Jednym z najgorętszych tematów ostatnich dni jest wycofanie się Sony z rynku gier na komputery osobiste. Mimo że japońska firma nie potwierdziła oficjalnie pogłosek na ten temat, opublikowany na łamach Bloomberga raport okazał się na tyle przekonujący, iż wiele osób uwierzyło w postawioną w nim tezę. Ze względu na brak klarownej komunikacji ze strony tytułowej korporacji, powstało wiele teorii co do tego, dlaczego po kilku latach postanowiła ona porzucić pecety i powrócić do wypuszczania produkcji ekskluzywnych dla swoich konsol.
Valve zostało głównym rywalem Sony?
Wedle niektórych głównym powodem była niezadowalająca sprzedaż ostatnich kilku pozycji wydanych na pecety, inni zaś wskazują na to, że marka PlayStation uległa przesadnemu rozdrobnieniu i powinna wrócić do swoich korzeni. Nie brak także opinii, iż głównym winowajcą jest Microsoft, jako że Projekt Helix, następca Xboksów Series X|S, ma być zdolny do uruchamiania gier z PC, co podobno nieprzesadnie podoba się Sony.
Sytuacja może jednak wyglądać zgoła odwrotnie. Wedle Mike’a Ybarry, byłego dyrektora Xboksa, nowym nemezis Sony stało się Valve. Nadchodzące Steam Machine, mimo że może nie być tak przystępne cenowo, jak pierwotnie zakładano, ma szansę nawiązać uczciwą walkę z PlayStation. Xbox z kolei zszedł na drugi plan i Japończycy obecnie nie mają powodów do tego, aby uznawać go za istotne zagrożenie. Potwierdza to m.in. badanie przeprowadzone wśród twórców gier, z którego wynikło, iż w zasadzie mało kto jest zainteresowany platformą giganta z Redmond i wydaniem na nią swojego dzieła.
Co zaś tyczy się Valve – Ybarra jest zdania, że Sony postrzega je jako „nowego, głównego konkurenta”. Jako że Steam Machine nie będzie tradycyjnym komputerem, a raczej sprzętem, który, podobnie jak tradycyjne konsole, najlepiej odnajdzie się w salonie w towarzystwie telewizora, Japończycy zaczęli mieć się na baczności i próbują wywalczyć przewagę, póki wciąż jest na to czas.
Chociaż wiele osób nie jest przekonanych co do tego, czy Valve i jego Steam Machine rzeczywiście mogą zagrozić Japończykom, Mike Ybarra przekonuje, iż nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Jak napisał:
7000 gier. Największy zestaw graczy. Firmy zewnętrzne będą miały tańsze i droższe opcje sprzętowe (od 500 do 5000 dolarów). Polityka zwrotu gier, która pozwala grać w gry do 3 godzin i zwrócić je bez zbędnych pytań. Plan rodzinny, który pozwala udostępniać całą bibliotekę wszystkim członkom rodziny na komputerach PC i tych urządzeniach. Bezpłatny tryb wieloosobowy.
Były dyrektor Microsoftu przekazał, aby „nie lekceważyć Valve”, ponieważ jest to „niesamowita i absolutnie skupiona na graczach” firma, która, na domiar wszystkiego, pozostaje własnością prywatną, dzięki czemu nie musi starać się udobruchać inwestorów przy każdej możliwej okazji.
Jeśli Sony rzeczywiście widzi w Valve zagrożenie, pytaniem pozostaje, czy odbije się to na PlayStaton 6 (którego to raczej prędko nie zobaczymy, za co możemy podziękować tragicznej sytuacji na rynku pamięci). Być może presja ze strony Gabe Newella i spółki sprawi, że z konsol zniknie wymóg opłacania abonamentu celem dołączenia do rozgrywki przez Internet? A może japońskie przedsiębiorstwo zdecyduje się na wprowadzenie w swoim systemie rozwiązania analogicznego do trybu rodzinnego ze Steama? O tym przekonamy się dopiero za jakiś czas.
0 komentarzy