Każdy się tego spodziewał, ale chyba nikt nie zakładał, że chwila ta nadejdzie tak szybko. Dla wielu szokiem była decyzja o porzuceniu wydania GTA 6 w postaci krążków. I choć wydawało się, że te zawitają do sklepów po premierze gry, teraz możemy być już niemal pewni, że nic takiego się nie wydarzy. Sony odpięło wrotki i bez cienia żenady śmiga w kierunku dystrybucji cyfrowej, zapowiadając koniec płyt.
Gry już nigdy nie będą nasze
Fizyczna dystrybucja nośników była tym, co od lat już odróżniało rynek gier konsolowych od pecetów. Dla każdego, kto gra na „blaszaku” była to sprawa oczywista: sam nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem płytkę z grą, nie mówiąc już nawet o korzystaniu z takowej. Ba, nawet nie wiem, gdzie jest mój zewnętrzny czytnik – bo miejsca w obudowie komputera na napęd wewnętrzny nie mam od lat.
Okazuje się, że to samo teraz spotka graczy konsolowych.
Od stycznia 2028 roku nawet jeśli wybierzemy się do sklepu i kupimy pudełko z grą, to wewnątrz nie znajdziemy krążka. Po jego wklepaniu dany tytuł przypisze się do naszego konta. Problem w tym, że będzie on tam dostępny tak długo, jak korporacja uzna to za stosowne. Może na zawsze, może przez pięć lat, może przez rok, bo gra okaże się niewypałem i serwery zostaną zamknięte. Generalnie jednak można powiedzieć, że nawet jeśli kupicie grę, to nie będzie wasza, tylko Sony, które łaskawie zezwoli wam na korzystanie z niej na konsoli PlayStation.
Tym samym wrażenia z zakupu i wstępu do zabawy będą wyglądać tak samo, jak na pecetach. Trudno w tej sytuacji nie powiedzieć tego jeszcze raz: dla konsolowych graczy to prawdziwe trzęsienie ziemi.
Cały rynek „używek” odchodzi w zapomnienie
Za jednym zamachem Sony zmienia bowiem nie tylko własny model dystrybucji, ale i przy okazji całą branżę. Przede wszystkim: to koniec rynku gier używanych. Za półtora roku nie kupimy już nowego tytułu z myślą o jego przejściu i szybkiej odsprzedaży, by odzyskać część funduszy. Będzie to zwyczajnie niemożliwe. Sony zabezpiecza zatem własne przychody: będziesz chciał zobaczyć nowość? Kup ją zatem, zagraj i… tyle. Tytuł po ukończeniu zostanie już z tobą na zawsze. Lub nie. A inny chętny, by zrobić to samo, będzie musiał posłusznie skierować swe kroki dokładnie w tę samą stronę: do PlayStation Store.
W takiej sytuacji oberwie nie tylko portfel graczy. Przede wszystkim znikną całe sieci sklepów, które dziś korzystają z okazji, by pośredniczyć w handlu „używkami”. GameStop co prawda radził sobie lepiej lub gorzej, ostatnimi czasy raczej to drugie – nie zmienia to jednak faktu, iż teraz zapewne po prostu się zamknie lub zmieni profil na retro, skalując odpowiednio w dół całą swoją działalność. To samo czeka dziesiątki podobnych inicjatyw, jak świat długi i szeroki.
Co z konkurencją?
Zapytacie: a co z Xboksem i Nintendo? Ano – nic. Dziś to Sony nadaje ton branży i obstawiam, że za Japończykami prędzej czy później podąży cała reszta. Choćby z tej prostej przyczyny, że będzie się to opłacać. Po pierwsze: to po prostu więcej pieniędzy i – jak już wspomniałem – można przytulić coś, co wcześniej wpadało pośrednikom.
Po drugie: odpadnie koszt czytników. W dobie powszechnej sprzętowej drożyzny wyrugowanie Blu-raya z obudowy to okazja, by ściąć cenę samego urządzenia w sposób odczuwalny dla portfela przyszłego nabywcy. Stawiam całą swoją pensję, że Microsoft zrobi dokładnie to samo, inaczej byłby na straconej pozycji przy premierze kolejnej generacji konsol. Tym samym dwóch zaprzysięgłych rywali pokaże „pudełka do grania”, które bez dostępu do internetu nie będą już znaczyć już zupełnie nic.
Nintendo z kolei – choć dziś sprzedaje sporo pudełek i dalej mocno się trzyma, jeśli chodzi o tradycyjną dystrybucję – będzie coraz mocniej spoglądać w stronę Game Key Cards, powoli, acz nieubłaganie również przesuwając się w stronę czystego digitalu. Moim zdaniem staną się ostatnim bastionem sklepowej dystrybucji. Tyle że już Switch 2 pokazał, iż nie do końca jest to gigantowi w smak i choćby tytuły zewnętrznych producentów coraz częściej trafiają do entuzjastów Nintendo, pomijając fizyczne nośniki.

Innymi słowy, za parę lat konsole stracą to, co było ich wrodzoną wręcz cechą: możliwość „wrzucania pod maskę” fizycznych nośników. Koniec ery? No pewnie, że tak. Tyle że fakt ten nie podoba mi się również z innej przyczyny.
Czuję, że korporacje robią mnie w konia
Zabranie nam fizycznych nośników jest czymś, co wygląda jak spełnienie marzeń wielkich korporacji. Nie mogę wydać mniejszych pieniędzy, czekając na obniżki po premierze i używki. Nie mogę gry odsprzedać. Nie mogę jej pożyczyć kumplowi w prosty sposób – np. nie ograniczając w ten sposób możliwości grania w inne, przypisane do mojego konta tytuły pozostałym domownikom na ich profilach. Ta zmiana sprawia, że staję się wręcz petentem, który w zębach przynosi gigantowi portfel i nie ma żadnych praw.
A tego już moim zdaniem za wiele.
Wraz z decyzją Sony otwiera się, myślę, bardzo duże pole do popisu dla organów regulacyjnych Unii Europejskiej. Z utęsknieniem zatem czekam na jej reakcję w postaci przymuszenia Sony, Microsoftu i wielu, wielu innych do możliwości odsprzedaży moich praw do użytkowania gry. Niech sobie biorą od tego pewien procent – to zrozumiałe. Ale równocześnie niechże w końcu pojawi się taka możliwość.
Drugi problem, jaki mam z działaniem Sony, jest odwleczony w czasie. Pomyślcie: co stanie się za jakieś 10 lat, kiedy gigant stwierdzi, że porzuca PS5 tak jak porzuca PS3? Bez możliwości zakupu fizycznych kopii gier kolejne generacje konsol będą odchodzić w przeszłość jeszcze szybciej: bo nie będzie można na nich – cholera jasna! – grać. Zachłanność Sony w pewnym momencie, w perspektywie powiedzmy przyszłych dwóch generacji, zacznie po prostu grzebać konsolowy gaming retro.

Wszystko to pokazuje, że potrzebujemy zmian w prawodawstwie. Pytanie tylko, czy Unia Europejska jest na tyle mocna, by je wymusić tu i teraz. Bo potem może być już za późno. Ale pomysł Sony budzi też mój opór z czysto osobistego powodu.
Czy jest sens dalej kolekcjonować gry?
Może zabrzmię nostalgicznie, ale nośnik w pudełku z grą to coś, co cenię. Ma dla mnie większą wartość niż wpis na serwerach giganta. To coś, czego nie stracę wskutek np. przejęcia konta, ale też fajna rzecz, by wrócić po latach, dotknąć, ba, powąchać i nacieszyć oczy pietyzmem wydania.
Czy tak samo będę się cieszył z fizyczno-cyfrowego wydania? Szczerze wątpię. Kolekcjonerka bez gry, choćby najbardziej wypasiona, będzie dla mnie niczym innym niż zbiorem gadżetów wrzuconych do wspólnego pudełka. Mam wrażenie, że to już nie będzie to samo. Zresztą, odkąd na pecetach przeszliśmy na dystrybucję cyfrową, nie kupiłem już ani jednego bardziej wybajerzonego fizycznego wydania – po prostu nie widzę w tym sensu.
Wiem, że nie jestem w tym racjonalny – wszak płyty z czasem też się degradują. Nie jest to nośnik, który w perspektywie 10-20 lat potrafi zachować nienaruszoną formę. Nieprzypadkowo zresztą co i rusz słyszy się o „gniciu” tych nośników. Ale jednak to, że takowy był w pudełku, stanowiło dla mnie dodatkową zaletę. A teraz już tego nie będzie.
Wszyscy chcą być jak GTA 6 – ale nie każdy może
Jak widać, wątpliwości jest tu naprawdę sporo. Jako jednostki nic z tym nie zrobimy – dość powiedzieć, że w przypadku pecetów już tak żyjemy od lat. Intuicyjnie jednak czuję, że konsole to coś innego. Wraz z zabiciem rynku używek środowisko konsolowe traci bowiem ugruntowaną w świadomości użytkowników przewagę nad „blaszakami”. Do tej pory gry były co prawda drogie, ale mogliśmy je potem odsprzedać. Wraz z początkiem roku 2028 sytuacja ta zmieni się już na zawsze. Czy to przełoży się na sprzedaż gier i świadomość istnienia różnych ich marek? Chciałbym.
Nie trzeba być tytanem intelektu, żeby odkryć, że Sony tym bardzo głośnym, epokowym wręcz posunięciem wykorzystuje okazję: premiera GTA 6 jest sposobnością, by przetestować taki model dystrybucji w boju, dorzucając zresztą do tego wysoką cenę. To dla Japończyków bezpieczne wyjście: na bojkot oczywiście za późno, zresztą – tego rodzaju akcje niemalże nigdy nie są skuteczne, a w przypadku tak głośnej premiery nie dałby absolutnie nic.
Chciałbym jednak wierzyć, i piszę to z czystą ironią, że stworzony przez Japończyków sprzedażowy ekosystem równie dobrze poradzi sobie z czymś mniej głośnym. Seria tego rodzaju testów jednak dopiero przed nami. Zobaczymy, co wtedy się stanie. Osobiście nie mogę się doczekać. I liczę na to, że gigant mocno dostanie po krzyżu: tak od prawodawców, jak i od zwykłych graczy.
![To koniec płyt na konsolach. Sony porzuca krążki, a branżę czeka trzęsienie ziemi, którego zwiastunem jest premiera GTA 6 [FELIETON]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/07/pexels-photo-9071466-1024x683.avif)



![Prawdziwy powód, dla którego GTA 6 nie wyjdzie na płycie jest bardzo nieprzyjemny [FELIETON]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/06/gta_6_jason_lucia_new_art-scaled-1-768x432.jpeg)

![USA zablokowały AI firmy Anthropic. To wydarzenie większe, niż się wydaje – i początek nowej ery sztucznej inteligencji [FELIETON]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/06/855e96ad-0615-4098-b776-4bd29ae5a618-768x432.png)




0 komentarzy