Południowokoreańska firma przypadkiem rozdała bitcoiny. Do użytkowników trafiły kryptowaluty o wartości ponad 44 miliardów dolarów
Miniony piątek z pewnością nie był najlepszym w historii południowokoreańskiej giełdy kryptowalut Bithumb. Jak się okazało, do użytkowników platformy trafiły bitcoiny o łącznej wartości przekraczającej 44 miliardy dolary, a przedsiębiorstwo przekazało, że wirtualne pieniądze zostały wysłane omyłkowo jako nagrody promocyjne. Co prawda sytuację udało się opanować, niemniej do tej pory nie odzyskano całości utraconego łupu.
W miniony piątek wąska garstka użytkowników południowokoreańskiej giełdy kryptowalut Bithumb odkryła, iż ich cyfrowe portfele pękają w szwach. W wyniku błędu ze strony platformy, do grona 695 osób zamiast tradycyjnych nagród wysłane zostały tysiące bitcoinów, o łącznej wartości przekraczającej 44 miliardy dolarów. Co prawda pracownicy Bithumb zdążyli względnie szybko zareagować na zajście, a internautom dotkniętym "problemem" zablokowano możliwość wykonywania transakcji, niemniej niewielki fragment omyłkowo utraconego majątku wciąż pozostaje w obiegu.
2 tysiące bitcoinów zamiast 2 tysięcy wonów
Jak możemy przeczytać w artykule opublikowanym na łamach Reuters, Bithumb planował obdarować grupę swoich użytkowników drobną nagrodą finansową w postaci 2 000 wonów koreańskich (ok.4,85 zł), jednak zamiast tego na konto każdej z tych osób trafiło co najmniej 2 000 bitcoinów (jeden bitcoin to ok. 244 947,15 zł). Pula nagród więc zauważalnie przekroczyła tę pierwotnie zakładaną i o ile zwycięzcy powodów do narzekań raczej nie mieli, tak sama giełda, która przez przypadek rozdała majątek swoich klientów, już tak.
W oświadczeniu wydanym przez Bithumb na drugi dzień po incydencie postawiono sprawę jasno – zajście to nie było wynikiem ataku hakerskiego lub włamu na serwery przedsiębiorstwa, a winę podobno poniósł czynnik ludzki.
Bithumb traktuje ten incydent bardzo poważnie i dołoży wszelkich starań, aby zapobiec jego powtórzeniu się, przeprojektowując cały proces płatności aktywów i ulepszając system kontroli wewnętrznej. Chcielibyśmy wyraźnie zaznaczyć, że incydent ten nie ma związku z zewnętrznym atakiem hakerskim ani naruszeniem bezpieczeństwa i nie ma żadnych problemów z bezpieczeństwem systemu ani zarządzaniem aktywami klientów.
W ramach akcji promocyjnej internautom rozdano 620 tys. bitcoinów, a części z tych środków nadal nie udało się odzyskać. Giełda przekazała, iż w jej ręce powróciło już 99,7% puli, a błędne zapisy w rejestrze firmy zostały usunięte i przywrócone do stanu sprzed felernego w skutkach wydarzenia. Działania zostały podjęte w ciągu 35 minut od odkrycia pomyłki, niemniej ten czas wystarczył, aby 86 klientów zdołało sprzedać 1788 bitcoinów przed zamrożeniem kont, na które trafiła kryptowaluta.
Wedle doniesień, obecnie Bithumb prowadzi pertraktacje z tymi klientami, próbując przemówić do ich sumienia i nakłonić do dobrowolnego zwrotu równowartości kwoty zarobionej w wyniku pomyłki. Przedsiębiorstwo podobno nie chce uciekać się do wystosowywania pozwów cywilnych, jako że sądy mają tendencję do wydawania nakazów zwrotu towarów w postaci oryginalnych aktywów, a nie ich odpowiednika w tradycyjnej walucie. Jak podaje dziennik Guardian, gubernator południowokoreańskiej Służby Nadzoru Finansowego (FSS), Lee Chan-jin, wprost stwierdził, że ci, którzy zdążyli sprzedać otrzymane bitcoiny, znaleźli się w nieciekawej pozycji.
Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl