"Przenosimy siły przerobowe do sektora centrów danych, aby sprostać wysokiemu zapotrzebowaniu". Intel żałuje, że skupiał się na sektorze konsumenckim, a nie AI
W trakcie spotkania podsumowującego wyniki finansowe za czwarty kwartał ubiegłego roku Intel został zmuszony do wytłumaczenia się z zawiedzionych oczekiwań oraz niedoboru wafli krzemowych. Firma podkreśliła, że obecnie przechodzi poważne zmiany i ma zamiar przykładać coraz większą wagę do sektora centrów danych, pochłaniającego znaczną część pamięci z rynku. Pytaniem pozostaje, co to oznacza dla konsumentów.
Żadną tajemnicą nie jest, że Intel przespał największy okres boomu na AI, a konsekwencje tego przeoczenia ciągną się za amerykańską korporacją do tej pory w postaci problemów finansowych. Mimo że na najwyższych szczeblach władzy w firmie doszło do przetasowań, a wiele osób pokłada wiarę w jej nowym prezesie, Lip-Bu Tanie, tak wyniki finansowe za czwarty kwartał minionego roku zostały określone mianem rozczarowania. Przedsiębiorstwo podobno wie, gdzie leży problem, niemniej naprawienie błędów poprzedników wymaga wiele czasu oraz pracy i zdecydowanie nie jest to proces, który można przeprowadzić z dnia na dzień. Nie zmienia to faktu, że konsumenci na zmianie postawy Intela raczej nie skorzystają, a wręcz przeciwnie – wychodzi na to, iż gigant technologiczny ma zamiar skupić się na prowadzeniu interesów z biznesami operującymi dużymi centrami danych.
Intel widzi szansę na zarobek w AI
Intel, podobnie jak wielu innych producentów, boryka się z niedoborami technologii, a w przypadku Amerykanów szczególnie we znaki dają się braki wafli krzemowych. W związku z tym firma musi wybrać, z kim chce handlować, jako że nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania każdego ze swoich klientów. Jak nietrudno się domyślić, najdotkliwiej odczują to konsumenci, co też pośrednio potwierdził CFO Intela, David Zisner, wspominając o tym, że "oczywiste jest, iż siły przerobowe przenoszone są do sektora centrów danych, aby sprostać wysokiemu zapotrzebowaniu". Mimo wzmianki na temat kontynuacji wsparcia dla rynku klienckiego, jego stan nie maluje się w jasnych barwach.
Oczywiste jest, iż siły przerobowe przenoszone są do sektora centrów danych, aby sprostać wysokiemu zapotrzebowaniu. Nie możemy jednak całkowicie zrezygnować z rynku klientów. Staramy się więc wspierać obie strony najlepiej, jak potrafimy, i oczywiście pracujemy nad rozwiązaniem problemu dostaw. Uważam, że pierwszy kwartał będzie trudny. W drugim kwartale poprawimy dostawy.
Oliwy od ognia dolał prezes korporacji, który nadmienił, że częściowo winę za braki w zaopatrzeniu ponosi przesadne skupienie się na "wymaganiach klientów". Popyt na produkty Intela pozostaje znaczny, niemniej stosowana technologia produkcji oraz jej wydajność zdaniem Lip-Bu Tana pozostawiają wiele do życzenia.
Myślę, że popyt jest dość silny. Jedynym ograniczeniem jest to, że w czwartym kwartale zużyliśmy sporo zapasów, aby sprostać wymaganiom konsumentów. Po drugie, wydajność i wielkość produkcji nie spełniają moich standardów... Szczerze mówiąc, po prostu musimy poprawić nasze działania.
Wszystko wskazuje więc na to, że Intel jest kolejnym z przedsiębiorstw, które ma zamiar skupić się przede wszystkim na rynku sztucznej inteligencji. Jak ta decyzja odbije się na konsumentach – tego prawdopodobnie dowiemy się prędzej, niż byśmy chcieli.
Na osobną wzmiankę zasługuje fakt, że tytułowej korporacji udało się pozyskać lukratywny kontrakt od rządu federalnego Stanów Zjednoczonych, a współpraca z Departamentem Wojny USA może okazać się dla Intela niepowtarzalną szansą do wyjścia z tarapatów finansowych i wizerunkowych.
Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl