Wedle Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji Telegram stanowi poważne zagrożenie dla żołnierzy walczących na Ukrainie po stronie agresora. Powszechnie stosowana przez nich do komunikacji aplikacja podobno umożliwia ukraińskim służbom specjalnym szybkie uzyskanie dostępu do poufnych informacji, te zaś są następnie wykorzystywane podczas planowania działań militarnych mających na celu odparcie napastnika lub przeprowadzenie ataku na jego pozycje.

Wygląda na to, że Rosjanie nie mogą polegać na popularnej technologii – a przynajmniej tak utrzymuje Federalna Służba Bezpieczeństwa naszego wschodniego sąsiada. Wedle FSB, zabezpieczenia komunikatora Telegram zostały złamane, w związku z czym przesyłane przez walczących na froncie żołnierzy informacje regularnie wpadają w ręce ukraińskiego wywiadu. Platforma zaprzecza tym doniesieniom, twierdząc, iż nic takiego nie miało miejsca, a żadne dowody poświadczające o tym, że korzystanie z Telegramu stało się niebezpieczne, nie zostały przedstawione.
Doniesienia na temat rzekomego złamania zabezpieczeń Telegramu nadeszły około tydzień po tym, jak Federacja Rosyjska wypowiedziała wojnę komunikatorowi i postanowiła go zablokować na terenie całego kraju. Powołano się przy tym na fakt, iż aplikacja podobno nie dostosowała się do obowiązujących w Rosji przepisów prawnych, wymagających lokalnego przechowywania danych osobowych. Jeszcze wcześniej, bo w okolicach sierpnia, Rosjanom odebrano możliwość wykonywania połączeń głosowych i wideo za pośrednictwem rzeczonego programu.
Nie dziwi więc fakt, że informacje na temat tego, iż Ukraińcy są w stanie bez większego problemu przechwycić wiadomości przesyłane za pośrednictwem apki, zostały przyjęte ze sceptycyzmem nawet przez największych zwolenników Putina. Jak podaje Bloomberg, zablokowanie Telegramu spotkało się z krytyką nie tylko ze strony żołnierzy, ale także blogerów wojennych, lokalnych polityków, a nawet Dmitrija Pieskowa – rzecznika prasowego prezydenta Federacji Rosyjskiej.
Do zarzutów odniósł się nawet sam Telegram, a z oświadczenia wydanego przez przedsiębiorstwo wynika, iż pogłoski na temat dziur w komunikatorze całkowicie mijają się z prawdą. Głównym celem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji prawdopodobnie jest nakłonienie jak największej liczby użytkowników do przesiadki na krajowe (i ściśle monitorowane) rozwiązanie w postaci MAX.
Zarzut rosyjskiego rządu, że nasze szyfrowanie zostało złamane, jest celową mistyfikacją mającą na celu uzasadnienie delegalizacji Telegramu i zmuszenie obywateli do korzystania z kontrolowanej przez państwo platformy komunikacyjnej, zaprojektowanej z myślą o masowej inwigilacji i cenzurze.
Jako że obecnie rosyjscy wojacy nie dysponują żadną sensowną alternatywą dla Telegramu, pozwolono im kontynuować korzystanie z rzeczonego softu. Biorąc jednak pod uwagę podejście rządu do wspomnianej aplikacji, ten stan rzeczy raczej nie utrzyma się długo.
Bloomberg zauważył także, iż Maksut Szadajew, minister rozwoju cyfrowego Rosji, wspomniał o tym, że nie tylko Ukraińcy, ale i inne zagraniczne służby wywiadowcze mają dostęp do wiadomości przesyłanych przez członków armii Federacji Rosyjskiej. Ponownie jednak nie przedstawiono żadnych twardych dowodów na poparcie tej kontrowersyjnej tezy.
0 komentarzy