Przejdź do treści

Czy podkładka pod mysz za 280 zł ma sens? Razer Gigantus v2 Pro – testuję i sprawdzam pod mikroskopem, jak wygląda

4 minuty czytania

Temat podkładek pod myszki traktowałem zawsze po macoszemu: ot, byleby się gryzoń ślizgał. Razer Gigantus v2 Pro, który trafił do mnie w dwóch wersjach, stał się jednak okazją, by zobaczyć, czy tego rodzaju maty premium mają sens.

Miejmy to z głowy – na sam początek największa wada. Jak stoi w tytule, na podkładkę Razer Gigantus v2 Pro trzeba wydać ok. 280 zł – ceny w Polsce wahają się w zależności od sklepu, zaś na stronie producenta maty dostępne są za 60 euro. Co za to dostajemy?

Razer Gigantus v2 Pro – co to jest?

Nowa mata Razera to „płachta” w rozmiarze L, czyli 50 × 48 cm – w praktyce więc to podkładka na większe biurka ze sporą przestrzenią na prawo od klawiatury. U mnie zajęła całe to miejsce, dodatkowo „chowając się” częściowo pod wspomniane klawisze.

Razer Gigantus v2 Pro

Muszę przyznać, że Razer Gigantus v2 Pro robi świetne wrażenie. W oczy, poza rzeczonymi rozmiarami, rzuca się również grubość – podkładka ma 4 mm. Od spodu to pianka z tworzywa o teksturze plastra miodu. Fajny i użyteczny akcent, o czym za chwilę – siłą rzeczy jednak widzimy to jedynie wtedy, kiedy ją „instalujemy” na biurko.

Jakość wykonania

Cóż, tutaj nie ma sensu się rozpisywać, bo Razer Gigantus v2 Pro cechuje się bardzo wysoką jakością: mamy wspomnianą już grubą podstawę, co zresztą czuć na co dzień, a przede wszystkim bardzo dobrej jakości tkaninę oraz solidnie obszyte krawędzie. Z radością powitałem ten fakt, bo… to ostatnie jest w zasadzie obowiązkowe – nie potrafię nawet zliczyć podkładek, które z biegiem czasu rozwarstwiły mi się podczas użytkowania. Jeśli kiedykolwiek będziecie kupować matę, koniecznie zwróćcie uwagę na ten detal. Warto jeszcze dodać, że szwy nie wystają niemal w ogóle ponad powierzchnię maty i nie drapią w spód przedramienia, co wiele osób zapewne doceni.

Świetnie wypada również wspomniany spód maty: dzięki wypustkom całość bardzo pewnie spoczywa na biurku i nawet celowa próba przesunięcia Gigantusa jest po prostu trudna – w razie potrzeby nie ma sensu się z nim szarpać, trzeba unieść całość i skorygować pozycję. Miłymi dodatkami są logo producenta oraz wyróżniająca się barwą metka na jednej z krawędzi – no ale to już zupełna estetyka, użytkowo nie zmienia niczego.

Razer Gigantus v2 Pro na co dzień

Oczywiście na co dzień sprzęt nie prezentuje się spektakularnie: kolorowe akcenty są ledwie detalami, które poniekąd „giną” w ogólnej jednorodności. Oczywiście to żadna wada – ot, mamy do czynienia z modelem o klasycznej urodzie. Tym, co warto za to zauważyć, jest fakt, że po miesiącu użytkowania krawędź podkładki w miejscu styku z przedramieniem pozostała – nie licząc może zabrudzeń – nienaruszona. Cóż, dobrze to rokuje na przyszłość.

Razer Gigantus v2 Pro

Jeśli zaś chodzi o wrażenia ze „ślizgu”, to… mata zachowuje się klasycznie. Razer Gigantus v2 Pro dotarł do mnie w dwóch wersjach: Medium Friction i High Friction. Różnice pomiędzy nimi są subtelne – ta druga rzeczywiście oferuje minimalnie lepszy poślizg, jednak sądzę, że dla zdecydowanej większości użytkowników aspekt ten będzie po prostu pomijalny. Osobiście zostałem przy pierwszej z wymienionych: grając w CS2, cenię sobie jednak precyzję, a tu lepiej jest, jeśli podkładka stawia pewien opór.

Razer Gigantus v2 Pro

Ogółem jednak, jeśli ktoś chciałby sobie dostosować tę kwestię do własnych potrzeb, to w serii Gigantus v2 Pro znajdziemy pięć wariantów materiałowej powierzchni. Największą kontrolę nad gryzoniem zapewnia wersja Ultra-High Friction, na drugim końcu spektrum znajdziemy zaś model Ultra-Low Friction. Pomiędzy nimi z kolei są modele pośrednie.

Podsumowanie

Mam mieszane uczucia: z jednej strony Razer Gigantus v2 Pro jest świetnie wykonany i bardzo przyjemny w użytkowaniu na co dzień. Widać, że zadbano o detale, a mata z biegiem czasu szybko na pewno się nie rozwarstwi – co chyba jest najczęstszą przyczyną wymiany nieobszytych podkładek. Tę tutaj zapewne do śmierci doprowadzimy wyłącznie przetarciem związanym z długotrwałym użyciem.

Z drugiej jednak strony – cena przekraczająca 250 zł za kawałek gumy z materiałem wydaje się mocno przesadzona. Zwłaszcza już, że na rynku bez problemu znajdziemy nawet podkładki w rozmiarze XXL, czyli znacznie większe, a podobnie wykonane – i do tego tańsze tak ze trzy-cztery razy. Fajnie co prawda, że mamy opcję wyboru poziomu ślizgu myszki – ale tutaj atrakcyjne wydają się jedynie te skrajne modele. Jak ktoś potrzebuje największego możliwego tarcia lub możliwie najwyższej prędkości, a gra na wysokim poziomie, to sądzę, że może w Gigantusa v2 Pro zainwestować. Innym, czyli wszystkim „średniakom”, wystarczy coś zdecydowanie bardziej przystępnego cenowo – byleby z dobrze zabezpieczonymi brzegami.

Razer Gigantus v2 Pro

Cena: 280 zł

Dostarczył: Razer

Specyfikacja
Powierzchniatkanina
Typ matymiękki, podściółka z tworzywa przypominającego piankę
Innedo wyboru pięć wariantów stawiających różny opór oraz dodatkowo customowy model NiKo
Grubość4 mm
Wymiary500 × 480 mm
Nasza ocena Razer Gigantus v2 Pro :
7,0 / 10
Plusy
  • świetna jakość wykonania
  • estetyczna
  • gruba podściółka z piankowego tworzywa
  • solidnie obszyte krawędzie
  • pięć wariantów do wyboru
Minusy
  • bardzo wysoka cena – tutaj dopłata za markę jest naprawdę odczuwalna

Najczęściej zadawane pytania

Ile kosztuje Razer Gigantus v2 Pro?
Koszt podkładek Razer Gigantus v2 Pro to ok. 280 zł, okazjonalnie jednak trafiają się w niższej cenie. Kwota zakupu w sklepie Razera to 60 euro.
Ile wariantów podkładki Razer Gigantus v2 Pro można dostać?
W sklepach znajdziemy pięć wariantów standardowych, różniących się oporem stawianym myszce. Ponadto np. w sklepie online Razera dostępny jest również szósty, specjalny i stworzony we współpracy z NiKo.

0 komentarzy

Zostaw komentarz