Przejdź do treści

Iran chce przejąć kontrolę nad kablami internetowymi w cieśninie Ormuz. Kolejny kryzys na horyzoncie

3 minuty czytania

Teheran rozważa wprowadzenie opłat i pełnej kontroli nad podmorską infrastrukturą przesyłającą dane między Europą, Azją i państwami Zatoki Perskiej. Chodzi o siedem kluczowych kabli światłowodowych przebiegających przez cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około 20 procent globalnego ruchu danych i transakcji finansowych.

Iran coraz wyraźniej sygnalizuje, że chce rozszerzyć swoją kontrolę nad infrastrukturą telekomunikacyjną przebiegającą przez cieśninę Ormuz. Propozycja pojawiła się w artykule irańskiej agencji Tasnim zatytułowanym „Trzy praktyczne kroki do generowania przychodów z kabli w Cieśninie Ormuz”. Dokument zakłada obowiązkowe pozwolenia dla operatorów kabli podmorskich, pobieranie opłat tranzytowych oraz podporządkowanie zagranicznych firm irańskiemu prawu. Agencja FARS, w osobnym wątku opublikowanym na platformie X, poparła te postulaty, opisując Iran jako władcę „ukrytej autostrady” w regionie.

Propozycje te wpisują się w szerszy kontekst geopolityczny. Iran narzucił niemal całkowite zamknięcie cieśniny od wybuchu wojny z USA i Izraelem 28 lutego 2026 roku i od tamtej pory konsekwentnie rozszerza zakres swoich roszczeń wobec szlaku – najpierw wobec tankowców, teraz wobec infrastruktury cyfrowej.

Kluczowy punkt globalnego internetu

Cieśnina Ormuz od lat pozostaje jednym z najważniejszych punktów dla światowego handlu ropą, ale jej znaczenie dla internetu jest znacznie mniej znane. Przez ten wąski akwen przebiega siedem strategicznych systemów światłowodowych łączących Europę, Bliski Wschód i Azję. Kable podmorskie odpowiadają za około 99 procent globalnego ruchu internetowego – przez samą cieśninę Ormuz przepływa zaś szacunkowo 20 procent światowych danych i transakcji finansowych, których łączna dzienna wartość przekracza 10 bilionów dolarów. To właśnie tędy przesyłane są dane dla usług chmurowych, systemów bankowych, komunikatorów czy platform AI.

Teheran chce, aby zarządzanie, naprawy i utrzymanie tej infrastruktury były realizowane wyłącznie przez krajowe firmy. Nadzór nad kablami w regionie Iran powierzył nowo powołanemu organowi – Persian Gulf and Strait Authority. Propozycja przewiduje ponadto nałożenie na gigantów technologicznych takich jak Meta, Amazon i Microsoft corocznych opłat „ochronnych” oraz wstępnych opłat licencyjnych.

Temat podmorskich kabli wypłynął w irańskich mediach powiązanych z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej kilka tygodni temu. W kwietniu agencja Tasnim opublikowała szczegółowe mapy infrastruktury telekomunikacyjnej w regionie, wskazując na „wrażliwość” cyfrowego kręgosłupa państw Zatoki Perskiej i konkludując, że kraje leżące po południowej stronie cieśniny są znacznie bardziej uzależnione od morskich tras internetowych niż Iran.

Komentatorzy i analitycy odebrali te publikacje jako sygnał polityczny oraz próbę pokazania, że Iran postrzega podmorskie kable jako element nacisku geopolitycznego. Tasnim przestrzegł, że uszkodzenie kabli – nawet na kilka dni – mogłoby spowodować straty rzędu dziesiątek do setek milionów dolarów dla regionalnej i globalnej gospodarki.

Nie tylko ropa. Ormuz staje się cyfrowym punktem nacisku

Na razie Teheran nie ogłosił formalnego przejęcia kontroli nad kablami. Dotychczasowe komunikaty mają charakter propozycji i deklaracji politycznych publikowanych przez media powiązane z irańskim establishmentem. Jednocześnie eksperci podkreślają, że wszelkie próby ograniczania dostępu do infrastruktury lub nakładania opłat mogłyby wywołać poważne spory dotyczące swobody przepływu danych i bezpieczeństwa globalnej sieci – tym bardziej że toczący się konflikt zbrojny dodatkowo zwiększa ryzyko przypadkowego lub celowego uszkodzenia kabli.

0 komentarzy

Zostaw komentarz