Otwierając Nintendo eShop na Switchu 2 można zauważyć zaktualizowaną listę obsługiwanych języków (póki co w przeglądarce tego nie widać). Obok angielskiego, niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego czy włoskiego pojawił się również język polski, co stanowi oficjalne potwierdzenie tego, że remake kultowej The Legend of Zelda: Ocarina of Time otrzyma pełną, rodzimą lokalizację tekstową.
Pierwsza taka Zelda w historii
Nie mam wątpliwości, że to będzie naprawdę historyczna chwila dla fanów Nintendo w Polsce. Przez lata kolejne odsłony serii The Legend of Zelda trafiały na nasz rynek wyłącznie w językach obcych, co dla młodszych graczy często stanowiło sporą barierę, bo wiele elementów rozgrywki wymagało czytania. Dodanie języka polskiego sprawi, że wiele dzieci będzie mogło po raz pierwszy przeżyć jedną z najwyżej ocenianych gier w historii, bez konieczności męczenia się z translacją.

Choć informacja pochodzi z karty produktu w eShopie i Nintendo nie opublikowało jeszcze oficjalnego komunikatu dotyczącego polskiej wersji językowej, myślę że nie jest to błąd i spokojnie można założyć, że przygody Linka będą dostępne w języku polskim.
Nintendo jest na fali
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dosłownie przed chwilą Sony zamknęło swój polski oddział, a podobny los spotkał również Xboxa przy okazji „wielkiego resetu” Ashy Sharmy. Tymczasem Nintendo wydaje się stopniowo zwiększać swoje zaangażowanie w Polsce. Jeżeli sprzedaż konsol i gier będzie nadal rosła, trudno wykluczyć scenariusz, w którym japoński gigant zdecyduje się w przyszłości na mocniejsze zaznaczenie swojej obecności nad Wisłą, być może nawet poprzez otwarcie lokalnego oddziału.
Na razie nie mamy informacji, jakie gry będą jeszcze dostępne po polsku, ale wiele wskazuje na to, że po „Okarynie” możemy spodziewać się jeszcze przynajmniej kilku nowych produkcji, które mogą dostać wsparcie dla naszego języka.











„być może nawet poprzez otwarcie lokalnego oddziału”
Szczerze mówiąc, lokalne oddziały w obecnych czasach niemal zupełnie straciły sens.
Dystrybucję konsol i gier można przerzucić na inną firmę, samemu zajmując się oprogramowaniem, by było dopasowane do rynku.
I u Nintendo… się to sprawdza. CQE dostarcza sprzęt, CQE ogarnia organizację lokalnych eventów (stoiska na targach lokalnych, eventy typu turniej w Splatoon 3, nawet w Media Marktach stały ostatnio przedpremierowo Switche 2 z Splatoon Raiders,), a Nintendo zaczyna coraz więcej gier tłumaczyć.
Lokalny oddział to praktycznie tylko zbędne koszty