Przejdź do treści

Zegarek, na którym zagrasz w Pokemony. Kultowy Game Boy Color został przerobiony na smartwatcha

3 minuty czytania

Czy Game Boy Color sprawdza się w roli zegarka? Cóż, bez wątpienia urządzenie tego typu działa i nawet jest w stanie uruchomić Pokemony. Osobną kwestią pozostaje zaś to, czy rozgrywka na miniaturowym sprzęcie jest wystarczająco komfortowa, aby dostarczać przyjemność.

Marzenia z dzieciństwa o technologii noszonej na nadgarstku, rodem z ulubionych kreskówek, właśnie stały się rzeczywistością – choć w nieco nietypowej formie. YouTuber Chris Hackmann, znany szerzej jako LeggoMyFroggo, zaprezentował swoje najnowsze dzieło: Time Frog Color. To w pełni funkcjonalny Game Boy Color (GBC) zamknięty w obudowie smartwatcha, który nie korzysta z emulacji, lecz z oryginalnego procesora Nintendo. Oznacza to, że w teorii na sprzęcie możemy zagrać m.in. w kultowe produkcje z serii Pokemon. W teorii, ponieważ w praktyce zabawę z wykorzystaniem zegarka trudno nazwać przesadnie komfortową.

Youtuber przekształcił Game Boy’a Color w smartwatcha

W przeciwieństwie do wielu miniaturowych projektów, Time Frog Color nie jest jedynie emulatorem kultowej przenośnej konsolki ze stajni Nintendo. Przed przystąpieniem do realizacji projektu, Hackmann postawił sobie trzy istotne cele: urządzenie musi posiadać oryginalny procesor GBC, obsługiwać fizyczne kartridże, a przy tym wyglądać jak względnie normalny zegarek. Czy trudno było spełnić te warunki? Odpowiedź brzmi „tak”, a poświadczyć o tym może fakt, że przedsięwzięcie zajęło niemal dwa lata.

Twór youtubera okazał się prawdziwym majstersztykiem. Aby zmieścić wszystko w obudowie o szerokości 38 mm, twórca zaprojektował „kanapkę” złożoną z dwóch płytek PCB o grubości zaledwie 0,8 mm. Na dolnej znajduje się sterownik ekranu, na górnej zaś procesor oraz RAM. Uzupełnieniem konstrukcji był wyświetlacz LCD o przekątnej 1,12 cala, aczkolwiek i tu nie obyło się bez problemów. Ponieważ oryginalny procesor wysyła sygnał w starym formacie równoległego RGB, Hackmann użył mikrokontrolera Raspberry Pi RP2040, który tłumaczy ten sygnał na język zrozumiały dla współczesnego ekranu.

Co zaś tyczy się kartridży – sprzęt rzeczywiście je obsługuje, ale wyłącznie pod warunkiem, że zostały one znacznie zminiaturyzowane.

Nie obyło się przy tym bez wielu innych kompromisów. Dla przykładu, bateria oraz port USB-C wylądowały bezpośrednio w pasku zegarka, aby pomóc nieco odchudzić konstrukcję. Jako że na tarczy nie znalazło się przesadnie dużo wolnego miejsca, przyciski A i B oraz D-pad zostały ulokowane na bocznych krawędziach obudowy. LeggoMyFroggo z rozbrajającą wręcz szczerością przyznał, że jego dzieło to w zasadzie „Game Boy Color z niezbyt optymalnym doświadczeniem płynącym z rozgrywki”. Czas pracy baterii jest krótszy, niż w przypadku oryginału, a zaprezentowany model nie posiadał głośnika (aczkolwiek to jest wynikiem tylko i wyłącznie wynikiem tego, że odpowiedni komponent nie zdążył w porę dotrzeć pod drzwi youtubera).

Cały projekt (tj. modele CAD, pliki PCB i dokumentacja) został udostępniony w serwisie GitHub, więc jeśli pomysł Chrisa Hackmanna nas zainteresował i chcielibyśmy spróbować go własnoręcznie odtworzyć, nic nie stoi na przeszkodzie.

0 komentarzy

Zostaw komentarz