Przejdź do treści

Meta traktuje pracowników jako „żywe dane”. Każdy ruch myszką i uderzenie w klawisz posłużą do szkolenia AI

3 minuty czytania

Meta chce, aby jej pracownicy posłużyli za żywe zbiory dane do szkolenia modeli sztucznej inteligencji napędzających autonomicznych agentów AI. Czy w tym przypadku możemy mówić o kręceniu bicza na samego siebie?

Mark Zuckerberg idzie o krok dalej w wyścigu zbrojeń sztucznej inteligencji. Jak donosi agencja Reuters, Meta wprowadziła nową, kontrowersyjną politykę, zgodnie z którą zaczyna rejestrować precyzyjne interakcje swoich pracowników z komputerami. Każdy ruch myszy, każde kliknięcie i każde uderzenie w klawiaturę są teraz zbierane jako dane treningowe dla nowej generacji modeli AI, które mają nauczyć się „pracować jak człowiek”. Co prawda większości zatrudnionych w koncernie z pewnością jest to nie w smak, niemniej Zuckerberg nie ma zamiaru pytać się ich o opinię na ten temat.

Pracownicy Mety staną się danymi do trenowania sztucznej inteligencji

Do tej pory modele AI trenowano głównie na gotowych tekstach, kodzie czy obrazach. Meta uznała jednak, że to za mało. Z najnowszych doniesień wynika, że aktualnie firmie zależy na uchwyceniu tego, w jaki sposób pracownik dochodzi do rozwiązania problemu, a nie tylko sam wynik końcowy. Wszystko to oczywiście celem przekazania tej wiedzy sztucznej inteligencji, dzięki czemu będzie ona w stanie skuteczniej imitować ludzkie zachowania podczas pracy.

W związku z tym przedsięwzięciem, na komputerach amerykańskich pracowników korporacji zainstalowane zostało nowe oprogramowanie śledzące, noszące nazwę Model Capability Initiative (MCI). Rejestruje ono każdy ruch myszy i każde wciśnięcie przycisku w aplikacjach związanych z pracą oraz na wybranych stronach internetowych, przy okazji regularnie wykonując zrzuty wyświetlanej w danym momencie na ekranie zawartości. Brzmi jak poważna ingerencja w prywatność? Bez wątpienia, niemniej firma zapewnia, iż celem tego działania jest „wsparcie modeli AI w staniu się lepszymi, poprzez prozaiczne wykonywanie codziennych obowiązków”.

Każdy Twój ruch jest własnością firmy

Nieco do powiedzenia w kontekście tego procederu miał Andrew Bosworth, obecny dyrektor ds. technologii w Mecie. W komunikacie wystosowanym do zatrudnionych przez przedsiębiorstwo osób napisał, że firma nosi się z zamiarem „intensyfikacji gromadzenia danych wewnętrznych w ramach inicjatywy AI for Work”. Jak stwierdził mężczyzna, wizja, do której realizacji dąży korporacja, „zakłada, że to agenci AI wykonują większość pracy, a rola żywych pracowników polega na kierowaniu nimi, sprawdzaniu ich działań i pomaganiu im w doskonaleniu się”. Wedle Boswortha, technologia ta musi doczekać się jeszcze kilku poprawek, a przed wdrożeniem na szerszą skalę agenci powinni sami zacząć dostrzegać, gdzie konieczna byłaby interwencja człowieka, co pozwoliłoby im skuteczniej działać.

Warto przy tym podkreślić, że omawiany eksperyment ogranicza się wyłącznie do Stanów Zjednoczonych. Stojący za tym powód jest prosty – lokalne prawo nie chroni pracowników przed tego typu inwigilacją. Dla przykładu, wedle Valerio De Stefano, profesora prawa na Uniwersytecie York w Toronto, którego opinii w tej sprawie zasięgnęła redakcja Reuters, w europejskich państwach podobny zabieg by nie przeszedł.

Wdrażając ten system, Meta stawia wszystko na jedną kartę: wierzy, że kluczem do prawdziwej inteligencji maszynowej nie jest tylko to, co wiemy, ale to, jak działamy. Dla pracowników giganta oznacza to jednak nową rzeczywistość, w której każda sekunda ich aktywności przy biurku staje się własnością intelektualną firmy. Jak zakończy się ta historia – tego prawdopodobnie dowiemy się już w nieodległej przyszłości.

0 komentarzy

Zostaw komentarz