Wywołana na powrót przez ostatnie decyzje Sony dyskusja dookoła fizycznych nośników danych i konieczności ich zachowania trwa w najlepsze. Jeśli firma stojąca za PlayStation nie zmieni nagle swojego stanowiska w tej sprawie, to zakończenie przez nią produkcji płyt z grami w 2028 roku stanowić będzie dla wielu gwóźdź do trumny jednego z najbardziej istotnych symboli w historii branży. Próba wprowadzenia przez Sony na dobre sprzedaży gier na swoją platformę wyłącznie w formie cyfrowej zmusza również do zadania sobie poważnych pytań na temat prawa do posiadania czy trwałości samych kont zakładanych na danych platformach sprzedażowych.
Warto jednak wykorzystać tę okazję do zwrócenia uwagi na jeszcze jeden, niezwykle istotny problem. Pogoń za cyfrową przyszłością skazała fizyczne płyty z grami na przegraną już wiele lat temu. Przegrana ta nastąpiła w chwilę po pierwszym wyświetleniu się na czyimś ekranie komunikatu o konieczności pobrania z internetu dodatkowych danych wymaganych do rozpoczęcia rozgrywki.
Liczby mówią same za siebie – płyty z grami nie zawierają nawet wszystkich danych potrzebnych do poprawnego działania
Dostęp do tych danych zawdzięczamy serwisowi „DoesItPlay?”, który zajmuje się testowaniem fizycznych wersji gier pod kątem możliwości grania w trybie offline lub bez pobierania dodatkowych danych. Na stronie głównej znajdują się liczne statystyki, które pozwalają przeglądać, jak pod tym względem wypadają różne konsole i sprawdzać, w jakim stopniu są one w pełni kompletnymi wydaniami poszczególnych tytułów. Najnowsze konsole Sony i Microsoftu – zgodnie z oczekiwaniami – nie wypadają tutaj za dobrze.
W przypadku PlayStation 5 serwis DoesitPlay? odnotowuje 793 gry i podaje, że 66% z nich nie wymaga żadnego dodatkowego pobierania, aby grać zgodnie z zamierzeniami twórców. 17% zostało sklasyfikowanych jako gry, które można ukończyć, ale zawierają zbyt wiele błędów lub brakuje w nich kluczowej zawartości, podczas gdy kolejne 17% wymaga pobrania dodatkowych danych, aby w ogóle móc w nie zagrać.
Microsoft wypada w tym zestawieniu jeszcze gorzej. W przypadku konsoli Xbox Series X wymaganie braku dodatkowego pobierania spełnione zostało jedynie w przypadku 51% testowanych tytułów. 11% z nich należy do kategorii gier zawierających zbyt wiele błędów lub braków w zawartości, a zawrotne 38% wymaga pobrania dodatkowych plików w celu rozpoczęcia zabawy.
Należy tu jednak zauważyć, że badanie opiera się na znacząco mniejszej ilości zgłoszeń – zaledwie 79 tytułów. Ze względu na tak dużą dysproporcję w ilości zebranych danych między tymi platformami, należy podejść do tych statystyk z pewną dozą ostrożności. Niemniej wskazują one dość jasno na ogólny trend we współczesnych wydaniach płytowych. Coraz częściej odchodzi się od praktyki zawierania wszystkich danych potrzebnych graczowi na kupowanym przez niego nośniku fizycznym. Przecież resztę może sobie pobrać, prawda?
Będziesz pobierać gry z naszego sklepu internetowego i będziesz się z tego cieszyć
Choć konieczność pobierania dodatkowych plików do posiadanych przez nas wydań płytowych nie jest problemem, jeśli zależy nam przede wszystkim na późniejszej odsprzedaży ukończonej gry lub możliwości pożyczenia jej zainteresowanemu znajomemu, to poleganie na przekazywaniu krytycznych dla tytułu danych za pośrednictwem internetu stwarza osobne problemy.
Wykluczone stają się osoby z niewielkimi limitami transferu danych, mieszkające w zakątkach świata pozbawionych dostępu do szybkich łączy. Jednocześnie stajemy się o wiele bardziej narażeni na wszelkiego rodzaju awarie usług i serwerów – czego skutki Xbox zdążył nam niedawno pokazać. Pod wielkim znakiem zapytania staje również kwestia zachowywania gier w celu ich konserwacji na przyszłość. Praktycznie w każdej chwili istnieje możliwość utraty dostępu do plików przechowywanych na serwerze.
Nikt nie jest w stanie przewidzieć, ile czasu zostało jeszcze wydaniom gier, w których nie znajdziemy tylko świstka papieru z wydrukowanym na nim kodem odbioru do zrealizowania w sklepie internetowym. Tym bardziej istotne staje się przypominanie nie tylko o samych ich zaletach, ale także wytykanie producentów, którzy idąc drogą na skróty, próbują sprowadzić płytę w pudełku do roli pustego krążka weryfikującego nasz zakup. Nośniki fizyczne są czymś znacznie ważniejszym.











0 komentarzy