"Jestem za, ponieważ znani mi eksperci twierdzą, że jest to bardzo szkodliwe dla dzieci". Czechy rozważają ograniczenie najmłodszym dostępu do mediów społecznościowych
Andrej Babis, premier Czech, przekazał, że jest zwolennikiem wprowadzenia zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci oraz młodzież poniżej 15. roku życia. Podobne posunięcie rozważa szereg europejskich państw, acz zazwyczaj jako dolną granicę wieku podaje się 16 wiosen. Jeśli czescy politycy dojdą do porozumienia w kwestii blokady, projekt ustawy prawdopodobnie zostanie przedstawiony jeszcze w tym roku.
Czechy właśnie dołączyły do grona europejskich państw planujących podążenie śladem Australii i odcięcie najmłodszych internautów od dostępu do mediów społecznościowych. Wedle relacji agencji Reuters, o wprowadzenie ewentualnej blokady na terenie kraju poinformował w niedzielę jego premier Andrej Babis. Jeszcze tego samego dnia doniesienia te zostały potwierdzone przez wicepremiera Karela Havlicka w wywiadzie udzielonym dla prywatnej stacji telewizyjnej CNN Prima News.
Czechy planują odcięci dzieci od mediów społecznościowych
Podczas wywiadu dla wspomnianego CNN Prima News Havlicek przekazał, że czeski rząd pochodzi poważnie do kwestii wprowadzenia potencjalnego zakazu korzystania z serwisów pokroju Facebooka, Instagrama, TikToka, Snapchata lub X-a, acz na chwilę obecną szczegóły przedsięwzięcia nie są jeszcze znana. Obecnie blokada stała się obiektem debaty polityków. Jeśli ci zdecydują się na jej implementację, stosowny projekt ustawy Czesi mogą zobaczyć jeszcze przed końcem bieżącego roku.
Sam premier, Andrej Babis, podzielił się jedynie wzmianką na temat tego, iż popiera ten pomysł, ponieważ "znani mu eksperci twierdzą, że jest to [media społecznościowe] strasznie szkodliwe dla dzieci". Babis nadmienił przy tym, że "dzieci muszą być chronione za wszelką cenę", niemniej na próżno szukać jakiejkolwiek wzmianki dotyczącej tego, czym ta ochrona miałaby się objawiać.
Gwoli przypomnienia – Czechy są ostatnim z krajów Starego Kontynentu, który otwarcie zaczął rozważać ograniczenie najmłodszym dostęp do platform społecznościowych. W minionym tygodniu analogiczny ruch zaczęła rozważać dominująca siła polityczna w Niemczech, aczkolwiek może ona napotkać opór ze strony swoich koalicjantów, niezbyt skorych do wprowadzania blokady.
Pierwsze przygotowania w kierunku wdrożenia zakazu zostały poczynione już m.in. przez rządy Grecji oraz Hiszpanii. Ten drugi przyciągnął nawet uwagę Elona Muska, a miliarder określił premiera Pedro Sáncheza mianem "tyrana i zdrajcy ludności Hiszpanii". Wszystko dlatego, iż Sánchez zapowiedział podjęcie zdecydowanych działań przeciw portalom manipulującym algorytmami oraz wdrożenie systemu "monitorowania nienawiści i polaryzacji, który umożliwi śledzenie, mierzenie i ujawnianie, w jaki sposób platformy cyfrowe podsycają podziały i wzmacniają nienawiść".
W kontekście serwisów społecznościowych oraz stwarzanego przez nie zagrożenia wypada napomknąć o tym, że TikTok został oskarżony przez Komisję Europejską o celowe stosowanie mechanizmów mających na celu uzależnianie użytkowników i przykuwanie ich do ekranów smartfonów. Politycy chcą, aby platforma wprowadziła liczne zmiany, wliczając w to pozbycie się nieskończonego przewijania, a także automatycznego odtwarzania materiałów, niemniej TikTok ogłosił, iż zarzuty są bezpodstawne i ma zamiar oficjalnie je zakwestionować.
Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl