Przejdź do treści

Teleskop Hubble’a spłonie w atmosferze. NASA chce przedłużyć mu życie, ale czasu jest coraz mniej

2 minuty czytania

Teleskop Hubble’a może wejść w atmosferę już w latach 2033-2034, jeśli nie zostanie podniesiony na wyższą orbitę. NASA jednak szuka dla niego ratunku, rozpytując sektor prywatny na temat możliwych opcji przeprowadzenia misji ratunkowej.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

Dlaczego Teleskop Hubble’a czeka śmierć w atmosferze? Odpowiedź jest prosta: orbita tego obserwatorium stopniowo obniża się z powodu oporu stawianego przez szczątkową atmosferę, a teleskop nie ma własnego napędu, a co za tym idzie – możliwości wprowadzania samodzielnych korekt. Według analiz NASA wejście w atmosferę jest prawdopodobne w latach 2033-2034 – tym samym agencja zakłada, że misja ratunkowa musiałaby się odbyć najpóźniej do 2032 roku.

Teleskop Hubble’a – trzy scenariusze

W ostatnich dniach października NASA wystosowała do branży kosmicznej tzw. zapytanie o informacje (RFI) – agencja tym samym chce ustalić, jakie możliwości w kontekście prób ratunku dla Teleskopu Hubble’a mają firmy prywatne. Przedsiębiorstwa tego rodzaju mają miesiąc na przygotowanie odpowiedzi i zadeklarowanie odpowiednich prób działania. Rzeczone RFI obejmuje trzy opcje: misję podnoszącą orbitę, serwisowanie poprawiające możliwości teleskopu oraz bezpieczne, kontrolowane wejście w atmosferę lub inną utylizację na końcu misji.

Przed teleskopem Hubble’a wciąż stoją ważne zadania naukowe, dlatego powinniśmy rozważyć każdą rozsądną możliwość, aby zapewnić jego dalsze funkcjonowanie tak długo, jak to tylko możliwe. Jeśli istnieją innowacyjne i opłacalne sposoby na wydłużenie czasu eksploatacji urządzenia znajdującego się już na orbicie, jesteśmy winni amerykańskim podatnikom oraz społeczności naukowej, by je zbadać. Przedłużenie misji Hubble’a oznaczałoby kolejne odkrycia, nowe osiągnięcia naukowe oraz więcej okazji do poszerzenia naszej wiedzy o wszechświecie.

Jared Isaacman, administrator NASA

Administrator NASA Jared Isaacman zaznaczył, że warto szukać innowacyjnych i opłacalnych sposobów przedłużenia życia sprzętu, który już jest na orbicie. Dodatkowe lata pracy oznaczałyby więcej odkryć.

Teleskop z ograniczeniami

Hubble, choć wciąż stanowi nieocenione źródło informacji, jest już obserwatorium pozostającym dość daleko w tyle za rewolucyjnym Teleskopem Webba i dziś działa z licznymi ograniczeniami. Od czerwca 2024 roku np. do precyzyjnego naprowadzania używa tylko jednego żyroskopu – wcześniejsze usterki jednego z nich kilkakrotnie wprowadzały bowiem teleskop w tzw. tryb bezpieczny. Drugi sprawny żyroskop pozostaje w rezerwie. Według NASA przejście na tryb jednożyroskopowy oznacza wolniejsze „przechodzenie” między obiektami i spadek efektywności planowania obserwacji o ok. 12%. Teleskop nadal co prawda prowadzi obserwacje naukowe, ale margines bezpieczeństwa w tym zakresie po prostu z biegiem lat coraz bardziej się kurczy.

Ostatni raz ludzie odwiedzili Hubble’a w maju 2009 roku, podczas misji STS-125 promu Atlantis, czyli piątej i ostatniej misji serwisowej. Astronauci zainstalowali wtedy nowe instrumenty (Wide Field Camera 3 i Cosmic Origins Spectrograph), naprawili też dwa żyroskopy, baterii, jeden z czujników naprowadzania i zamontowali nowy mechanizm chwytający. Według NASA został on pomyślany głównie pod kątem bezpiecznego sprowadzenia teleskopu z orbity pod koniec jego życia. Niestety, od zakończenia programu wahadłowców w 2011 roku Stany Zjednoczone nie dysponują pojazdem zdolnym do załogowego serwisu Hubble’a, dlatego NASA szuka rozwiązań w sektorze komercyjnym.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

0 komentarzy

Zostaw komentarz