Sony oficjalnie zapowiedziało, że od stycznia 2028 roku nowe gry na konsole PlayStation nie będą już produkowane na płytach, po czym zapadło się pod ziemię i nie wrzuca do sieci żadnych nowych informacji. Ci, którym zależy na przyszłości fizycznych wydań gier nie próżnują.
Aż 80% domów w Holandii ma konsolę Sony
Do sieci trafiły informacje, że holenderska organizacja Stichting Massaschade & Consument od roku prowadzi przeciwko Sony sprawę nazwaną „Fair PlayStation”, w której zarzuca firmie nadużywanie pozycji PlayStation Store. Według nich problem polega na tym, że cyfrowych gier na PlayStation nie da się kupić w konkurencyjnych sklepach i użytkownik jest zamknięty w jednym ekosystemie, a Sony pobiera od każdej transakcji 30-procentową prowizję.
Skala sprawy jest naprawdę duża. Organizacja twierdzi, że ponad 80 proc. holenderskich gospodarstw domowych posiadających konsolę ma właśnie PlayStation. To dominująca platforma do gier w kraju, więc można powiedzieć, że Stichting Massaschade & Consument reprezentuje około 1,7 mln graczy i domaga się ponad 400 mln euro odszkodowania za tzw. „Sony tax”, czyli według niej zawyżone ceny cyfrowych gier oraz dodatków.
Lucia Melcherts ze Stichting Massaschade & Consument mówi wprost:
Koniec fizycznych płyt usuwa ostatnie miejsce, w którym grę na PlayStation można było jeszcze kupić i sprzedać w konkurencyjnej cenie. Brak płyt oznacza brak rynku wtórnego i brak alternatywy dla PlayStation Store, więc od 2028 roku to wyłącznie Sony będzie decydować, ile kosztuje gra, a nawet jak długo wolno ci z niej korzystać. To dokładnie ta szkoda, której dotyczy nasze roszczenie Fair PlayStation: cena nigdy nie może być uczciwa, jeśli kupujący zostaje bez prawa własności i bez żadnej alternatywy.
Lucia Melcherts, Stichting Massaschade & Consument
Presja na Sony
Czy Holendrzy mają szansę na sukces w batalii z Sony? Ciężko to stwierdzić, bo na razie odbyło się tylko pierwsze posiedzenie, które dotyczyło raczej kwestii formalnych, czyli właściwości sądu oraz tego, czy fundacja może występować w imieniu poszkodowanych graczy. Jeśli sąd uzna jej dopuszczalność, sprawa przejdzie do oceny merytorycznej zarzutów wobec Sony i wtedy może nabrać tempa.
Wydaje mi się jednak, że ma ona nieco inną funkcję. Przede wszystkim pokaże Sony, że gracze naprawdę poważnie podchodzą do tematu i nie da się go zamieść pod dywan, bo sprawa już jest w sądzie. Nawet jeśli cały proces będzie ciągnął się miesiącami, to stanowi tylko dodatkowe paliwo dla wściekłych graczy, którzy zapowiadają, że będą protestować tak długo, aż Sony nie odwoła swojej decyzji. Zobaczymy czy przyniesie to jakiś skutek.











0 komentarzy