Przejdź do treści

Nieoczekiwany efekt wojny w Iranie. Samochody elektryczne zwyżkują prawie wszędzie – poza USA

5 minut czytania

Amerykanie są inni – i ponownie mamy dowód na potwierdzenie tej tezy. Wojna w Iranie oraz wzrastające ceny benzyny spowodowały, że klienci zaczęli patrzeć łaskawszym okiem na samochody elektryczne. USA jednak wyłamuje się z trendu.

W drugim kwartale 2026 r. globalna sprzedaż samochodów elektrycznych wzrosła aż o 35% względem poprzednich trzech miesięcy, a w aż 50 krajach ustanowiono kwartalne rekordy. Wyjątkowo słabo na tym tle wypadają Stany Zjednoczone, gdzie po wycofaniu federalnych ulg popyt spadł.

Samochody elektryczne coraz popularniejsze

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) w najnowszej aktualizacji raportu Global EV Outlook 2026 wskazuje, że konflikt na Bliskim Wschodzie i wywołany nim kryzys energetyczny ponownie uwypukliły znaczenie zależności transportu od ropy. Po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich ataków na Iran 28 lutego oraz ograniczeniu ruchu przez cieśninę Ormuz ceny ropy gwałtownie wzrosły. W marcu ropa kosztowała niemal 120 dolarów za baryłkę.

To ma bezpośrednie znaczenie dla kosztów użytkowania samochodów. Według IEA wzrost cen paliw sprawił, że w większości analizowanych państw koszt eksploatacji samochodów elektrycznych wypadał korzystniej o 20-45%. W Stanach Zjednoczonych przynosiło to roczne oszczędności rzędu 1300 dolarów przy założeniu ładowania auta w domu.

IEA nie twierdzi przy tym, że wojna była jedyną przyczyną wzrostu sprzedaży elektryków. Na decyzje klientów wpływają również ceny samochodów, ich dostępność, dopłaty oraz ogólna sytuacja gospodarcza. Dane pokazują jednak wyraźną zmianę: globalna sprzedaż samochodów elektrycznych była o 35 proc. wyższa niż w pierwszych trzech miesiącach roku, a w ponad 90 państwach ich sprzedaż wzrosła.

Europa i rynki wschodzące mocno przyspieszyły

W całym pierwszym półroczu samochody elektryczne odpowiadały za 24% globalnej sprzedaży nowych aut. To podobny poziom jak rok wcześniej, ale istotny jest kontekst: cały światowy rynek samochodowy skurczył się w tym czasie o około 5%. Na podstawie tych danych IEA prognozuje, że w całym 2026 r. auta elektryczne będą stanowiły około 29% wszystkich nowych samochodów sprzedanych na świecie.

Szczególnie mocno elektryfikacja przyspieszyła w Australii, Brazylii, Indiach, Korei Południowej i Wietnamie. Sprzedaż samochodów elektrycznych w okresie od marca do czerwca była tam mniej więcej dwukrotnie wyższa niż rok wcześniej. W Europie wzrost również był wyraźny, a IEA już wcześniej prognozowała, że w 2026 r. około co trzeci nowy samochód sprzedawany na Starym Kontynencie będzie elektryczny.

Co ważne, nie wszędzie sytuacja wygląda identycznie. W Chinach całkowita sprzedaż samochodów w pierwszym półroczu spadła o ponad 20% rok do roku. Jednocześnie drugi kwartał przyniósł tam mocne odbicie, a w ostatnich trzech miesiącach „analizowanego okresu samochody elektryczne „elektryki” stanowiły ponad 60% nowych aut.

Chiny wykorzystują słabość własnego rynku

Spowolnienie w Chinach nie oznacza jednak, że branża popadła w tarapaty. Wręcz przeciwnie. IEA podaje, że chiński eksport samochodów wzrósł w pierwszej połowie 2026 r. o 65% rok do roku. Eksport samochodów elektrycznych rósł zaś jeszcze szybciej: zwiększył się o ponad 120%, a ich udział w całym chińskim eksporcie samochodów przekroczył 45%.

To ważne, ponieważ Chiny są zdecydowanie największym centrum produkcji tego rodzaju aut. W 2025 r. odpowiadały za niemal 75% ich światowej produkcji. W tym samym roku chińscy producenci wyeksportowali ponad 2,5 mln elektryków. To jest dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Rosnący eksport pozwala więc chińskim koncernom rekompensować słabszy popyt „w domu”. IEA wskazuje, że w 2025 r. samochody sprowadzane z Chin odpowiadały za 55% sprzedaży elektryków na rynkach poza Europą i Stanami Zjednoczonymi.

USA mają własny problem z elektryfikacją

Na tym tle Stany Zjednoczone wyróżniają się słabym wzrostem rynku nowych samochodów elektrycznych. Przyczyna jest tu dość oczywista: wraz z końcem września 2025 r. skończyły się federalne ulgi podatkowe na zakup nowych i używanych aut elektrycznych. Tym samym w czwartym kwartale 2025 r. sprzedaż nowych elektryków w USA była aż o 45% niższa niż rok wcześniej. USA wciąż też nie mają dobrze rozwiniętej infrastruktury. Jakiś czas temu, dla przykładu, zarzucono plan budowy krajowej sieci dla aut elektrycznych.

W drugim kwartale 2026 r. amerykańska sprzedaż elektryków przekroczyła 275 tys. sztuk, co oznacza wzrost o 20% względem pierwszego kwartału tego roku. To jednak i tak wynik o około jedną czwartą niższy niż w analogicznym okresie 2025 r. Wówczas ludzie kupowali bowiem „na zapas”, tuż przed wygaśnięciem wspomnianej federalnej ulgi. Ogółem wśrod nowych sprzedanych aut samochodów elektrycznych było tam w pierwszej połowie 2026 r. około 7%., wobec 10%. w całym 2025 r. Jak na dłoni widać, że wysokie ceny benzyny nie wywołały tam takiego zainteresowania elektrykami jak gdzie indziej. Pewnym pocieszeniem jest jednak to, że Jankesi chętniej patrzyli w stronę hybryd oraz używanych samochodów elektrycznych.

Wojna nie stworzyła trendu, ale go wzmocniła

Najważniejszy wniosek z danych IEA jest bardziej złożony niż stwierdzenie, że wojna z Iranem „spowodowała boom na elektryki”: globalna elektryfikacja transportu rozpoczęła się znacznie wcześniej. W 2025 r. na świecie sprzedano ponad 20 mln samochodów elektrycznych, o 20% więcej niż rok wcześniej, a ich udział w globalnej sprzedaży nowych aut wyniósł około jednej czwartej. To również efekt postępu technologicznego i coraz lepszych technologii związanych z produkcją akumulatorów. W tym miejscu warto wspomnieć choćby o Japończykach, którzy opracowali wyjątkowo wydajną metodę recyklingu baterii z aut EV.

Kryzys naftowy zwiększył jednak ekonomiczną atrakcyjność samochodów, które nie potrzebują benzyny ani oleju napędowego. IEA wprost ocenia, że konflikt i związany z nim kryzys energetyczny „wzmocniły argumenty” za elektryfikacją jako sposobem na ograniczenie zależności od ropy i kosztów paliwa. Agencja zaznacza też, że pełny wpływ kryzysu na sprzedaż i politykę państw będzie można ocenić dopiero z czasem.

0 komentarzy

Zostaw komentarz