Jeśli ktoś liczył na to, że ceny pamięci oraz pozostałych komponentów komputerów osobistych w najbliższym czasie wrócą do rozsądnego poziomu, Valve nie ma dla niego najlepszych wieści. Wedle słów inżynierów, którzy mieli okazję porozmawiać z redakcją Bloomberga, sytuacja na rynku sprzętu wciąż się pogarsza, a najgorsze podwyżki konsumenci odczują dopiero za kilka miesięcy. Wychodzi więc na to, że rok 2026 zdecydowanie nie jest najlepszym z perspektywy graczy planujących kupno nowego sprzętu lub modernizację tego posiadanego.
„Wiedzieliśmy, że pojawią się problemy z zaopatrzeniem”
W rozmowie z Jasonem Schreierem z serwisu Bloomberg, inżynier Valve, Yazan Aldehayyat, przyznał wprost, że nawet nie ma co się łudzić, iż w perspektywie krótko-, a nawet średnioterminowej, zobaczymy unormowanie się cen pamięci. Jak stwierdził mężczyzna, rynek konsumencki pozostaje kilka miesięcy w tyle za obszarem B2B, więc najgorsze prawdopodobnie dopiero przed nami.
Wiedzieliśmy, że pojawią się problemy z zaopatrzeniem. Jednak ich skala przerosła wszelkie nasze oczekiwania. Szczerze mówiąc, sytuacja wciąż się pogarsza. Na wypadek, gdyby ktoś nie był tego świadomy: z naszych obserwacji wynika, że to, co ludzie widzą obecnie na półkach sklepowych, jest opóźnione w stosunku do dostaw hurtowych o co najmniej trzy do sześciu miesięcy.
Yazan Aldehayyat
Kolega po fachu Aldehayyata, Pierre-Loup Griffais, potwierdził, iż sytuacja rzeczywiście nie prezentuje się zbyt optymistycznie. Mimo zapewnień, że Valve robi co może, aby zagwarantować sobie stały dopływ komponentów i utrzymać ciągłość produkcji Steam Machinę oraz Steam Decków, obaj panowie zdają się przekonani co do tego, że firma pod wodzą Gabe’a Newella nie ma zbyt dobrej pozycji negocjacyjnej podczas rozmów z dostawcami pamięci. W czerwcu Griffais stwierdził, że położenie rąk na drogocennych podzespołach graniczy z cudem i nawet jeśli już spłynie jakaś oferta, to przypomina ona ultimatum.
Słuchaj, nie ma żadnych umów. Nie ma nic. No wiesz, ci goście… oni… co miesiąc podają nam jakąś cenę i mówią: »Możecie kupić tyle«, a my albo się zgadzamy, albo nie. A jeśli odmówimy, to już nigdy więcej się z nami nie kontaktują”.
Pierre-Loup Griffais
W tym miejscu wypada przypomnieć, iż nie jest to pierwszy kryzys na rynku pamięci, a pierwszy z nich, datowany na początek wieku, zakończył się posypaniem kar dla firm, które celowo doprowadziły do jego wystąpienia.
Co ciekawe, Bloomberg zauważa, iż Valve nie mierzy sukcesu Steam Machine za pomocą surowych danych dotyczących sprzedaży i liczby rozprowadzonych sztuk. Dla firmy podobno kluczowe jest zaoferowanie graczom realnej, otwartoźródłowej alternatywy dla pecetowego grania w salonie. Aldehayyat dodał, że jeśli urządzenie rzeczywiście jest w stanie rozwiązać przynajmniej część problemów trapiących użytkowników, to w opinii firmy projekt już można uznać za udany.
Na koniec pozostaje nam zachęcić do zapoznania się z materiałem poświęconym unboxingowi Steam Machine oraz pierwszymi wrażeniami płynącymi z obcowania z urządzeniem.











0 komentarzy