Przejdź do treści

W Chinach odziedziczysz konto po zmarłym graczu. Sądy uznają cyfrowe dobra za majątek

3 minuty czytania

Chińskie sądy w kilku sprawach dotyczących spadków po graczach uznały, że konta w grach, wirtualne przedmioty i część innych cyfrowych aktywów mogą mieć wartość majątkową i podlegać dziedziczeniu. Decyzje dotyczą nie tylko bibliotek gier, ale również zakupów w aplikacjach, kryptowalut czy praw do kont w mediach społecznościowych.

O zjawisku pisze Tom’s Hardware. Problem dziedziczenia dóbr cyfrowych dotychczas nie doczekał się w Europie odpowiednich regulacji. Wiele platform internetowych traktuje konta użytkowników jako usługę udostępnianą na podstawie licencji, a regulaminy często zabraniają ich przekazywania innym osobom. Okazuje się jednak, że w Chinach wygląda to zupełnie inaczej.

Wirtualne przedmioty zyskały status majątku

Chińskie sądy w tego rodzaju sprawach coraz częściej przyjmują inne podejście. Jeżeli konto lub znajdujące się na nim dobra mają wymierną wartość ekonomiczną, mogą być traktowane jako element majątku zmarłego.

Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest tzw. sprawa „Golden Blade” dotycząca gry MMORPG Zhengtu. Rozpoczęła się ona jeszcze w 2009 roku, gdy żona zmarłego gracza chciała przejąć cenny cyfrowy przedmiot zdobyty przez niego w grze. O prawo do niego wystąpiła również… jego partnerka z gry, argumentując, że zdobycie artefaktu wymagało wspólnej pracy obu osób.

Sąd uznał, że przedmiot miał cechy majątkowe, ponieważ gracz poświęcił czas, wysiłek i pieniądze na jego zdobycie, a inni użytkownicy byli gotowi zapłacić za niego około 50 tys. juanów. W kwestii samego podziału praw źródła nie są jednak zgodne – część relacji podaje, że wartość przedmiotu podzielono między żonę a partnerkę z gry, inne wskazują, że sąd uznał „małżeństwo” zawarte w grze za pozbawione znaczenia prawnego i przyznał całość praw wyłącznie żonie. Niezależnie od szczegółów podziału, kluczowe dla precedensu było samo uznanie przedmiotu za składnik majątku podlegającego dziedziczeniu.

Sądy: regulamin platformy nie zawsze blokuje spadkobierców

Kolejne sprawy dotyczyły szerszego zakresu cyfrowych aktywów. W jednej z nich, z 2024 roku, rozpatrywano między innymi konto gracza warte około 200 tys. juanów, zasoby bitcoinów oraz konto w mediach społecznościowych. Spór dotyczył tego, czy platformy mogą powoływać się na regulaminy zabraniające przekazywania kont innym osobom.

Sąd uznał, że wirtualne aktywa mogą spełniać cechy majątku, ponieważ mają wartość ekonomiczną, mogą być przedmiotem obrotu i wymagają nakładów użytkownika. Jednocześnie rozróżniono prawa majątkowe od prywatnych danych – prywatne rozmowy czy treści o osobistym charakterze nie zostały uznane za element dziedzicznego majątku.

W praktyce oznacza to, że platformy mogą być zobowiązane do współpracy ze spadkobiercami, jeżeli ci przedstawią odpowiednie dokumenty potwierdzające swoje prawa. Same zapisy w regulaminach, które całkowicie wykluczają możliwość dziedziczenia, nie zawsze są wystarczające, jeśli stoją w sprzeczności z przepisami dotyczącymi praw majątkowych. Tego rodzaju orzeczeń w Państwie Środka jest już znacznie więcej, a sądy generalnie zaczynają stawać po stronie graczy.

Chiny wyznaczają inny kierunek niż wiele zachodnich platform

Decyzje tego rodzaju kontrastują z podejściem wielu globalnych usług cyfrowych. Na szeroko pojmowanym Zachodzie gracze w olbrzymiej większości przypadków nie kupują pełnej własności gry, lecz uzyskują licencję na korzystanie z niej. Regulaminy takich usług często zakazują przekazywania kont, a operatorzy zachowują szeroką kontrolę nad dostępem do cyfrowych bibliotek.

W tym aspekcie widać niestety bardzo duży kontrast pomiędzy naszą częścią świata A Chinami. Każdy kraj inaczej definiuje prawa do cyfrowych dóbr, a kwestia dziedziczenia kont, która w Chinach została już całkiem nieźle wyjaśniona tak przez prawodawcę, jak sądy, nadal pozostaje jednym z najważniejszych sporów dotyczących własności w erze usług internetowych. Zresztą, wątek ten nabiera zupełnie nowego znaczenia w świetle rezygnacji przez Sony z dystrybucji gier na płytach. Być może to okaże się, że przejście na „pełną cyfrę” otworzy drogę do zmian w prawie również na Starym Kontynencie.

0 komentarzy

Zostaw komentarz