Przejdź do treści

Włączyłem Strażników Galaktyki na Switchu 2 i przecierałem oczy ze zdumienia – ta gra wygląda kapitalnie [RECENZJA TECHNICZNA]

6 minut czytania

Marvel's Guardians of the Galaxy Encore Edition na Nintendo Switch 2 prezentuje się zaskakująco dobrze, a w trybie zadokowanym oferuje nawet więcej niż w handheldzie. Po kilku godzinach spędzonych z grą można zapomnieć, że bawimy się na malutkim tablecie, a nie dużej, domowej konsoli.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

Wielu z was może nie kojarzyć tego faktu, ale Marvel’s Guardians of the Galaxy w pewnym sensie trafiło na Nintendo Switch 1. Piszę „w pewnym sensie”, bo była to wersja chmurowa, czyli działała wyłącznie po połączeniu z internetem i nie była odpalana na konsoli. Najważniejsza zmiana względem pierwszego Switcha jest jednocześnie największą zaletą Encore Edition na Switcha 2. Tym razem mamy do czynienia z pełnoprawnym portem działającym bezpośrednio na tablecie Nintendo.

Wydanie na Switch 2 wygląda oraz działa bardzo dobrze i szczerze mówiąc naprawdę niewiele jest elementów, do których mogę się przyczepić. Jeśli czekaliście na możliwość zabrania Petera Quilla i spółki ze sobą w plecak, to ten port jest dla was.

Dwa tryby graficzne, ale tylko jeden w handheldzie

Przechodząc już do samej gry, w trybie zadokowanym oferuje ona do wyboru dwa profile. „Jakość” stawia na nieco wyższą jakość grafiki i celuje w 30 fps, natomiast „Wydajność” oferuje płynniejsze 40 fps kosztem nieco niższej rozdzielczości. Ten drugi wariant wymaga jednak telewizora obsługującego odświeżanie 120 Hz. W trybie przenośnym dostajemy już jednak tylko opcję 30 fps bez odpowiednika trybu wydajności.

Byłem pozytywnie zaskoczony jakością obrazu zarówno w docku, jak i przenośnie. W trybie wydajności na telewizorze gra wygląda naprawdę dobrze, a niższa rozdzielczość nie przeszkadzała mi szczególnie podczas rozgrywki. Co ważniejsze Switchowi udaje się utrzymywać 40 fps przez większość czasu i jakieś spadki zobaczycie tylko podczas największych pojedynków. To zdecydowanie najlepszy sposób na zabawę w trybie TV, szczególnie że płynność jest wyraźnie lepsza niż przy 30 fps, a utrata jakości obrazu nie kole w oczy.

W trybie przenośnym sytuacja również jest całkiem przyzwoita. Gra celuje wtedy w stabilne 30 fps, a obraz prezentuje się nieźle na małym ekranie konsoli. Szkoda tylko, że twórcy nie udostępnili tutaj trybu 40 fps. Nie jest to może niezbędne w singlowej grze akcji, ale na ekranie Switcha 2 dodatkowa płynność byłaby bardzo mile widziana. Niemniej, w aktualnej konfiguracji jakość obrazu w trybie przenośnym stoi na bardzo wysokim poziomie, praktycznie nie różniąc się od opcji zadokowanej.

DLSS ratuje sytuację z rozdzielczością

Dość ciekawie w Marvel’s Guardians of the Galaxy wygląda kwestia rozdzielczości. W trybie wydajności konsola wyświetla obraz w rozdzielczości 1920 × 1080 pikseli, a przechodząc do trybu jakości dostajemy nieco wyraźniejsze 1440p. Gra korzysta z dynamicznego skalowania rozdzielczości oraz techniki DLSS, więc rozdzielczość wewnętrzna wygląda inaczej w zależności od tego, co dzieje się na ekranie.

W spokojniejszych scenkach przerywnikowych rozdzielczość renderowania potrafi wynosić nawet 900p, zbliżając się do pełnego 1080p.  Podczas standardowej rozgrywki i w trakcie walki, rozdzielczość spada przeważnie do zakresu 648p – 720p. Największe obciążenie generują dynamiczne sekwencje walki z dużymi wrogami, pełne eksplozji, laserów i efektów cząsteczkowych. W takich sytuacjach rozdzielczość potrafi spaść nawet do 540p.

Choć ta ostatnia liczba może brzmieć dość strasznie, to w rzeczywistości jest dość standardowa, jak na Switcha 2 (podobnie działa upscaling m.in. w serii Resident Evil). Rekonstrukcja obrazu z wykorzystaniem DLSS radzi sobie tutaj zaskakująco dobrze. Krawędzie geometrii pozostają stabilne, a nawet cienkie elementy nie migoczą przesadnie podczas ruchu kamery. Bardzo ładnie wyglądają również zbliżenia na twarze w scenkach dialogowych oraz wszelkie panoramy kosmosu. Słabiej wypadają drobne efekty cząsteczkowe, które przy niższej rozdzielczości źródłowej tracą ostrość, podobnie jak tekstury widoczne z bliska. Mimo paru kompromisów obraz wygląda lepiej, niż sugerowałaby sama rozdzielczość wewnętrzna i bardzo mi się to podoba.

Grafika lepsza, niż można się spodziewać

Największym atutem portu jest dla mnie fakt, że Eidos-Montréal zachowało zaskakująco dużo kluczowych elementów oprawy graficznej z „dużych” konsol. Nie ograniczono animacji ubrań czy ruchomych elementów otoczenia, a modele postaci nadal prezentują się bardzo dobrze. Oświetlenie również wypada korzystnie, bo choć nie ma tu ray tracingu, zastosowane rozwiązania wypalone zapewniają przyjemny, klimatyczny obraz, który dobrze podkreśla fantastyczne lokacje i kolorystykę poszczególnych planet.

Niektóre sceny potrafią naprawdę pozytywnie zaskoczyć, a największe wrażenie robią wnętrza statku Milano oraz rozległe, obce światy, pełne charakterystycznej roślinności, dziwacznych stworzeń i efektów atmosferycznych. Co ważne, nie miałem poczucia, że twórcy na siłę uprościli wszystkie elementy otoczenia, aby zmieścić grę w możliwościach Switcha 2. Owszem, w porównaniu z mocniejszymi platformami widać różnice, ale ogólny styl graficzny i najważniejsze detale zostały zachowane.

Są jednak miejsca, w których ograniczenia sprzętowe stają się bardziej widoczne. Największym problemem są włosy bohaterów i drobne elementy, takie jak futro Rocketa. Potrafią migotać, wyglądać na postrzępione i sprawiają wrażenie, jakby silnik miał problem z ich prawidłowym wygenerowaniem.

Słabiej wypada też cieniowanie, przede wszystkim na postaciach i drobniejszych obiektach. Cienie są mniej szczegółowe i miękkie, przez co niektóre elementy tracą część przestrzenności. W trybie wydajności ograniczono również nieco poziom detali i okluzję otoczenia. Nieco wyraźniejszy niż na PS5 jest też efekt pop-in geometrii, czyli doczytywanie obiektów dopiero w niewielkiej odległości od gracza. Mimo tego w trakcie normalnej rozgrywki parę kompromisów graficznych nie przeszkadzało mi tak bardzo jak się tego obawiałem.

Wydajność jest niezła, ale są też problemy

Jak już wspomniałem, tryb wydajności sprawował się u mnie bardzo dobrze. 40 fps było utrzymywane bez większych spadków, chociaż wiele będzie tu zależało od konkretnej lokacji i ilości efektów na ekranie. W późniejszych etapach gry zdarzają się lekkie przycięcia oraz spadki poniżej 40 fps, ale nie powodują one, że gra staje się pokazem slajdów.

Podczas mojej rozgrywki pojawił się natomiast inny problem, który był nieco bardziej uciążliwy. W niektórych przerywnikach filmowych dźwięk potrafił na chwilę przerywać na samym początku. W produkcji tak mocno stawiającej na dialogi i świetną ścieżkę dźwiękową potrafi to nieco zepsuć odbiór sceny. Mam nadzieję, że uda się to załatać w aktualizacjach.

Encore Edition ma kilka fajnych dodatków

Wersja na Switcha 2 oferuje także kilka funkcji, których nie znajdziemy na innych platformach. Przede wszystkim dostajemy opcję sterowania żyroskopowego, obsługę trybu myszy w Joy-Conach 2 oraz nowe, inspirowane glam rockiem kostiumy dla Strażników. Warto wspomnieć, że sterowanie ruchem zostało ograniczone jedynie do kierowania statkiem oraz ślizgania się Peterem Quillem – nie możecie w ten sposób celować do wrogów. Polecam wam zobaczyć tryb myszy, bo naprawdę potrafi on mocno ułatwić zabawę i na pewno przemówi do osób przyzwyczajonych, do zabawy na pececie.

Strażnicy „dowieźli” na Switchu 2

Marvel’s Guardians of the Galaxy: Encore Edition to bardzo solidny port, który zdecydowanie zasługuje na uwagę posiadaczy Nintendo Switch 2. Oprawa graficzna jest zaskakująco dobra, a w trybie telewizyjnym można uzyskać naprawdę przyjemne 40 fps, i to z całkiem niezłą rozdzielczością.

Dla mnie to zdecydowanie lepszy wybór niż chmurowe wydanie na pierwszego Switcha, a jeśli lekko przymkniecie oko, to możecie nawet wybrać tą wersję zamiast PS5 czy Xboksa. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji poznać tej świetnie napisanej, gwiezdnej przygody, Switch 2 jest bardzo sensownym miejscem, żeby nadrobić zaległości – w końcu możecie go zabrać ze sobą wszędzie.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

0 komentarzy

Zostaw komentarz