Przejdź do treści

W Chinach powstaje codziennie 470 seriali tworzonych przez AI. Prawie nikt ich nie ogląda

Wiele razy słyszałem od moich znajomych, że nie oglądali jakiegoś filmu czy serialu, który im poleciłem, bo „nie starczyłoby im czasu do końca życia”, gdyby chcieli obejrzeć wszystko, co im poleciłem. Trudno się z tym nie zgodzić, w końcu powstaje naprawdę dużo ciekawych produkcji. Okazuje się jednak, że Chińczycy przenieśli temat w zupełnie inny wymiar i niemal taśmowo produkują „mikrodramaty” z użyciem AI, które potem publikują na social mediach w częściach. Jest też jednak mroczna strona tego zjawiska.

Co to w ogóle jest?

„Mikrodramaty”, to format ciągle raczej obcy w Polsce. W dużym skrócie można jednak powiedzieć, że to krótkie seriale w formacie pionowym, przeznaczone do konsumpcji na smartfonach. Składają się najczęściej z kilkunastu odcinków trwających po 2-3 minuty, w trakcie których dzieje się skondensowana do maksimum akcja. To trochę tak, jakby z popularnych tasiemców w stylu „Mody na sukces” wyciągnąć esencję każdego odcinka i podać go w możliwie, jak najkrótszym czasie. Dzięki temu można je odpalić na smartfonie np. podczas przerwy w pracy, w komunikacji miejskiej czy w kolejce u lekarza.

Dowiemy się, co lubisz

Plan działania w przypadku „mikrodramatów” jest bardzo prosty – wyprodukować z pomocą AI jak najwięcej treści, jak najniższym kosztem i zalać nimi platformy pokroju Douyina i Kuaishou (chińskie odpowiedniki TikToka czy Instagrama). Wykorzystanie sztucznej inteligencji eliminuje większość kosztów. Nie trzeba zatrudniać scenarzysty, aktorów, kamerzysty, odpadają też koszty kamer i oświetlenia. W efekcie Chińczycy są w stanie „wypluwać” setki „serialików” miesięcznie i sprawdzać, co najbardziej przykuwa uwagę odbiorców i wstrzeli się w łaski algorytmu danej platformy.

To może być Twoja twarz

Wspomnianą wcześniej ciemną stroną tego nowego pomysłu jest fakt, że w Chinach prawa autorskie traktowane są bardzo umownie i przy produkcji kolejnych „mikrodramatów” AI wykorzystuje np. twarze prawdziwych aktorów, którzy kompletnie nie są tego świadomi. Powoduje to, że widzowie z czasem mogą utożsamiać z tym typem treści osoby, które nawet nie wiedzą o ich istnieniu, a to jest już naprawdę bardzo niepokojące.

Prawie nikt tego nie ogląda

Przy tak dużym tempie produkcji ponad 99% z tych treści nie trafia ostatecznie do widza. Chiński rynek ma ponad miliard odbiorców, więc szacuje się, że jeśli dany serial (jako całość) nie osiągnie 100 milionów wyświetleń, nie staje się hitem, tylko znika w tłumie. Na 127 800 serii wyprodukowanych do 2026 roku, jedynie 0,117% odniosło komercyjny sukces w Chinach, cała reszta przepadła w odmętach internetu. Trzeba też pamiętać, że generowanie takich filmów zużywa duże ilości prądu, więc pozornie nieszkodliwe wytwory AI mają jednak realny wpływ na środowisko.

Taki stan rzeczy sprawia, że sieć pełna jest „cyfrowych śmieci”, które istnieją na serwerach, ale nikt ich nie ogląda i zajmują tylko cenne miejsce na dane. Co ciekawe, sprawą zajął się też chiński rząd, który już teraz wymaga od twórców, by oznaczali swoje treści, jako generowane przy użyciu AI. Jak widać, na razie jednak nie przynosi to wymiernych efektów, ale w przyszłości prawo dotyczące takich wideo może zostać zaostrzone.

0 komentarzy

Zostaw komentarz