Nvidia pochwaliła się nową wersją technologii DLSS, a stwierdzenie, że nie została ona przyjęta przesadnie ciepło, jest sporym niedopowiedzeniem. DLSS 5, przedstawione jako „najważniejszy przełom firmy w grafice komputerowej od czasu debiutu śledzenia promieni w czasie rzeczywistym w 2018 roku”, sprawia, iż wszystkie obiekty w grze wyglądają, jakby zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję – poczynając od otoczenia, a na modelach i twarzach postaci (na których to zmiany szczególnie rzucają się w oczy) kończąc. W teorii zjawisko to, wprowadzone za sprawą modelu renderowania neuronowego w czasie rzeczywistym, który wypełnia piksele fotorealistycznym oświetleniem i materiałami, ma sprawić, iż produkcje pokroju Resident Evil Requiem będą wyglądać jeszcze lepiej. W praktyce zaś dany tytuł zostaje odarty ze swojego stylu i upodobniony do AI slopu lub, jak stwierdził jeden z internautów, do miniaturki z YouTube’a.
DLSS 5 to porażka? Opinie graczy nie pozostawiają suchej nitki na nowej technologii Nvidii
Jensen Huang, CEO Nvidii, stwierdził, iż „DLSS 5 to przełomowy moment dla grafiki, podobny do pojawienia się GPT”, z czym trudno się nie zgodzić – wszak po zastosowaniu tytułowej technologii obraz ewidentnie zaczyna przypominać twórczość sztucznej inteligencji.
Dwadzieścia pięć lat po tym, jak Nvidia wynalazła programowalny moduł cieniujący, po raz kolejny rewolucjonizujemy grafikę komputerową. DLSS 5 to przełomowy moment dla grafiki, podobny do pojawienia się GPT – łączy on ręcznie wykonane renderowanie z generatywną sztuczną inteligencją, zapewniając ogromny skok w zakresie realizmu wizualnego, a jednocześnie zachowując kontrolę, której artyści potrzebują do twórczej ekspresji.
Gigant z Santa Clara idzie w zaparte i utrzymuje, że nowa technologia jest prawdziwą rewolucją. Cóż, być może wraz z jej rozwojem dostarczane efekty zaczną być akceptowalne, niemniej aktualnie gracze są zgodni co do tego, że DLSS 5 jest ogromnym nieporozumieniem. Nim jednak przejdziemy do zapoznawania się z cudzymi opiniami, warto wyrobić swoje własne zdanie na temat najnowszego wyczynu kalifornijskiej korporacji. Zrobić to możemy, oglądając krótkie demo technologii, powstałe na bazie Resident Evil Requiem:
Lub to pokazujące możliwości nowego rozwiązania na podstawie EA Sports FC:
Albo Starfielda:
Nawet dla fanów Harry’ego Pottera znajdzie się mało co nieco, jako że Dziedzictwo Hogwartu zostanie wzbogacone o obsługę DLSS 5 w ramach aktualizacji:
A co na temat świeżego pomysłu Nvidii mają do powiedzenia gracze? Cóż, zdecydowanie nie są to rzeczy, które byłyby zdatne do sklasyfikowania jako miłe lub przyjemne. Starszy napisać, iż najczęściej „polubianą” odpowiedzią pod postem na X-ie jest ta:
Nie zabrakło oczywiście żartów z rezultatów pracy algorytmów, które sprowadzają każdy przetworzony element do bezpłciowej, pseudorealistycznej, acz zalatującej doliną niesamowitości, papki:
Uwadze internautów nie umknął także fakt, iż przekształcone z pomocą DLSS 5 twarze przypominają te generowane przez różne modele AI poproszone o „upiększenie” danej postaci:
Godzinę po opublikowaniu zapowiedzi i zebraniu pierwszych mało pochlebnych komentarzy Nvidia postanowiła wyjaśnić, że „twórcy gier mają pełną i szczegółową kontrolę artystyczną nad efektami DLSS 5, co pozwala im zachować unikalną estetykę swoich tytułów”. Zwrócono uwagę na to, iż w skład zestawu SDK wchodzą takie parametry jak intensywność, gradacja kolorów oraz maskowanie miejsc, w których efekt nie powinien być widoczny. Podkreślono także, że DLSS 5 nie jest filtrem – narzędzie wprowadza do modelu wektory koloru i ruchu dla każdej klatki, zakotwiczając wynik w źródłowym, trójwymiarowym materiale,
0 komentarzy