A A A

Awatary, czyli najlepsza wersja nas samych

Graficzne reprezentacje w cyfrowym świecie będą nam teraz potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Katarzyna Bielińska

Awatary
Za każdym razem, kiedy wysyłam wiadomość przez Discorda do Chen Pi patrzę w oczy malutkiej karykaturze w okularach; gdy pisze do mnie zakapturzony Marley, zastanawiam się, skąd Basia wzięła tę raperską fotkę; gdy zagaduję mimblę – myślę, ile ma w rzeczywistości z mrużącego oczy kociaka (nigdy się nie widziałyśmy w realu), a gdy prowadzę dyskusję z humaną, wpatruję się szarą teksturę i zgaduję, czy abstrakcyjne kształty, które widzę, to małe łódeczki w porcie czy coś zupełnie innego (i czy to jest w ogóle awatar!?). Nieco łatwiej jest na fejsie (tak, nasze zdjęcia profilowe też są awatarami: symbolami naszego sukcesu, naszego (dobrego) wyglądu czy szczęścia w życiu. Tu awatary są jakoś bardziej „normalne” – atakują mniej czy bardziej prężącymi się do kadru sylwetkami i uśmiechami na buziach, choć i tu Jacek wciąż do mnie pisze jako psychodeliczny kreskówkowy pajacyk, Cecylia wyręczyła się zdjęciem (nie)swojego psa, a Aga oślepia znajomych błyskiem lampy aparatu (jest fotografką).

Awatary bez marketingu

Słowo „awatar” wywodzi się z hinduizmu, gdzie oznacza boga zstępującego na ziemię w śmiertelnej postaci. W teologii hinduskiej Wisznu przyjmuje różne przyziemne awatary — wśród nich rybę, żółwia, pół-człowieka pół-lwa — wszystko po to, by przywrócić porządek w czasach, gdy ludzkość pogrążyła się w chaosie. Czy po to właśnie używamy dziś awatarów? Aby skontrolować jakoś cyfrowy chaos, który nijak się skontrolować nie da? Nadać cyfrowej magmie jakiś ludzki szlif?

Awatary to nasze graficzne reprezentacje, obecne dziś wszędzie – na dziesiątkach forów dyskusyjnych, witryn społecznościowych, w poczcie e-mail, na społecznościowych platformach, w grach komputerowych czy wreszcie – w wirtualnym świecie metawersum. W każdym z tych światów prezentujemy się inaczej w zależności od norm przyporządkowanych konkretnemu medium – na Facebooku gramy w grę: „patrz, jaki ze mnie fajny, zwyczajny koleś”, na LindkedInie prężymy jak przed zawodowym fotografem, szeleszcząc wyprasowaną koszulą i wpatrując w biznesową dal, na Discordzie przybieramy postać japońskiej księżniczki o oczach sarny lub – dla niepoznaki Wisławy Szymborskiej. Jednak myliłby się ten, kto pomyślałby, że wyborem awatara rządzi jakaś marketingowa strategia – zazwyczaj są one po prostu jakąś kombinacją wyobrażeń na temat danego miejsca w sieci, stanu emocjonalnego w momencie przesyłania fotki i dość przypadkowego zestawu zdjęć, które mamy w danej chwili w smartfonie.

Zaczęło się od oka

Zanim awatary stały się cyfrową koniecznością i normalną formą autoprezentacji w sieci, służyły przede wszystkim geekom i komputerowym graczom. Wczesna historia awatarów sięga lat 70., kiedy Steve Colley i Howard Palmer z NASA wymyślili grę MazeWar, w której gracze poruszający się po labiryncie byli początkowo reprezentowani przez słowa lub liczby. Wkrótce zostały one zastąpione gałką oczną, która spoglądała w kierunku, w którym się poruszała lub na innych graczy. – Tak, to był zdecydowanie awatar, nie ma co do tego wątpliwości – potwierdza Bruce Damer, dyrektor generalny Digital Space Commons i autor książki „Avatars: Exploring and Building Virtual Worlds on the Internet” („Awatary: Eksploracja i budowanie światów wirtualnych w Internecie”).

W latach 80., czyli w erze pierwszych komputerów osobistych, Chip Morningstar i Randy Farmer z firmy Lucas Films wymyślili grę RPG Habitat (na komputery Commodore 64), w której gracze tworzyli kreskówkowe awatary, wybierając głowy i ciała z menu. W tej pierwszej komercyjnej społeczności wirtualnej awatary przemierzały cyfrową przestrzeń, rozmawiając ze sobą, a ich słowa pojawiały się w dymku z czatem nad ich głowami.

W reklamach wczesna społeczność internetowa Habitatu była określana jako „miejsce pełne dramatu i przygody,”, gdzie każdy użytkownik mógł skorzystać z rzadkiej okazji, aby „odzwierciedlić swój prawdziwy obraz siebie, od stóp do głów”. Gracz mógł dosłownie oderwać głowę swojego awatara i włożyć nową.

Lepsza wersja siebie

Użycie awatara jako jednej z wersji naszego ciała online zostało spopularyzowane przez Neala Stephensona w jego cyberpunkowej powieści „Snow Crash” („Zamieć”) z 1992 roku. W świecie wykreowanym przez Stephensona awatary są symulacją ludzkich postaci w Metawersum, rzeczywistości wirtualnej, w której prowadzą drugie (a może pierwsze?) życie. Mogą przedstawiać użytkownika bardzo wiernie, tak jak faktycznie wygląda, lub np. w formie czarno-białej. Wizja amerykańskiego pisarza science fiction zapoczątkowała to, co jest tak kuszące w koncepcji awatarów – pozwalają realizować fantazje o swoim wyglądzie, zaprezentować cię dokładnie tak jak chcesz. Jeśli jesteś brzydki, nagle możesz być piękny. Jeśli jesteś łysy – możesz przez moment pokazać się innym w bujnym afro. Nawet jeśli dopiero wstałeś z łóżka, twój awatar już ma na sobie eleganckie ubranie i profesjonalnie nałożony makijaż. Możesz wyglądać jak pingwin, smok czy gigantyczny mówiący penis.

Awatary przeszły długa drogę – od małych (od 80x80 do 100x100 pikseli) plików graficznych (2D) i GIF-ów umieszczanych na forach internetowych; przez precyzyjnie projektowane postacie 3D w grach komputerowych, wyposażone w miecze, dowolną broń, seksowne ubrania, siedzące w kosmicznym pojazdach i wydające wirtualną walutę; po awatary w mediach społecznościowych prezentujące fantazje o tym, kim chcemy być. Rozpikselowane stwory z Super Mario zostały zastąpione niezwykle realistycznym awatarom z Death Stranding, które zachowują się jak prawdziwy, oddychający człowiek.


Pikselowy awatar z Super Mario
źródło: Second Life

Mieszanka

Medialny szum, jaki w ubiegłym roku pojawił się wokół koncepcji Microsoftu i Facebooka pokazuje jedno – już za chwilę awatary będą nam bardziej potrzebne niż kiedykolwiek. Skoro w metawersum świat online ma mieszać się z rzeczywistym w taki sposób, że reprezentacje ludzi będą wchodzić ze sobą w interakcje w pracy i podczas zabawy, spotykać się w biurze i domach, chodzić na koncerty i zakupy – na gwałt potrzebujemy cyfrowej powłoki, która na to wszystko pozwoli. Tymczasem po drodze jest jeszcze kilka problemów do rozwiązania. Na jeden z nich zwrócił uwagę Iwan Mehta, autor serwisu Thenextweb.com, który zaczął się zastanawiać, dlaczego awatary w Metawersum nie mają nóg? Faktycznie, w wizjonerskich prezentacjach metawersum prezentowanych przez gigantów widzimy jedynie unoszące się nad podłoga torsy… Winowajcą tej dziwnej anomalii okazały się ... czujniki. Obecnie możliwość doświadczania metawersum jest w dużej mierze ograniczona do gogli VR, ewentualnie zależy od ręcznych kontrolerów, np. dotykowych kontrolerów Oculusa. Jednak prawie nie ma na rynku czujników ani manetek dla naszych nóg. Z tego powodu ruch kończyn dolnych nie może być precyzyjnie wykryty i przedstawiony w środowiskach wirtualnych. Jak zapewnia Microsoft, choć „odtworzenie awatara z nogami jest trudnym zadaniem" graficzna reprezentacja dolnej części sylwetki jednak się pojawi, a wtedy pozostanie już tylko wybrać – czy będziemy poruszać się, ponętnie kołysząc biodrami, drobić niczym gejsza czy chodzić żołnierskim krokiem. Awatary – lepsze wersje nas samych – zrobią dla nas wszystko.


źródło: Meta

Bibliografia

Amanda Hess, What Do Our Online Avatars Reveal About Us?, serwis internetowy Nytimes.com, [dostęp: 01.02.22]
Kellie Patrick, A Brief History of Avatars, Inquirer.com, serwis internetowy Inquirer.com, [[dostęp: 01.02.22]


Ocena:
Oceń:
Komentarze (1)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności


Nie zapomnij o haśle!
21 czerwca 2022
Choć mogą się wydawać mało nowoczesne, hasła to nadal nie tylko jeden z najpopularniejszych sposobów zabezpieczania swoich kont, ale także...


Artykuły z wydań

  • 2022
  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 1/2022
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto