Przejdź do treści

Znowu daliśmy się nabrać? Producenci RAM-u po raz trzeci fundują nam ten sam „kryzys” [FELIETON]

8 minut czytania

Te same twarze, te same zagrywki, odmienne konsekwencje. Rynkiem pamięci od wielu lat trzęsą dobrze znane firmy i bynajmniej nie jest to pierwszy przypadek, kiedy koszty RAM-u poszybowały w przestworza.

Choć zdawać by się mogło, że obecny kryzys na rynku pamięci jest wydarzeniem bezprecedensowym, tak rzeczywistość prezentuje się zgoła odmiennie. Co prawda na przestrzeni ostatnich lat zdążyliśmy przyzwyczaić się do tego, iż RAM nie straszy ceną, niemniej nie zawsze tak było. To zaś, jak zostało udowodnione przed amerykańskim sądem, było w znacznej mierze wynikiem działań gigantów technologicznych i zmowy między szychami pokroju Samsunga, Microna i SK Hynix (wówczas jeszcze znanego po prostu jako Hynix). Aby przypomnieć sobie, jak drzewiej wyglądała sytuacja (i dlaczego nie prezentowała się w tak jasnych barwach, jak co poniektórzy z nas mogli zapamiętać), musimy cofnąć się o ponad dwie dekady wstecz, a dokładniej – do lat 2002-2005.

Początek wieku i wielka zmowa producentów pamięci

Jest rok 2002. Departament Sprawiedliwości USA, uzbrojony w ustawę antymonopolową Shermana, na prośbę amerykańskich producentów sprzętu komputerowego reprezentowanych m.in. przez Della i Gateway, postanowił przyjrzeć się bliżej poczynaniom korporacji odpowiedzialnych za zaopatrywanie rynku w pamięć. Powód? Wedle wspomnianych firm, Micron i spółka sztucznie zawyżali ceny DRAM, co w konsekwencji prowadziło do znacznego spadku zysków przedsiębiorstw zmuszonych do zaopatrywania się w tę technologię.

Jak się szybko okazało, podejrzenia nie były bezpodstawne. Do międzynarodowej zmowy cenowej, trwającej od 1998 do 2002 roku, ostatecznie przyznało się pięć rynkowych potęg: Hynix, Infineon, Micron Technology, Samsung oraz Elpida. Fakt faktem nieco im to zajęło, albowiem oświadczenia spływały na przestrzeni kilku lat, niemniej członkowie swoistego kartelu postanowili posypać głowy popiołem oraz zdać się na łaskę i niełaskę jankeskiego wymiaru sprawiedliwości.

Pierwsze kary za zawyżanie cen

Dość niechlujnie wzniesiony domek z kart zaczął sypać się w momencie, w którym niejaki Alfred P. Censullo, regionalny menedżer sprzedaży w Micron Technology, usłyszał zarzuty utrudniania pracy prokuraturze. Koniec końców mężczyzna potwierdził, iż ukrywał albo niszczył dokumenty, których żądała ława przysięgłych, niemniej nie powstrzymało to lawiny kar, która ruszyła chwilę po tym wydarzeniu, mającym miejsce w grudniu 2003 roku.

Październikiem 2004 r. do winy przyznał się niemiecki Infineon, w związku z czym firma została ukarana grzywną w wysokości 160 milionów dolarów. Chociaż obecnie kwota ta może nie robić ogromnego wrażenia, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę kary nakładane aktualnie na reprezentantów Big Techu, niemniej wówczas była trzecią największą kwotą zasądzoną w USA na mocy postępowania antymonopolowego.

Niewiele później, bo w kwietniu 2005 roku, przyszła kolej na Hynix Semiconductor. Koreańczycy zostali ukarani grzywną na poziomie 185 milionów dolarów po tym, jak oni również potwierdzili, iż przyłożyli rękę do zawyżania cen RAM-u. Minęło niespełna pół roku, a do tego jakże zacnego grona skazańców dołączył także Samsung, jak również, zupełnie osobno, jeden z jego głównodowodzących, mający znaczny udział w przedstawionym zamieszaniu.

Od skazańca do wybrańca

Najbardziej groteskowym symbolem tamtych wydarzeń stał się przypadek Sun Woo Lee, ówczesnego starszego kierownika ds. sprzedaży pamięci DRAM w Samsungu. W 2006 roku, w ramach ugody po wyjściu na jaw afery ze sztucznym zawyżaniem cen, został skazany na 8 miesięcy więzienia i 250 tysięcy dolarów grzywny. Czy w jakikolwiek sposób przeszkodziło to mężczyźnie w kontynuowaniu kariery? A gdzieżby tam.

W 2009 roku Woo Lee został prezesem Samsung Germany, a w 2014 roku – prezesem Samsung Europe. Jak widać, w korporacyjnym świecie odsiadka za zmowę cenową bywa traktowana jak cenny wpis w CV, potwierdzający gotowość do poświęceń w imię przyniesienia chwały (i zysków) akcjonariuszom oraz zarządowi. Zaprawdę godne pochwały.

Prócz Sun Woo Lee, na przymusowe wczasy za kratkami trafiło dwóch innych wysoko postawionych pracowników Samsunga: Yeongho Kang (zastępca dyrektora ds. marketingu pamięci DRAM w amerykańskim oddziale firmy) oraz Young Woo Lee (dyrektor sprzedaży w niemieckiej odnodze). Jak skwitował zajście ówczesny prokurator generalny Stanów Zjednoczonych, Alberto Gonzales:

Te wyroki powinny stanowić jasny sygnał, że pociągniemy do odpowiedzialności wszystkich współsprawców – zarówno krajowych, jak i zagranicznych – którzy poprzez swoje nielegalne działania wyrządzają szkodę amerykańskim konsumentom.

Alberto Gonzales – prokurator generalny Stanów Zjednoczonych

W międzyczasie korporacja zdecydowała się odciąć od swoich przedstawicieli i stwierdziła, iż “zdecydowanie opowiada się za uczciwą konkurencją i etycznymi praktykami oraz zabrania zachowań antykonkurencyjnych”. Przedstawiony poglądy zdają się stać w opozycji do nagrodzenia wspomnianego Woo Lee szybkimi awansami, niemniej giganci technologiczni nie słyną ani z prawdomówności, ani z trzymania się głoszonych przez siebie górnolotnych frazesów.

Sprawa, która mimo upływu lat nie gasła, zyskała zainteresowanie poza granicami USA, a swoje trzy grosze wreszcie postanowiła dorzucić Unia Europejska.

Rola Europy w walce z kartelem

W 2010 roku, a więc sporo po swoich kolegach zza oceanu, do akcji postanowiła wkroczyć Komisja Europejska. Na mocy jej decyzji łącznie dziewięciu producentów zostało ukaranych karami finansowymi w wysokości ponad 331 milionów euro.

Komisja Europejska przyjęła dzisiaj swoją pierwszą decyzję ugodową w sprawie kartelu, w którą zaangażowanych jest 10 producentów układów pamięci lub pamięci DRAM stosowanych w komputerach i serwerach. Grzywna w łącznej wysokości 331 273 800 euro uwzględnia 10-procentową obniżkę z tytułu przyznania się przedsiębiorstw do zarzucanych im czynów. Adresatami decyzji są: Micron, Samsung, Hynix, Infineon, NEC, Hitachi, Mitsubishi, Toshiba, Elpida i Nanya. Firma Micron nie została jednak ukarana grzywną, ponieważ to właśnie ona ujawniła Komisji istnienie kartelu. Ugody w sprawach kartelowych pozwalają Komisji przyspieszyć dochodzenia, uwolnić zasoby do zajmowania się innymi sprawami oraz ogólnie poprawić skuteczność egzekwowania przepisów antymonopolowych.

Komisja Europejska

Co ciekawe, jedynym przedsiębiorstwem, któremu udało się wymigać od spotkania twarzą w twarz z mniej przyjemną stroną odpowiedzialności, był Micron. Dlaczego? Ano dlatego, że to właśnie ta firma po raz wtóry postanowiła postawić się w roli sygnalisty i wydała swoich braci w zbrodni. Konie końców wszystkie korporacje zgodziły się pójść na ugodę z Komisją, co poskutkowało obniżeniem wysokości nałożonych na nie grzywien.

Firma Micron uzyskała pełne zwolnienie z kar, ponieważ jako pierwsza poinformowała o tym Komisję. W okresie od grudnia 2003 r. do lutego 2006 r. firmy Infineon, Hynix, Samsung, Elpida i NEC również złożyły wnioski o złagodzenie kar na podstawie obwieszczenia UE w sprawie łagodzenia kar. Komisja uwzględniła ich współpracę w ramach postępowania wyjaśniającego i przyznała obniżkę grzywny odpowiednio o 45% (Infineon), 27% (Hynix) oraz 18% (Samsung, Elpida, NEC). Ze względu na okoliczności łagodzące grzywnę nałożoną na firmę Hynix obniżono dodatkowo o 5 %, a na firmy Toshiba i Mitsubishi – o 10%. Wreszcie wszystkie przedsiębiorstwa skorzystały z 10-procentowej obniżki kary w związku z zawarciem ugody z Komisją.

Komisja Europejska

Jak się jednak okazuje, przyznanie się do winy i zapłacenie kary nie jest równoważne z porzuceniem placów co do szybkiego wzbogacenia się, w związku z czym na kontynuację wydarzeń nie przyszło nam długo czekać.

Sezon drugi, czyli powtórka z rozrywki w latach 2016-2018

Czy ta kosztowna lekcja czegoś gigantów nauczyła? Owszem – tego, że klienci i tak ostatecznie zapłacą każdą cenę. W latach 2016-2018 ceny pamięci DRAM niemal potroiły się, co z kolei sprawiło, że detaliczne ceny zestawów RAM dla zwykłych użytkowników wzrosły dwukrotnie. Brzmi znajomo?

W kwietniu 2018 roku kancelaria Hagens Berman złożyła w amerykańskim sądzie okręgowym pozew zbiorowy przeciwko Samsungowi, Hynixowi i Micronowi, oskarżając wielką trójkę o ponowne sztuczne zawyżanie cen. Tym razem jednak korporacyjni prawnicy odrobili lekcje. Sądy dwóch instancji ostatecznie oddaliły pozew w 2022 roku, uznając, że powodowie nie przedstawili wystarczających, wiarygodnych dowodów na to, że giganci faktycznie ze sobą spiskowali. Oddalenie aktu oskarżenia zostało potraktowane przez producentów pamięci jako ciche przyzwolenie do kontynuowania wątpliwie moralnego procederu, a boom na sztuczną inteligencję stał się świetnym pretekstem do wrzucenia kolejnego biegu i wkroczenia na kolejny poziom dojenia konsumentów.

Czy bieżący kryzys to wina starych nawyków w odświeżonym wydaniu?

I tak oto dochodzimy do teraźniejszości, czyli lat 2025-2026. Sztuczna inteligencja przeżywa swój złoty wiek, a popyt na ultraszybkie pamięci HBM (High Bandwidth Memory) używane w centrach danych szybuje w kosmos. Co robią w tej sytuacji najwięksi gracze? Jak już dobrze wiemy, nie postanowili oni stać z założonymi rękami i cieszyć się z tego, że ich produkty rozchodzą się jak ciepłe bułeczki – wszak to by było zbyt proste i można by sądzić, że wspomnienia sprzed lat, kiedy to kartel działał w najlepsze, wcale nie zagasły.

Na szczęście, podobnie jak w przeszłości, tak i teraz nie zabrakło osób skłonnych do rzucenia rękawicy Micronowi, Samsungowi i SK Hynix. Tym razem jednak w roli oskarżyciela nie pojawił się żaden z producentów sprzętu, mimo że ci również cierpią w wyniku zaistniałej sytuacji – wystarczy spojrzeć na to, jak prezentują się ceny Steam Machine, Steam Decków lub kilkuletnich już konsol w postaci PlayStation 5 i Xboksów Series X|S. Nie, tym razem Dell, Valve, Sony i inne tuzy postanowiły pozostawić konsumentów samym sobie, regularnie przerzucając na nich wszelkie nadmiarowe koszty i licząc na to, że jakoś to będzie, a gotówka nadal będzie płynąć.

Za pozew przeciw napomkniętej na początku poprzedniego akapitu trójki firm odpowiada niejaki Marc Garciaguirre. Dokument trafił do kalifornijskiego sądu 25 czerwca, a przedstawione w nim zarzuty nie odbiegają od tych, które ujrzały światło dzienne ćwierć wieku temu. Są to, oczywiście, zmowa cenowa i manipulowanie rynkiem. Wedle Garciaguirrego, współpracujące ze sobą korporacje doprowadziły do drastycznego ograniczenia produkcji klasycznych pamięci DDR3 i DDR4 na rzecz HBM, co wywołało sztuczny niedobór i doprowadziło do wzrostu cen tych podzespołów o astronomiczne 700% na przestrzeni ostatnich czterech lat. Dochodzimy więc do momentu, w którym należy postawić sobie niezwykle ważne pytanie.

Posypią się głowy czy umorzenia?

Czy bieżąca sprawa zakończy się jak ta z 2002 roku – spektakularnymi karami i wyrokami więzienia? Czy może raczej potoczy się jak ta z 2018 roku, znajdując zwieńczenie w postaci cichego umorzenia postępowania, podyktowanego brakiem “twardych dowodów” na istnienie zmowy między producentami RAM-u? Cóż, to pokaże czas.

Jedno jest jednak pewne i pozostaje niezmienne od wielu lat – gracze na rynku pamięci mają niesamowitą tendencję do zapominania o zasadach uczciwej konkurencji, kiedy tylko na horyzoncie pojawia się technologiczny przełom i okazja do gigantycznego zysku. Wymówka do podnoszenia cen zawsze się znajdzie i choć teraz jest nią AI, być może za kilkanaście lat ten tekst będzie można odświeżyć, wspominając przy tym o zupełnie nowej technologii.

Jako konsumenci, chcąc nie chcąc, musimy pogodzić się z tym, że dopóki całą branżą będzie trząsł ekskluzywny “klub dżentelmenów”, okazji do odchudzenia portfela nam z pewnością nie zabraknie.

Faktem pozostaje to, że Samsung i SK Hynix odnotowują rekordowe przychody, jednocześnie wieszcząc, iż kryzys potrwa jeszcze przez dłuższy czas. Co ciekawe, mimo że wznoszone są nowe fabryki, mające nasycić rynek towarem, z upływem czasu podawane daty spodziewanego zakończenia się problemów z niedoborami pamięci są coraz bardziej odległe. Ubiegłą jesienią wspominano o 2028 r., teraz zaś już słychać przebąkiwania na temat końca dekady – miejmy więc po prostu na uwadze, że podsycanie paniki leży w interesie korporacji i pozwala im wycisnąć nieco grosza ze zdesperowanych klientów. Nam pozostaje zaś jedynie liczyć na to, iż sytuacja wróci do normy prędzej, niż później.

0 komentarzy

Zostaw komentarz