Przejdź do treści

CEO Take-Two twierdzi, że wydania fizyczne gier „nie mają żadnego sensu” – na kilka miesięcy przed premierą GTA VI

3 minuty czytania

Nadchodząca premiera Grand Theft Auto VI coraz mniej przypomina celebrację branży gier wideo, a coraz bardziej zaczyna przywodzić na myśl gorzką stypę.

Grand Theft Auto VI nawet nie tyle ma szansę, ile wręcz gwarancję stać się największą premierą gry wideo w 2026 roku, a być może nawet w historii całej branży. Niestety z miesiąca na miesiąc coraz bardziej jasnym staje się również, że może przy tym należeć także do tych najbardziej kontrowersyjnych. Tym razem powracamy do dyskusji dotyczącej braku płyt w pudełkach z grą – zastąpionych na każdym rynku kodami do pobrania w sklepie internetowym. Najnowsze wypowiedzi prezesa Take-Two, Straussa Zelnicka, sugerują, że rezygnacja z fizycznego nośnika nie jest odosobnioną decyzją.

Biznes skupia się na arkuszach z liczbami

Zgodnie z doniesieniami serwisu VideoCardz, Strauss Zelnick wypowiedział się na temat odchodzenia branży od wydawania gier na nośnikach fizycznych przy okazji niedawnego spotkania związanego z wynikami finansowymi firmy Take-Two. To właśnie Take-Two odpowiedzialne jest za wydanie i premierę najnowszej odsłony kultowej serii Grand Theft Auto.

Rockstar potwierdził już, że GTA VI ukaże się 19 listopada na PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Gra kosztować ma 349 złotych za Edycję Standradową, natomiast Edycja Ultimate z dodatkową zawartością ma wiązać się z wydatkiem na poziomie 429 złotych. Co ważniejsze, wersja pudełkowa nie będzie zawierała płyty z grą. Rockstar informuje, że pudełka dostępne w sklepach detalicznych będą zamiast tego zawierały kod do pobrania.

Podczas telekonferencji dotyczącej wyników finansowych Take-Two za pierwszy kwartał roku obrotowego 2027 Zelnick został zapytany o dystrybucję gier w formie fizycznej oraz plany Sony dotyczące odejścia od płyt. Odmówił bezpośredniego komentarza na temat Sony, ale wyjaśnił, że ponad 90% działalności Take-Two odbywa się już w formie cyfrowej.

„Obecnie ponad 90% naszej działalności opiera się na dystrybucji cyfrowej. To jest już biznes cyfowy. […] Płyty nie mają większego sensu z punktu widzenia konsumenta”.

Strauss Zelnic, CEO Take-Two

Zelnick argumentował, że płyty mają mniejszy sens w przypadku dużych gier, ponieważ gracze i tak często potrzebują połączenia z internetem. (Dziwne spostrzeżenie, biorąc pod uwagę to, że mówimy tutaj o grze dla pojedynczego gracza.) Opisał również pobieranie gier jako wygodniejsze rozwiązanie. Według niego Take-Two nadal będzie wydawać wersje fizyczne „od czasu do czasu”, ale nie spodziewa się, aby były one niezbędne przy każdej premierze.

Trudno mi wyobrazić sobie lepszą okazję do wydania fizycznego, niż największa premiera gry wideo w historii

Nie wiem, co ma na myśli prezes Take-Two, zaznaczając, że firma wciąż będzie „od czasu do czasu” wydawać wersje fizyczne gier. Wydawałoby się, że to wielkie premiery kultowych tytułów skupiających się na trybie gry dla pojedynczego gracza są tymi przypadkami, które najbardziej zasługują na wydanie fizycznego i możliwość zakupu nośnika z danymi na własność.

Jeśli nawet Grand Theft Auto VI nie otrzymuje pełnego wydania płytowego, to tym bardziej nie widzę takiego wydania w przypadku kolejnej gry z serii NBA 2K, czy WWE 2K. Zapewnienia Straussa Zelnica wydaję się zbyć z tego powodu bardzo mało wiarygodne. W rzeczywistości premiera GTA VI wygląda jak wielki test i przyzwyczajenie nas, do nowej normy w świecie gier wideo – normy wydań wyłącznie cyfrowych.

Krytyka dookoła najnowszego tytułu Rockstar Games nie kończy się wyłącznie na tym. Pojawiła się także w związku z nadchodzącą, rozszerzoną prezentacją rozgrywki z gry, a dokładnie jej premierze na czasową wyłączność w serwisie Netflix. Take-Two zapewniło abonentom Netflix dostęp do niej sześć godzin wcześniej niż pozostałym użytkownikom, co w praktyce oznacza, że prezentacja będzie tymczasowo dostępna wyłącznie za opłatą.

0 komentarzy

Zostaw komentarz