskutuje, przejdźmy dalej i sprawdźmy, co też jeszcze ciekawego do powiedzenia miał biznesmen.
Zacznijmy od tego, że głównodowodzący technologicznego giganta potwierdził swoje wcześniejsze słowa, a mianowicie – „DLSS 5 łączy kontrolę nad geometrią, teksturami i wszystkimi elementami gry z generatywną sztuczną inteligencją. Nie jest to przetwarzanie końcowe, nie jest to przetwarzanie końcowe na poziomie klatek – jest to generatywna kontrola na poziomie geometrii.” Według Jensena DLSS ma być „narzędziem zintegrowanym z artystami”, dostarczającym im twórczej swobody. Co więcej, nikt nikogo nie ma zamiaru zmuszać do korzystania z omawianego oprogramowania. Dość istotną informacją jest także to, że udostępniona zostanie możliwość wytrenowania własnego modelu odpowiedzialnego za poprawę wyglądu gier.
DLSS 5 pozwala również – ponieważ jest to system otwarty – na trenowanie własnych modeli w celu ustalenia parametrów, a w przyszłości można będzie nawet podawać mu polecenia. Na przykład: „Chcę, żeby to był shader w stylu kreskówkowym. Chcę, żeby wyglądało to mniej więcej tak”, więc można nawet podać przykład. A system wygeneruje efekt w tym stylu, zachowując spójność z estetyką, stylem i intencją artysty. Wszystko to odbywa się z myślą o artyście, aby mógł stworzyć coś piękniejszego, ale nadal w stylu, który sobie życzy.
Czy obietnice Huanga rzeczywiście się spełnią – tego powinniśmy dowiedziec się w drugim półroczu.
0 komentarzy