Przejdź do treści

Donald Trump spełnia swoje marzenia o budowie staromodnego lotniskowca – podczas gdy marynarze USA cierpią pozostawieni sami sobie na morzu

3 minuty czytania

Zdanie Donalda Trumpa ma wielkie znaczenie w budowie nowoczesnych lotniskowców dla amerykańskiej armii. Sama amerykańska armia ma dla niego samego znaczenie raczej małe.

Donald Trump od jakichś dziesięciu lat głośno narzeka na to, że nowoczesne amerykańskie lotniskowce nie wykorzystują już starych katapult parowych z ubiegłego wieku, tylko stosują zaawansowane systemy elektromagnetyczne do wystrzeliwania myśliwców, których działania nawet on sam – polityk, osobowość telewizyjna i spadkobierca firmy należącej wcześniej do jego ojca – nie jest w stanie zrozumieć. Prezydent Stanów Zjednoczonych zdecydował się w końcu zlecić Pentagonowi przeprojektowanie nowego lotniskowca tak, aby zastąpić nowoczesny system preferowanymi przez niego staromodnymi katapultami.

Rozkaz zastąpienia zaawansowanych systemów staromodną katapultą

Jak informuje serwis The Guardian, Donald Trump podpisał w czwartek memorandum dotyczące bezpieczeństwa narodowego, w którym polecił sekretarzowi obrony Pete’owi Hegsethowi oraz pełniącemu obowiązki sekretarza marynarki wojennej Hungowi Cao wprowadzenie zmiany, na której zależało mu co najmniej od 2017 roku, kiedy to po raz pierwszy opisał swój pomysł magazynowi „Time”.

Memorandum daje kierownictwu Pentagonu 60 dni na opracowanie „planu niezbędnych działań mających na celu zastąpienie elektromagnetycznego systemu startowego samolotów (ELAS) oraz zaawansowanych wind uzbrojenia systemami parowymi i hydraulicznymi” na potrzeby budowy lotniskowca USS Doris Miller z klasy Ford, którego budowa opóźniona jest już o ponad dwa lata.

Według „Wall Street Journal”, który jako pierwszy poinformował o tym rozkazie, wysocy rangą przedstawiciele marynarki wojennej USA oraz liderzy branży już od dawna sprzeciwiali się tej decyzji ze względu na ogromne koszty związane z demontażem tak złożonego systemu, który stanowi integralną część projektu najnowszych lotniskowców.

To mi się nie podobało. Cyfrowe. Oni mają coś cyfrowego. Co to w ogóle jest, to „cyfrowe”? Poza tym to bardzo skomplikowane – trzeba być Albertem Einsteinem, żeby to rozgryźć.

Donald Trump o swojej awersji do zaawansowanych systemów cyfrowych

Zdanie ekspertów i zdrowie marynarzy pozostają dla Trumpa kwestią drugorzędną

Firma General Atomics, która produkuje elektromagnetyczny system katapultowania samolotów dla lotniskowców klasy Ford, stwierdziła, że decyzja Trumpa o powrocie do napędu parowego powinna zostać ponownie dokładnie rozpatrzona. Firma poinformowała również, że prace nad nowym okrętem ukończone są już prawie w 50%, a zmiana kursu w tym momencie wiązałaby się ze znacznym ryzykiem w zakresie wzrostu kosztów, wydłużenia harmonogramu i możliwych niepowodzeń integracji wspomnianych systemów.

Decyzja Prezydenta Stanów Zjednoczonych wywołała wyraźnie oburzone reakcje po drugiej stronie konfliktu politycznego. Senator Mark Kelly – demokratyczny polityk z Arizony i były astronauta – zareagował na tę wiadomość w sposób bardzo dosadny.

Setki razy startowałem z pokładu lotniskowców, mam tytuł magistra inżynierii lotniczej, jestem pilotem testowym, a nawet ja nie sugerowałbym Marynarce Wojennej, jak projektować konkretne systemy na jej okrętach. Donald Trump powinien trzymać się tego, na czym zna się najlepiej – salach balowych, bankructwie i bzdurach.

Mark Kelly w mediach społecznościowych

Rozkaz Trumpa dotyczący przeprojektowania lotniskowca pojawia się w kontekście o wiele bardziej poważnego problemu dotykającego obecnie osoby służące w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych. Od kilku dni jesteśmy świadkami doniesień o nasilającym się kryzysie zdrowia psychicznego na pokładzie USS Abraham Lincoln, gdzie 5 000 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej uczestniczy w rekordowo długiej misji na morzu związanej z wojną z Iranem. Zapytany o sytuację Trump nie przejął się zbytnio losem swoich rodaków, komentując tylko, że „spędzili na morzu zdecydowanie za mało czasu”. Prezydent Stanów Zjednoczonych ma jak widać zdecydowanie inne priorytety.

0 komentarzy

Zostaw komentarz