Rafał Brzoska, założyciel InPostu, wywołał prawdziwą burzę w mediach społecznościowych, po raz kolejny oskarżając koncern Meta o tolerowanie oszukańczych reklam wykorzystujących jego wizerunek. Biznesmen opublikował nazwiska polskich menedżerów firmy, a wkrótce potem jego profil na Instagramie został na krótko zablokowany. Brzoska krytykuje reakcję Big Techu, zarzucając mu ignorowanie prawomocnych wyroków sądowych i czerpanie ogromnych zysków z nielegalnych reklam.
Co wolno wojewodzie…
Wykorzystanie wizerunku Rafała Brzoski przez oszustów nie jest niczym nowym, a proceder ten trwa praktycznie nieprzerwanie już od przeszło dwóch lat. Naciągacze posługują się twarzą rozpoznawalnego mężczyzny do promowania scamów – od fałszywych inwestycji po zmyślone, drastyczne wiadomości dotyczące jego życia prywatnego (np. o rzekomym aresztowaniu czy tragedii rodzinnej). Jak podkreślił biznesmen, fałszywe treści trafiają m.in. do jego małoletnich dzieci, którym następnie trzeba wyjaśniać całą sytuację.
W odwecie ze względu na absolutny brak skutecznych działań ze strony platformy, Brzoska opublikował w poście na X-ie dane osób odpowiadających za koordynowanie działań Mety na polskim rynku. Niedługo po publikacji wpisu, dodatkowo opatrzonego łączami prowadzącymi do profilów w serwisie LinkedIn, konto biznesmena na Instagramie zostało zablokowane. Po interwencji i nagłośnieniu sprawy profil szybko przywrócono, co Brzoska skomentował jako próbę uciszenia go przez management firmy.
Oświadczenie Mety i ostra odpowiedź biznesmena
W odpowiedzi na zarzuty Meta wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że publiczne wymienianie jej pracowników z nazwiska „zagraża ich bezpieczeństwu” (swoją drogą – każdy z nich jest aktywny na LinkedInie i nie kryje się z tym, kto jest jego pracodawcą). Koncern dodał również, że walka z oszustwami wymaga wspólnego zaangażowania platform, instytucji finansowych oraz samych konsumentów.
Odpowiedź korporacji jeszcze bardziej rozsierdziła założyciela InPostu, który zwrócił uwagę na to, iż Meta miga się od przeprosin, a przy okazji umniejsza swoją rolę w promowaniu oszustw w sieci, obarczając współodpowiedzialnością ofiary takich brudnych zagrywek.
Brzoska odrzucił przy tym zarzuty o stwarzanie zagrożenia, wskazując, że wymieniony przez niego we wpisie Jakub Turowski zasiada w Radzie ds. Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji oraz w Radzie Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta, co czyni go osobą publiczną i aktywnym lobbystą. Biznesmen zaznaczył również, iż posiada prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, a mimo to fałszywe i oszukańcze reklamy nadal są emitowane na platformach spółki.
Meta pisze też, „że walka z oszustami wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i samych konsumentów”. Zwróćcie uwagę, kogo w tym zdaniu brakuje. Nie ma Mety jako podmiotu odpowiedzialnego!!! Jest za to konsument, czyli ofiara, której przypisano współodpowiedzialność za to, że ktoś sprzedał przestępcy zasięg.Uczciwie brzmiałoby: „Przepraszamy, zarabiamy na tym i nie umiemy tego zatrzymać.”To z płatnych reklam na Facebooku i Instagramie dowiedziałem się, że zatrzymała mnie policja, że pobiłem żonę, że moja żona nie żyje i że nastąpił „mój tragiczny koniec”. Widziały to moje dzieci. Mam prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Reklamy nadal lecą.
Rafał Brzoska
Miliardy dolarów zysku z nielegalnych reklam
Rafał Brzoska przytoczył również ustalenia agencji Reuters oraz dane finansowe koncernu. Według wewnętrznych szacunków Mety, przychody z reklam oszukańczych i towarów zakazanych mogły sięgać około 16 mld dolarów. W skali wyników finansowych koncernu za 2025 rok i pierwsze półrocze 2026 roku stanowią one ogromny udział w zyskach (zysk netto Meta za 2025 r. uplasował się w okolicach 60,46 mld USD).
Biznesmen podsumował, że żadna firma nie zredukuje dobrowolnie tak znacznej części swoich dochodów, dlatego apeluje do polityków o natychmiastowe uszczelnienie prawa i zdecydowane działania wobec gigantów technologicznych, określając to mianem polskiej racji stanu.









0 komentarzy