W poniedziałek na początku lipca, po wielu miesiącach oczekiwania, w końcu mogłem zamówić zapowiedziane w listopadzie zeszłego roku Steam Machine. Teraz zaś sprzęt jest już w moich rękach i muszę przyznać, że trafił do mnie dużo szybciej, niż zakładałem.
Kolejka nie jest jawna
Zanim przejdę do samej „konsoli”, to muszę wam przypomnieć, że kolejka rezerwacyjna dla Steam Machine jest ukryta. Oznacza to, że nikt nie wie, jakie jest jego miejsce na liście i czy będzie mógł złożyć zamówienie dzisiaj, czy w listopadzie. W związku z tym, że nie dostałem możliwości zakupu w pierwszym tygodniu sprzedaży, zakładałem, że potrwa to trochę dłużej. Tymczasem Valve powiadomiło mnie już 6 lipca, że moje Steam Machine jest możliwe do zakupu i gotowe do wysyłki.

Steam Machine jest solidnie zapakowane
Paczka przyszła do mnie po pięciu dniach od momentu złożenia zamówienia, choć po drodze nie dostałem zbyt wielu informacji dotyczących jej śledzenia. Zamówiłem „najwyższą” wersję – wyposażoną w 2 TB pamięci, Steam Controller oraz dwa dodatkowe panele przednie. Karton, w którym przyszedł ten zestaw, był niewielki (25 cm wysokości, 25 cm szerokości i 38 cm długości), ale zaskakująco ciężki. Dotarł do mnie w dobrym stanie, nie był poobijany, więc raczej nie martwiłem się o stan „Maszyny Parowej”.
Po otwarciu zewnętrznego opakowania w środku można zobaczyć cztery osobne pudełka – w jednym jest Steam Machine, w drugim Steam Controller, a w pozostałych dwóch osobno pakowane panele przednie.

Już niedługo na naszej stronie pojawi się obszerna recenzja Steam Machine, włącznie z testami gier, modów, produkcji spoza Steama itp. W międzyczasie dostaniecie też solidną porcję newsów z informacjami dotyczącymi zawartości pudełka, wrażeniami z użytkowania oraz różnych innych, istotnych danych dotyczących tego niewielkiego komputera Valve.









0 komentarzy