Wczoraj w nasze ręce trafiło Steam Machine i mogliśmy się już zapoznać z jego zawartością. W środku znajduje się konsolo-komputer Valve, niezbędne okablowanie i w zależności od wersji, którą zamówicie, możecie dostać także dwa wymienne panele przednie oraz Steam Controller. Ja zamówiłem najwyższy wariant, który przychodzi w zestawie z wszystkimi akcesoriami.

Steam Machine jest naprawdę malutkie
Po wyjęciu z pudełka Steam Machine jest zapakowane w bardzo miękki materiał, który zsuwa się z niego bez problemu. W ten sam materiał owinięte są osobno pakowane panele przednie, a kontroler przychodzi w papierowym pudełku, bez żadnego dodatkowego wypełnienia.





Od początku wiedziałem, że Steam Machine jest małe, bo jego wymiary, to 152 mm wysokości (148 mm bez nóżek), 162,4 mm głębokości i 156 mm szerokości. Na tle innych konsol czy komputerów jest to naprawdę maluszek, który rozmiarem odpowiada mniej więcej pionowo stojącemu Steam Controllerowi. Do tego waży około 2,6 kg, więc nie jest też przesadnie ciężkie.
Bardzo dobre wrażenie robi też jakość wykonania Steam Machine. Kostka jest aluminiowa z plastikowym frontem, a wszystkie krawędzie są odpowiednio spasowane – nic tutaj nie skrzypi, nie trzeszczy, nie ma jakichś niedoróbek produkcyjnych czy ostrej blachy wokół portów. To miła odmiana po Steam Decku, który miejscami sprawiał wrażenie prototypu, szczególnie na tle Rog Ally od Asusa czy Nintendo Switcha OLED.

W zestawie z konsolą każdy dostaje ten sam zestaw kabli – jeden zasilający (klasyczna „ósemka) oraz jeden przewód HDMI (o prędkości zgodnej ze standardem HDMI 2.1), który pozwala na podpięcie „Maszyny Parowej” do telewizora lub monitora.









0 komentarzy