Dwaj mężczyźni w Chinach znaleźli nietypowy sposób na kradzież drogich kart graficznych. Wynajmowali pokoje w hotelach esportowych, wyjmowali z komputerów GeForce RTX 5080 i RTX 5070, a na ich miejsce wkładali znacznie tańsze RTX 3060. Przez pewien czas nikt nie zauważał problemu, ale ostatecznie ten, trzeba przyznać, oryginalny proceder zakończyła awaria zasilania.
Zamiast ukraść, postanowili podmienić
Do tych nietypowych kradzieży doszło w Wuhan w Chinach. Dwaj mężczyźni wyszukiwali w internecie hotele esportowe wyposażone w komputery z wydajnymi kartami graficznymi. Plan zakładał rezerwację pokoju, a potem podmiankę zastanych tam podzespołów na znacznie gorsze.

Wymiana ta rzeczywiście mogła przez pewien czas pozostać niezauważona, gdyż panowie przeprowadzali całą operację tak, że komputery po zamontowaniu gorszych, ale wciąż sprawnych kart, działały normalnie. Tyle że mieli pecha. Podczas jednej z tego typu rabunkowych wizyt doszło do awarii zasilania. Jeden z podejrzanych zadzwonił więc na recepcję i poprosił o przeniesienie do innego pomieszczenia.
Jak wpadli?
Hotel przystał na tę propozycję, a po opuszczeniu przez „gości” pokoju pojawił się tam elektryk, który… zauważył na obudowie komputera ślady wskazujące na to, że ktoś przy niej majstrował. To oczywiście wzbudziło podejrzenia pracowników, którzy wkrótce potem sprawdzili komputery – i sprawa, mówiąc kolokwialnie, „się rypła”. To jednak nie koniec tej historii.
Jak donosi Videocardz, powiadomiona o procederze policja szybko ustaliła, że panowie odwiedzali również inne hotele. I działali w ten sam sposób. Ogółem śledczy połączyli ich z czterema analogicznymi przypadkami, a łączna wartość skradzionego sprzętu wyniosła blisko 80 tys. juanów, czyli grubo ponad 40 tys. zł. Według policji skradzione karty były sprzedawane jako używane za około połowę ich wartości (co było tym bardziej atrakcyjną ofertą, że karty ostatnio mocno drożeją), a funkcjonariuszom udało się odzyskać jedynie dwie wysokiej klasy karty.
Hotele esportowe stają się nietypowym celem
Nie wiem jak wy, ale dla mnie największym zaskoczeniem w tej historii nie jest fakt, że kradzież miała miejsce, ale to, że w Chinach istnieje coś takiego jak „hotele esportowe”. Okazuje się jednak, że przybytki tego typu są w Państwie Środka popularne i łączą funkcje miejsca, gdzie można się zatrzymać na noc, i gamingowego centrum. Goście wynajmują tam pokoje wyposażone w jeden lub kilka mocnych komputerów i np. robią sobie lanparty.
Cóż, to naprawdę dobra okazja do kradzieży. Siłą rzeczy mamy tu bowiem dostęp do drogiej maszyny i prywatność potrzebną, by przy niej grzebać. Morał z tej historii jest taki, że właściciele tego typu lokali będą chyba musieli pomyśleć o lepszym zabezpieczeniu sprzętu – wygląda bowiem na to, że niektórzy kraść będą nawet w przypadku, gdy meldują się pod własnym nazwiskiem.











0 komentarzy