Przyjrzałem się ostatnio remakowi Resident Evil 4 na Switchu 2 (to chyba moja ulubiona część) i byłem z niego bardzo zadowolony, gdyż dostarczał świetnie wyglądający obraz z niezłym frameratem. Tym razem na warsztat wziąłem odświeżone wersje Resident Evil 2 oraz Resident Evil 3 i muszę przyznać, że pod kątem grafiki i wydajności jest jeszcze lepiej niż w przypadku “czwórki”.
Są to nieco starsze tytuły i z nieco bardziej zamkniętym światem, ale w zamian dostajemy tutaj lepszą prezentację, stabilniejszą liczbę fps-ów niż w RE 4 Remake. Obie gry wyglądają i działają świetnie, ale moim osobistym faworytem jest Resident Evil 2 Remake. Niestety w obu tytułach Capcom nie pokusił się o dodanie sterowania ruchowego, które znajdziecie np. w RE 4 Remake.
Resident Evil 2 Remake jest przepiękny
Resident Evil 2 Deluxe Edition to dla mnie mocniejsza z dwóch opisywanych w tym tekście konwersji. Gra wygląda bardzo dobrze, a różnice względem wersji na mocniejsze platformy (PS5, XSX czy PC) nie są tak duże, jak można by się spodziewać. Obraz jest wyraźny, szczegółowy i przyjemny w odbiorze zarówno na telewizorze 4K, jak i na ekranie konsoli. W trybie przenośnym jakość nieco spada, ale nie na tyle, żeby odbierać przyjemność z zabawy.

Za rekonstrukcję obrazu odpowiada tutaj DLSS, więc efekt końcowy jest naprawdę solidny. Z moich analiz wynika, że dostajemy tutaj rozdzielczość wewnętrzną na poziomie 540p w trybie zadokowanym i 360p w przenośnym, co brzmi dość kiepsko, ale DLSS “wyciąga” te wartości odpowiednio do 1080p i 720p (czyli dostajemy 50% skalowania rozdzielczości, odpowiednik DLSS w trybie wydajności z pecetów).

To te same wartości, które dostawaliśmy zresztą w przypadku konwersji innych gier na RE Engine na Switchu 2 (m.in. RE4, RE 9 czy Dragon’s Dogma 2: Dark Arisen). Mimo dość niskiej rozdzielczości bazowej DLSS radzi sobie bardzo dobrze, utrzymując klarowność większości elementów otoczenia. Moim zdaniem obraz jest tutaj nieco lepszy i mniej “ziarnisty” niż w Resident Evil 4 Remake na tej samej konsoli, choć nie wynika to z wyższej rozdzielczości renderowania – wydaje mi się, że dużo zmieniają tu postprocesy. Włosy postaci pozostają najsłabszym punktem, ponieważ podczas poruszania kamerą widać delikatne migotanie i utratę szczegółów, ale jest to mniej odczuwalne niż przy RE 4.
Silnik RE Engine sprawia, że pod kątem oprawy graficznej nie ma się do czego przyczepić. Modele Leona, Claire i zombiaków zachowują pełną szczegółowość, a mroczne ulice Raccoon City, komisariat czy kanały utrzymują klimat oryginału. Najlepiej gra prezentuje się podczas przerywników filmowych, gdzie jest niemal nie do odróżnienia od wersji na pecety czy inne konsole.
Wersja na Switcha 2 nie ma ray tracingu, który możecie kojarzyć z wydania na PS5, ale nie uważam tego za jakiś ogromny minus. Wypalone oświetlenie i kontrast są na tyle dobre, że gra nie sprawia wrażenia mocno okrojonej konwersji. Dostajemy też obsługę HDR, co pomaga zachować odpowiednią głębię ciemnych scen.

Największym atutem Resident Evil 2 jest wydajność, bo gra celuje w 60 fps i przez zdecydowaną większość czasu rzeczywiście utrzymuje tę wartość. Drobne spadki pojawiają się przede wszystkim w bardziej wymagających momentach, takich jak walki z bossami czy sceny z dużą liczbą przeciwników i efektów cząsteczkowych. To jednak sytuacje znacznie rzadsze i mniej odczuwalne niż w RE 4 czy RE 9. Zdarza się, że animacje odległych wrogów są mniej płynnie (animują się w 30 fps w oddali), ale nie wpływa to na walkę w zwarciu.
Szkoda tylko, że Capcom nie pokusił się o dodanie celowania ruchem. W Resident Evil Requiem i Resident Evil 4 Remake często z tego korzystałem, a w RE 2 musiałem zadowolić się wyłącznie prawym analogiem. Poza tym sterowanie działa responsywnie, a HD Rumble jest dokładne w zasadzie tak samo jak w DualSense na PS5 i pomaga w potęgowaniu upiornej atmosfery. Warto pamiętać, że wersja Deluxe zawiera też dodatkowe kostiumy, bronie Samurai Edge, opcję przełączenia muzyki na oryginalną ścieżkę z PS1 oraz dodatkowe tryby, w tym The 4th Survivor i The Tofu Survivors.
Resident Evil 3 Remake – więcej akcji, to trochę większe problemy z płynnością
Resident Evil 3 korzysta z podobnych rozwiązań technicznych, ale oferuje nieco bardziej dynamiczną akcję niż jego poprzedniczka. Jill Valentine częściej przemierza otwarte fragmenty Raccoon City, a starcia z zombie, eksplozje i inne efekty potrafią mocniej obciążyć sprzęt. Mimo to oprawa graficzna prezentuje się bardzo dobrze, a różnice między trybem zadokowanym i przenośnym są niewielkie. W handheldzie obraz jest odrobinę bardziej miękki, szczególnie na włosach postaci, jednak całość pozostaje atrakcyjna dla oka.
Pod względem oświetlenia RE3 jest naprawdę bardzo ładnym tytułem, mimo tego, że nie dostajemy ray tracingu. W grze często pojawiają się neony, ogień i rozmaite źródła światła, więc spodziewałem się, że twórcy “obetną” ilość odbić czy drastycznie zmniejszą ich jakość. Tymczasem gra zachowuje większość z nich w pełnej rozdzielczości, dzięki czemu nie traci na przejrzystości.

Wydajność jest dobra, choć nie aż tak równa, jak w przypadku RE2. Gra również celuje w 60 fps i przez większość czasu udaje się jej utrzymywać tę wartość, szczególnie w pomieszczeniach oraz mniej wymagających fragmentach. W bardziej intensywnych scenach zaobserwowałem jednak spadki nawet w okolice 40 fps, podobnie jak w przypadku Resident Evil 4 Remake. Są one dość krótkie i mało zauważalne w kontekście całości, ale dało się wyczuć momenty, w których konsola nie nadążała z utrzymaniem docelowej płynności i po prostu dostarczała nieco gorszą płynność. Tu także zastosowano animacje o zmniejszonej liczbie fps dla wrogów znajdujących się w większym dystansie od kamery.
W Resident Evil 3 dostajemy dokładnie takie same wartości w kwestii rozdzielczości, co w Resident Evil 2, czyli 1080p w docku (upscalowane z 540p) i 720p w handheldzie (upscalowane z 360p). Podobnie, jak w “dwójce” wygląda to bardzo przyzwoicie, a przy graniu na ekranie konsoli niższa rozdzielczość staje się mniej odczuwalna.


Szkoda, że RE3 również nie oferuje celowania ruchem ani obsługi trybu myszy. Gra ma dość szybkie tempo akcji i wymaga sporo precyzyjnego strzelania, więc takie dodatki poprawiłyby komfort sterowania.
Warto pamiętać, że sama gra jest krótsza od RE2, a w wydaniu na Switcha 2 nie dostajecie trybu wieloosobowego Resident Evil: Resistance. Pod względem samej jakości konwersji nie mam jednak większych zastrzeżeń i polecam RE3 każdemu fanowi serii.
Switch 2 stał się domem dla serii Resident Evil
Resident Evil 2 i Resident Evil 3 na Nintendo Switch 2 to jedne z lepszych portów, jakie Capcom do tej pory przygotował na tę konsolę. Obie gry oferują dobrą jakość obrazu dzięki DLSS, mają klimatyczne oświetlenie i przez większość czasu działają blisko 60 fps. RE2 wypada pod względem wydajności nieco lepiej, natomiast RE3 potrafi mocniej obciążyć sprzęt i spaść czasami w okolice 40 klatek, ale oferuje nieco bardziej otwarty świat i mocniej stawia na eksplorację.


Generalnie jednak muszę przyznać, że Capcom znowu dowiózł. Jeśli chcecie zagrać w serię Resident Evil na Switchu 2, to tak naprawdę możecie sprawdzić w zasadzie wszystkie współczesne części oraz remaki na jednej platformie. Dostajecie pełnoprawne wersje, które zachowują wszystkie cechy wydań z “dużych” konsol, a na dodatek możecie je wziąć ze sobą w zasadzie wszędzie.
![Capcom znowu pokazał, jak robić gry na Switcha 2. Resident Evil 2 i 3 zachwycają w podróży i w docku [RECENZJA TECHNICZNA]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/10/sdfghjk-1024x664.jpg)










0 komentarzy