Nintendo niespodziewanie wróciło do jednego z najważniejszych założeń, które ukształtowały sukces pierwszego Switcha i jego następcy. W świeżo opublikowany raporcie finansowym firma wskazuje, że przejście od dwóch osobnych platform, konsoli stacjonarnej i przenośnej (3DS i Wii U), do jednego hybrydowego urządzenia pozwala jej utrzymywać lepsze tempo wydawania nowych gier. Zamiast przygotowywać produkcje osobno na dwa rodzaje sprzętu, Nintendo może rozwijać jedną platformę, a gracze sami wybierają, czy chcą korzystać z niej przed telewizorem, czy zabrać ją ze sobą.
Hybrydowa konsola była świetnym ruchem
Wszyscy wiemy, że produkcja współczesnych gier staje się coraz bardziej czasochłonna i kosztowna, a utrzymywanie dwóch niezależnych platform oznaczałoby konieczność dzielenia między nie zespołów, budżetów i zasobów. Hybrydowy Switch pozwala skupić wysiłki na jednym ekosystemie, a jednocześnie dotrzeć do osób o różnych preferencjach dotyczących sposobu grania, dzięki czemu Nintendo nie musi już budować dwóch osobnych bibliotek gier, by obsłużyć rynek konsol stacjonarnych i przenośnych.
Raport pokazuje przy okazji, że firma ma za sobą półrocze, w którym co prawda przychody spadły, ale zysk operacyjny już wyraźnie wzrósł. Od kwietnia do września 2026 roku Nintendo osiągnęło 966 mld jenów przychodów, czyli o 12,1 proc. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Zysk operacyjny wyniósł jednak 216,5 mld jenów, co oznacza wzrost o 49,1 proc., a zysk netto zwiększył się o 11 proc., do 220,9 mld jenów. Nintendo zarabia więcej na działalności operacyjnej mimo niższych przychodów, choć trzeba pamiętać, że na ten wynik wpłynął również zwrot amerykańskich ceł, wcześniej ujętych w kosztach.
Widać też, że coraz większe znaczenie ma sprzedaż gier, a nie samych konsol. W pierwszej połowie roku fiskalnego Nintendo sprzedało 6,49 mln egzemplarzy Switcha 2 oraz 24,49 mln gier na tę platformę. Do tego dochodzi oszałamiające 65,73 mln sprzedanych gier na pierwszego Switcha, który ma już na karku niemal 10 lat. Sprzedaż cyfrowa osiągnęła 249,6 mld jenów, rosnąc o 60,5 proc. rok do roku. To ważne, bo oprogramowanie, dodatki i usługi cyfrowe pozwalają firmie zarabiać na użytkownikach również długo po zakupie samego urządzenia.
Nintendo notuje lekkie spadki
Nie wszystkie wskaźniki wyglądają jednak równie dobrze, bo spadek przychodów pokazuje, że po bardzo mocnym okresie związanym z premierą Switcha 2 sprzedaż sprzętu nie utrzymuje już takiego tempa, jak wcześniej. Nintendo nie zmieniło jednak swojej prognozy i na koniec roku fiskalnego, czyli do marca 2027 roku, firma nadal zakłada przychody na poziomie 2,05 bln jenów i zysk operacyjny wynoszący 370 mld jenów.
Wygląda więc na to, że choć Nintendo pozostaje w dobrej kondycji finansowej, musi poradzić sobie z naturalnym wyhamowaniem sprzedaży sprzętu po premierowym boomie. Nie da się też ukryć, że gracze na całym świecie w ogóle nieco mniej chętnie patrzą na zakup nowego sprzętu w czasach, gdy pamięć jest tak droga, że zakup laptopa czy komputera do pracy często przekracza możliwości przeciętnego konsumenta. Wtedy kupno konsoli schodzi na dalszy plan.











0 komentarzy