Przejdź do treści

AI jak pracownik? Microsoft sugeruje opłaty licencyjne dla agentów sztucznej inteligencji

Wraz z rosnącą rolą agentów AI w firmach pojawia się nowe pytanie: czy tacy „wirtualni pracownicy” powinni być traktowani jak ich ludzcy koledzy? Chodzi oczywiście nie o prawa pracownicze, a wymogi względem licencji na oprogramowanie. Przedstawiciel Microsoftu wskazuje scenariusz, który może znacząco wpłynąć na model biznesowy branży SaaS.

Agenci AI jako potencjalni użytkownicy systemów

Podczas niedawnej konferencji Rajesh Jha, jeden z czołowych menedżerów Microsoft, zasugerował, że w przyszłości agenci sztucznej inteligencji mogą funkcjonować w firmach w sposób zbliżony do użytkowników systemów IT. W praktyce oznaczałoby to przypisanie im tożsamości cyfrowej – loginów, dostępów czy skrzynek mailowych.

W takim scenariuszu agenci AI mogliby być traktowani jako tzw. „seaty”, czyli płatne miejsca dostępowe w oprogramowaniu. Jha wskazał, że każdy taki agent może stanowić nową „okazję seatową” (seat opportunity), czyli potencjalne źródło przychodu dla dostawców oprogramowania. Stanowisko to wynika oczywiście z troski o kondycję finansową firmy.

Model SaaS (Software as a Service) od lat opiera się na opłatach za liczbę użytkowników. Rozwój AI wywołał jednak dyskusję, czy ten mechanizm pozostanie aktualny. Część inwestorów obawia się, że jeśli jeden pracownik będzie w stanie zarządzać wieloma agentami AI, liczba ludzkich użytkowników – a więc i licencji – może spaść. To zaś mogłoby wpłynąć na przychody firm odpowiedzialnych za przygotowywanie oprogramowania i zarządzanie licencjami.

Jha przedstawił jednak alternatywną perspektywę: jeśli agenci AI będą traktowani jak użytkownicy, ich rosnąca liczba może zrównoważyć – lub nawet przewyższyć – spadek liczby pracowników korzystających z oprogramowania.

Branża podzielona w ocenie skutków

Nie wszyscy eksperci podzielają to podejście. Nenad Milicevic z AlixPartners wskazuje, że automatyzacja może ograniczyć liczbę osób bezpośrednio pracujących w systemach, co przełoży się na mniejszą liczbę licencji. W jego ocenie może to zwiększyć presję na dostawców oprogramowania i skłonić klientów do kwestionowania dotychczasowych modeli cenowych, zwłaszcza jeśli liczba realnych użytkowników spadnie.

Milicevic zwraca również uwagę, że w takim scenariuszu mogą zyskać platformy o bardziej otwartej architekturze. Firmy próbujące pobierać dodatkowe opłaty za dostęp agentów AI ryzykują, że klienci wybiorą rozwiązania umożliwiające bardziej swobodne wykorzystanie automatyzacji.

Kluczowe pozostaje pytanie, jak definiować rolę agentów AI: czy są one jedynie narzędziem wspierającym użytkownika, czy raczej autonomicznym „uczestnikiem” procesów biznesowych. Od tej interpretacji może zależeć sposób ich rozliczania.

Mój komentarz: stawką jest przyszłość ekonomii oprogramowania

Dyskusja wokół agentów AI dotyka fundamentów modelu biznesowego branży technologicznej. To, czy zostaną uznani za pełnoprawnych użytkowników systemów, czy jedynie rozszerzenie pracy człowieka, może mieć bezpośredni wpływ na przychody dostawców oprogramowania.

Na razie są to oczywiście rozważania i scenariusze, a nie ogłoszone zmiany w politykach cenowych. Jednak kierunek tej debaty pokazuje, jak istotny wpływ na rynek może mieć dalszy rozwój agentów AI, a pewne w tym wszystkim wydaje się tylko jedno: firmy stojące za oprogramowaniem tematu tak łatwo nie odpuszczą, bo widzą w tym sposób na równoważenie spadających przychodów. Czy słusznie? Coż, niedługo może się okazać, że w tej układance najtańszym i wymienialnym elementem jest jedynie człowiek…

0 komentarzy

Zostaw komentarz