Niestety, czasy się zmieniają, a świeży raport przygotowany przez Anthropic może wprawić wielu pracowników umysłowych w zakłopotanie. Związani z firmą ekonomiści przygotowali trzy scenariusze i żaden z nich nie zakłada, że sytuacja białych kołnierzyków ulegnie poprawie. Wręcz przeciwnie – w skrajnym przypadku tę grupę społeczną czeka całkowita stagnacja pensji oraz zwolnienia na niespotykaną dotąd skalę. Choć nie sądzę, aby przyszłość miała malować się w przesadnie ciemnych barwach, tak jestem świadom tego, że życie zawodowe wielu osób, w tym moje, może ulec diametralnej zmianie.
Co przyniosą najbliższe lata, czyli niezbyt optymistyczna wizja Anthropic
Z omawianego dokumentu wynika, że pracownicy biurowi już wkrótce mogą zostać wpisani do czerwonej księgi gatunków zagrożonych. Jak już wspomniano, badacze z tytułowej firmy nakreślili trzy scenariusze na rok 2030 dotyczące wpływu sztucznej inteligencji na gospodarkę. Pierwszy, najłagodniejszy, mówi, że algorytmy okażą się „jedynie” drugim Internetem. Drugi – umiarkowany – zakłada, że przewyższają swoją skalą łączne znaczenie sieci oraz kolei. Trzeci, ten ekstremalny, stwierdza zaś, że nastąpi podwajanie się światowej gospodarki co cztery i pół roku (spoiler: przeciętny zjadacz chleba nic z tego tytułu nie zyska).
Ostatni z tych wariantów uwzględnia też to, że sztuczna inteligencja w większości zadań wymagających ruszenia głową (lub jej cyfrowym odpowiednikiem) stanie się od człowieka po prostu lepsza. Zgodnie z tym, co zostało napisane wcześniej, żadna z opcji, nawet najłagodniejsza, nie przewiduje, aby osoby zajmujące się pracą umysłową miały zyskać na rozwoju AI. W najlepszym przypadku ich sytuacja nie ulegnie zmianie, w pozostałych zaś… cóż, mimo wszystko nie chciałbym się o tym przekonać na własnej skórze.
AI kontra pracownicy umysłowi
Anthropic przewiduje, iż do 2030 roku AI może przejąć 50% pracy umysłowej, eliminując przy tym potrzebę nadzoru człowieka. Efekt? Spadek płac o ponad 10% oraz wzrost bezrobocia do tego stopnia, że wiele osób z rozrzewnieniem będzie wspominać minione recesje. Aż 39,6% pracowników umysłowych zostanie zmuszonych nie tyle do poszukiwań nowego pracodawcy, ile znalezienia nowego pomysłu na życie oraz alternatywnego zawodu, odpornego na pełną automatyzację.
Kto zatem wygra w tym nowym układzie sił? Wedle laboratorium badawczego obronną ręką z przewidywanego kryzysu wyjdą przede wszystkim przedstawiciele profesji, których nie sposób zastąpić algorytmami. Nawet oni jednak zostaną zmuszeni do pójścia z duchem czasu, a ich codzienność ulegnie zmianie. Jako przykład przytoczono pielęgniarki – w raporcie zwrócono uwagę na fakt, iż sztuczna inteligencja co prawda nie wykąpie pacjenta, aczkolwiek pomoże w zaplanowaniu harmonogramu opieki w trakcie zmian oraz zdalnym monitorowaniu stanu zdrowia pacjentów, odciążając ludzi w przypadku niektórych czynności i pozwalając im skupić się na czymś zupełnie innym.
Spać spokojnie mogą także m.in. fachowcy związani z szeroko rozumianą budowlanką. Choć AI już wkrótce może nie mieć problemów z zaprojektowaniem budynku, tak wznieść go nie będzie w stanie ze względu na brak funkcjonujących rąk (no chyba że doczekamy się przełomu także w kontekście robotyki – aczkolwiek jest to temat na kiedy indziej). Reasumując – architekci powinni trzymać kciuki za to, aby przyszłość wieszczona przez Anthropic się nie ziściła, zaś pracownikom „od cegły i szpachli” nie robi raczej większej różnicy, czy konstruują budowlę zaplanowaną przez program komputerowy, czy człowieka z krwi i kości.
Gospodarka się rozwinie, ale zyska na tym uprzywilejowana garstka
Wszystko to zmierza do kuriozalnego paradoksu ekonomicznego, a mianowicie – gospodarka będzie rosła w zastraszającym tempie, niemniej ogół społeczeństwa wcale na tym nie zyska. Wręcz przeciwnie – większość obywateli będzie ubożeć, podczas gdy portfele uprzywilejowanej garstki będą pękały w szwach. Czy jesteśmy świadkami stopniowych narodzin technofeudalizmu? Mam szczerą nadzieję, że nie.
Aktualnie w Stanach Zjednoczonych z każdego wygenerowanego przez gospodarkę dolara do kieszeni pracownika trafia około 60 centów. W 2030 roku wskaźnik ten może spaść do zaledwie 45 centów, a więc różnica jest odczuwalna – tym bardziej, iż może zajść w ciągu trzech najbliższych lat. Reszta zysku powędruje wprost do kieszeni właścicieli kapitału, czyli firm skupionych wokół sztucznej inteligencji oraz utrzymujących duże centra danych niezbędne do jej funkcjonowania. Choć Anthropic przekonuje, że „głównym wyzwaniem nie jest osiągnięcie wzrostu gospodarczego, ale zapewnienie szerokiego podziału korzyści i nierównomiernego rozłożenia kosztów”, nie sposób nie zauważyć, iż amerykańskie przedsiębiorstwo będzie jednym z beneficjentów formującego się systemu.
Co zatem robić?
Wszystko wskazuje na to, że nie musimy już sobie zaprzątać głowy kończeniem youtube’owego kursu Excela rozpoczętego w ubiegłym roku. Lepszym posunięciem może okazać się zwerbowanie w roli pomocnika glazurnika i przyuczenie fachu odpornego na zakusy AI, a przynajmniej taki wniosek można wyciągnąć z omawianej publikacji.
Jako optymista wierzę, że najbardziej apokaliptyczny z przedstawionych przez twórców scenariuszy nie dojdzie do realizacji, niemniej jestem też świadom tego, iż świat się zmienia niezależnie od tego, czy mi się to podoba, czy też nie. Zdradzę też w sekrecie, że mimo zaplecza wiedzy technologicznej, nie należę do grona największych fanów niekontrolowanego postępu. Zmiany są jednak nieuniknione – ale tylko od nas zależy, czy wyjdziemy im naprzeciw, czy też pozwolimy się dorwać z ręką w nocniku.
![Anthropic twierdzi, że AI zastąpi pracowników biurowych. Chciałbym napisać, że w to nie wierzę, ale sam mam podobne obawy [FELIETON]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/09/Anthropic-1024x576.png)









![Nie sądziłem, że prezentacja nowych iPhone’ów może mnie jeszcze zaskoczyć, ale iPhone Duo skradł moje serce [FELIETON]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/09/WhatsApp-Image-d-09-10-at-15.47.25-768x421.jpeg)
0 komentarzy