Do sieci trafił materiał prezentujący komputer z kartą graficzną Nvidia GeForce RTX 5070, w którym doszło do stopienia przewodu zasilającego PCIe. Jak wykazała analiza przeprowadzona przez youtubera kryjącego się za pseudonimem VIK-off, powodem awarii nie była sama 16-pinowa wtyczka 12V-2×6, lecz błąd użytkownika polegający na zastosowaniu pasywnego rozdzielacza z jednego przewodu 8-pin na dwa. Jeśli więc kiedykolwiek braliście podobne rozwiązanie pod uwagę, lepiej poważnie przemyślcie ten pomysł.
Kabel się stopił, złącze przetrwało
W przeciwieństwie do wcześniejszych głośnych incydentów, w wyniku których cierpiały nowe RTX-y z wyższej półki, tym razem cała odpowiedzialność nie spada na barki felernego złącza zasilania. Jak się bowiem okazuje, zarówno ono, jak i fabryczny adapter, przetrwały zajście bez większych obrażeń. Tego samego nie da się powiedzieć o izolacji przewodu, która stopiła się w wyniku przegrania.
Zgodnie z tym, co zostało napisane we wstępie, właściciel peceta zastosował zewnętrzny rozdzielacz, który przekształcił pojedyncze wyjście 8-pin PCIe z zasilacza na dwie wtyczki 8-pin, te z kolei podłączył do fabrycznej przejściówki karty na 16-pin. Jak słusznie zauważyła redakcja serwisu VideoCardz, w wyniku tego zabiegu cała moc pobierana przez kartę przechodziła przez pojedynczy, wstępny przewód 8-pin. Co prawda komputer był wyposażony w zasilacz Zalman o mocy 1000 W z wolnymi gniazdami, jednak nawet wysoka moc tego urządzenia nie zapobiegła awarii wynikającej z niewłaściwego podpięcia kabli.
Nvidia ostrzegała, że to może się źle skończyć
GeForce RTX 5070 charakteryzuje się współczynnikiem TGP wynoszącym 250 W, a do jego obsługi zaleca się zasilacz o mocy co najmniej 650 W. Oczywiście w tym konkretnym przypadku akurat nie zasilacz był problemem, niemniej przekazane przez producenta wytyczne jasno wskazują na to, iż przy korzystaniu z 16-pinowego adaptera należy podłączyć do niego co najmniej dwa niezależne, dedykowane kable 8-pin PCIe. Alternatywą jest użycie natywnego przewodu PCIe Gen 5 (16-pin) o mocy znamionowej minimum 360 W. Zalecenie to zostało zignorowane, co poskutkowało spalenizną wewnątrz obudowy maszyny.
Opisany przypadek dość dobitnie pokazuje, że nie należy stosować niezależnych rozdzielaczy z 8-pin na dwa 8-pin firm trzecich do zasilania współczesnych kart graficznych. Podkreślono przy tym, iż wyposażenie pod wieloma względami przeciętnego (a przy okazji źle złożonego) zestawu komputerowego w potężny zasilacz nie zrekompensuje niepoprawnie podpiętych przewodów. Jak niemal jednogłośnie orzekli komentujący, w tej konkretnej sytuacji winowajcą jest użytkownik, który nie posłużył się ani dołączoną do sprzętu instrukcją, ani nawet zdrowym rozsądkiem. Pozostaje jedynie mieć nadzieję na to, że udało mu się wyciągnąć wnioski na przyszłość, a kolejna karta graficzna będzie mogła pochwalić się dłuższym żywotem.











0 komentarzy