Przejdź do treści

To niesamowite, jak cichy i chłodny jest ten sprzęt – pierwsze wrażenia z grania na Steam Machine.

3 minuty czytania

Zawsze marzyłem o małym i cichym pececie do salonu. Po spędzeniu pierwszych dni ze Steam Machine od Valve jestem pozytywnie zaskoczony. Urządzenie nie tylko mieści się niemal wszędzie, ale kulturą pracy i wygodą obsługi deklasuje zwykłe komputery.

Kiedy Valve po raz pierwszy wprowadzało Steam Machines, odniosło porażkę, z różnych względów, ale moim zdaniem wszystko rozbiło się o system operacyjny. Dzisiejszy rynek jest jednak zupełnie inny, a SteamOS dojrzał do roli perfekcyjnego systemu salonowego. Moje pierwsze wrażenia z użytkowania tego sprzętu pokazują, że Steam Machine można traktować jak pełnoprawną konsolę obecnej generacji, która eliminuje największe bolączki grania na komputerze, zachowując przy tym kompatybilność z szeroką biblioteką gier pecetowych. Poza tym sposób, w który Valve ją zaprojektowało jest spektakularny.

Kultura pracy, która zawstydza PS5 Pro

Największym i najbardziej zaskakującym atutem nowego Steam Machine jest moim zdaniem kultura pracy. Urządzenie jest niebywale ciche i pod pełnym obciążeniem radzi sobie znacznie lepiej niż PlayStation 5 Pro czy drogie komputery wyposażone w chłodzenie cieczą, które i tak potrafią generować słyszalny szum z pompy czy wentylatorów na chłodnicy.

Inżynierom Valve udało się stworzyć wyjątkowo masywny i wydajny układ odprowadzania ciepła. Mimo bardzo kompaktowej obudowy, potężny, wbudowany radiator i duży wentylator z tyłu bez problemu dają sobie radę z utrzymaniem temperatur w normie. Podczas najbardziej wymagających sesji gamingowych maksymalne temperatury procesora i karty graficznej oscylują w bezpiecznych granicach 70 stopni Celsjusza i niezwykle rzadko przekraczają tę barierę. Maszyna pozostaje przy tym chłodna w dotyku, a z obudowy nie bije żar znany z klasycznych, ciasnych konstrukcji ITX.

Wymiary Steam Machine sprawiają też, że sprzęt bez problemu mieści się w każdej szafce, biurku, a nawet pod monitorem. Urządzenie jest znacznie mniejsze niż PlayStation 5 czy Xbox Series X, a w porównaniu do standardowej obudowy komputerowej wygląda wręcz filigranowo. Na półce zajmuje niewiele więcej miejsca niż Nintendo Switch 2 osadzony w oficjalnej stacji dokującej.

To jest konsola (chociaż nie do końca)

Piętą achillesową wszystkich małych pecetów jest generalnie Windows, czyli oprogramowanie, ale w tej kwestii Valve odrobiło lekcję już dawno temu, przy okazji premiery Steam Decka. Proces konfiguracji po wyjęciu Steam Machine z pudełka jest banalnie prosty – ogranicza się do przeklikania zaledwie kilku podstawowych ekranów powitalnych, połączenia z siecią Wi-Fi (lub podpięcia Ethernetu) i zalogowania na swoje konto Steam. Cała reszta procesów instalacyjnych i optymalizacyjnych dzieje się automatycznie w tle.

Samo użytkowanie to czysta przyjemność i doświadczenie bardzo konsolowe. Dzięki pełnemu wsparciu dla protokołu HDMI CEC, całe urządzenie możemy bez problemu włączać i wyłączać za pomocą dedykowanego kontrolera, co automatycznie wybudza lub uypia nasz telewizor. Pobieranie oraz instalowanie gier z biblioteki przebiega dokładnie tak samo, jak na PS5 czy Xboxie – jednym kliknięciem z poziomu wygodnego interfejsu kanapowego, bez konieczności wybierania warstw kompatybilności itp.

Kolejnym plusem, który zauważyłem już po kilku godzinach zabawy jest to, że zmora pecetowych graczy, czyli kompilowanie shaderów przed grą lub co gorsza w trakcie, tutaj po prostu nie istnieje. SteamOS automatycznie pobiera gotowe, prekompilowane pliki shaderów bezpośrednio przed uruchomieniem gry. W efekcie każda produkcja odpala się błyskawicznie i działa idealnie płynnie od pierwszej sekundy.

Choć na razie jeszcze za wcześnie, żeby wydawać jednoznaczne wyroki, to po pierwszych kilku dniach spędzonych ze Steam Machine jestem tym sprzętem oczarowany. Wiem, że czysta moc obliczeniowa nie jest zbyt duża, a cena nieco straszy, ale Valve ewidentnie zrozumiało, że gracze powoli chcą tego, żeby ich sprzęt po prostu działał i nie bombardował ich reklamami czy asystentami AI i wzorem Apple oferują dopracowany sprzęt, dopracowane oprogramowanie i bezbolesną konfigurację.

0 komentarzy

Zostaw komentarz