AktualnościGrok sobie przeskrobał. Czatbot trafił na celownik brytyjskiego regulatora

Grok sobie przeskrobał. Czatbot trafił na celownik brytyjskiego regulatora

Nowe funkcje Groka, choć niewątpliwie robią wrażenie, nie wszystkim przypadły do gustu. Rozchodzi się tu bowiem nie o to, co czatbot potrafi zrobić, a czego robić zdecydowanie nie powinien. Użytkownicy X-a nad wyraz chętnie korzystają ze sztucznej inteligencji do "rozbierania" zdjęć i zamieszczania przeróbek w sieci, co przykuło uwagę brytyjskiego organu regulacyjnego.

xAI Grok
xAI Grok
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Julien Eichinger

Grok, czyli sztuczna inteligencja zaimplementowana na popularnym serwisie społecznościowym X, ponownie znalazła się w ogniu krytyki. Tym razem kontrowersje wzbudziła posiadana przez czatbota funkcja generowania i modyfikacji obrazów, z której to użytkownicy portalu nie omieszkają korzystać w mało szczytnych celach. Na życzenie internautów Grok "rozbiera" wybrane osoby, odziewając je w skąpe stroje kąpielowe, a nawet... maluje na żółto twarz papieżowi. Mimo że wiele osób korzysta z tej opcji w celach humorystycznych, do śmiechu zdecydowanie nie jest brytyjskim politykom. Ogłosili oni, że tworowi xAI przyjrzy się lokalny organ odpowiadający za regulację mediów, a dochodzenie w sprawie wybryków czatbota jest już w toku.

Brytyjczycy kontra Grok

Jak podaje agencja Reuters, działalność Groka, a dokładniej wypluwanie przez niego w hurtowych ilościach "intymnych, fałszywych obrazów o charakterze seksualnym", stanowi pogwałcenie panującego na terenie Wielkiej Brytanii prawa. Poczynania czatbota Elona Muska zmobilizowały Brytyjczyków do prężnego działania, w związku z czym jeszcze w tym tygodniu wprowadzony ma zostać nowy przepis, na mocy którego tworzenie nacechowanych seksualnie deepfake'ów zostanie uznana za przestępstwo.

Minister technologii Liz Kendall przekazała, że rząd ma zamiar zająć się problemem u jego podłoża, a za nielegalne uznane zostanie także udostępnianie użytkownikom narzędzi, które umożliwiają proste tworzenie kontrowersyjnych materiałów.

Wedle informacji przytoczonych przez Ofcom, czyli wspomniany organ regulacyjny, X został poinformowany o wątpliwościach prawnych w poniedziałek 5 stycznia. Firma otrzymała czas do minionego piątku, aby odnieść się do zarzutów i przedstawić, jakie kroki podjęła celem ochrony swoich użytkowników z Wielkiej Brytanii przed szerzącymi się na łamach portalu deepfake'ami. Platforma społecznościowa wywiązała się z tego obowiązku, a regulatorzy zabrali się do przyspieszonej oceny pozyskanych dowodów.

Brytyjskie prawo wymaga od dostawców usług m.in. proaktywnego usuwania treści uznawanych za nielegalne, ochrony internautów przed potencjalnymi naruszeniami ich prywatności oraz stosowania skutecznych systemów weryfikacji wieku celem odcięcia nieletnich od materiałów nieodpowiednich dla ich oczu. W toku trwającego się postępowania zostanie ocenione, czy X nie złamał któregoś z tych punktów. Jeśli serwis zostanie uznany za winny, będzie musiał liczyć się z karą grzywny sięgającą 18 milionów funtów lub 10% kwalifikowanych przychodów na całym świecie.

W odpowiedzi na zarzuty Elon Musk stwierdził, iż Brytyjczycy "po prostu chcą stłumić wolność słowa".

Peter Kyle, sekretarz ds. biznesu Wielkiej Brytanii, przekazał, że w grę wchodzi całkowite zablokowanie X-a na terenie Wielkiej Brytanii, acz ostateczna decyzja w tej kwestii pozostaje w rękach Ofcomu. Na chwilę obecną nie jest wiadome, kiedy organ regulacyjny zakończy swoje dochodzenie i będzie gotowy przedstawić ostateczny werdykt.

Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl

Wybrane dla Ciebie