Aktualności"Wyraźnie dałam Stanom Zjednoczonym do zrozumienia, że ​​jest to niemożliwe". Tajwan nie zgodził się na transfer 40% swojej produkcji półprzewodników do USA

"Wyraźnie dałam Stanom Zjednoczonym do zrozumienia, że ​​jest to niemożliwe". Tajwan nie zgodził się na transfer 40% swojej produkcji półprzewodników do USA

Stany Zjednoczone nie ustają w swoich próbach wywarcia presji na Tajwan i wymuszenia transferu znacznej części krajowej produkcji półprzewodników do USA. Amerykanie przekonują, iż ulokowanie najważniejszych z globalnej perspektywy fabryk w odległości 80 mil od Chin jest skrajnie nierozważne oraz nieodpowiedzialne, niemniej tajwański rząd kategorycznie odmawia rezygnacji z rozwoju państwa na rzecz przypodobania się Jankesom.

Tajwan
Tajwan
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Chociaż w minionym miesiącu Tajwanowi i Stanom Zjednoczonym udało się pośrednio dojść do porozumienia, dzięki czemu cła na towary eksportowane z wyspy zostały zmniejszone z 20 do 15%, tak USA nie mają zamiaru ustępować pola, a presja ze strony mocarstwa jedynie się nasiliła. Jednym z postulatów głoszonych przez Jankesów jest przeniesienie co najmniej 40% produkcji półprzewodników z azjatyckiego kraju na amerykańską ziemię. Chociaż Tajwańczycy wyrazili gotowość do podzielenia się swoimi sekretami oraz doświadczeniem w tym zakresie, przenosin parków przemysłowych oraz technologicznych kategorycznie odmówiono. Jak nietrudno się domyślić, administracja Donalda Trumpa nieprzesadnie uradowała się z takiego obrotu spraw, w związku z czym spór wkroczył na kolejny poziom.

Amerykanie chcą przenosin tajwańskich fabryk do USA

Jak podaje agencja Reuters, powołując się przy tym na wypowiedź głównego, tajwańskiego negocjatora ds. ceł, transfer 40% mocy przerobowych z zakresu produkcji półprzewodników do Stanów Zjednoczonych "byłby niemożliwy". Podobnego zdania jest wicepremier wyspiarskiego kraju, Cheng Li-chiun. Jak przekazała w rozmowie z dziennikarzami kanału telewizyjnego CTS: "Wyraźnie dałam Stanom Zjednoczonym do zrozumienia, że ​​jest to niemożliwe".

Tajwański przemysł półprzewodników nie powstał z dnia na dzień, a był konsekwencją wielu lat ciężkiej pracy. Rezygnacja z dalszego rozwoju własnego na państwa na rzecz spełnienia zachcianek obcego mocarstwa zdaje się więc nie być rozsądnym posunięciem i choć Amerykanom tłumaczono to w dyplomatyczny sposób, tak ci pozostają niezadowoleni z rezultatów pertraktacji.

Howard Lutnick, sekretarz handlu Stanów Zjednoczonych, w trakcie rozmowy z redakcją CNBC zdradził, że jeśli Tajwan nie przystanie na pomysł przeniesienia wspomnianych 40% produkcji na amerykańską ziemię, państwo będzie musiało liczyć się z cłami rzędu nie 15, a 100%. Jankesi coraz częściej uciekają się do zastraszania swoich partnerów handlowych i nie inaczej jest tym razem. Szkopuł w tym, iż dodatkowe opodatkowanie technologi nie przysporzy rządowi Trumpa fanów wśród amerykańskich korporacji, więc pytaniem pozostaje, czy groźby Lutnicka nie są jedynie słowami rzucanymi na wiatr.

Nie można mieć całej produkcji półprzewodników 80 mil od Chin. To po prostu nielogiczne... Musimy więc ją sprowadzić z powrotem. Kiedy zakończymy kadencję, moim celem dla tej administracji jest 40% udziału w rynku w zakresie produkcji najnowocześniejszych półprzewodników.

Howard LutnickSekretarz handlu USA

W międzyczasie wicepremier Li-chiun przekazała, że tajwański przemysł nadal będzie rozwijany, aczkolwiek udzielenie pomocy Stanom jest możliwe – po prostu nie może się to odbyć kosztem lokalnej działalności i prowadzących ją przedsiębiorstw. Dla przykładu, TSMC, czyli jeden z największych producentów półprzewodników na globie, inwestuje miliardy dolarów w budowę placówek w Arizonie. Warto przy tym pamiętać, iż firma ta jest już od pewnego czasu obecna w USA. Doczekała się ona nawet pozwu za wybiórcze traktowanie swoich pracowników, a menedżerowie zostali oskarżeni o brak szacunku dla zatrudnionych Amerykanów.

Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl

Wybrane dla Ciebie