Przejdź do treści

Sony 1000X „The ColleXion”: Wedle przecieku słuchawki będą kosztowały krocie, a w pudełku i tak zabraknie kluczowego elementu

3 minuty czytania

Chociaż oficjalna prezentacja modelu Sony 1000X "The ColleXion" ma mieć miejsce dopiero o 18.00, do sieci trafiły już materiały prezentujące szczegóły dotyczące słuchawek.

Słynny insider OnLeaks ujawnił pełne materiały promocyjne oraz specyfikację nadchodzących, jubileuszowych słuchawek wokółusznych od Sony. Model nazwany 1000X „The ColleXion” Edition, stworzony z okazji 10-lecia legendarnej serii urządzeń audio, ma zadebiutować lada moment i będzie mógł poszczycić się ogromnymi możliwościami i równie ogromną ceną. Za jakość premium i stylowy design przyjdzie nam zapłacić astronomiczną kwotę 649 dolarów (ok. 629 euro, co po przeliczeniu daje mniej więcej 2 671,99 zł), a ogromne kontrowersje wzbudza fakt, że producent postanowił zaoszczędzić na… kablu do ładowania.

Sony 1000X „The ColleXion” – za luksus przyjdzie nam słono zapłacić

Przecieki przedstawione na łamach serwisu hoteudeals pokazują, że Sony zdecydowało się na całkowite przeprojektowanie wyglądu swoich topowych słuchawek zaledwie rok po premierze flagowej serii WH-1000XM6. Największa i najbardziej widoczna zmiana dotyczy konstrukcji pałąka. Użytkownicy modelu XM6 podobno regularnie narzekali na problemy z trwałością ruchomych elementów, dlatego w wersji The ColleXion inżynierowie Sony radykalnie wzmocnili konstrukcję. Zastosowano jednolite ramiona wykonane z polerowanego metalu, całkowicie rezygnując z dotychczasowego, podatnego na uszkodzenia rozwidlenia. Rzeczone ramiona, w zależności od wybranego koloru, będą wykończone w kolorze błyszczącej czerni lub chromowanej bieli.

Dodatkowo nowe słuchawki zaoferują znacznie grubszą wyściółkę z ekoskóry oraz większe, bardziej komfortowe nauszniki. Fizyczne przyciski zostały od siebie wyraźnie odseparowane, a osłony mikrofonów zyskały więcej przestrzeni, co powinno przełożyć się na lepszą jakość rozmów. Co ciekawe, panel dotykowy służący do sterowania multimediami został przesunięty na bok oraz tył każdej z muszli.

Studyjne brzmienie kosztem gorszej żywotności baterii

Sony ma zamiar reklamować rocznicowy model słuchawek jako produkt dla najbardziej wymagających użytkowników oraz melomanów. Firma nawiązała oficjalną współpracę z trzema światowej klasy amerykańskimi studiami masteringowymi – Battery Studios, Sterling Sound oraz Coast Mastering – których inżynierowie brali bezpośredni udział w strojeniu zupełnie nowych, unikalnych przetworników dźwiękowych.

Co ciekawe, czas pracy na jednym ładowaniu ma wynosić do 24 godzin z włączoną funkcją aktywnej redukcji hałasu (ANC) oraz do 32 godzin, gdy funkcja ta będzie wyłączona – są to wyniki zbliżone (a w pewnych warunkach nawet nieco niższe) do tych charakteryzujący tańszy model XM6. Na pocieszenie użytkownicy otrzymają system szybkiego ładowania, który pozwoli zapewnić energię wystarczającą do 1,5 godziny odtwarzania muzyki w ciągu zaledwie 5 minut od podpięcia sprzętu do źródła zasilania.

Płać i płacz (a kabel dokup sobie osobno)

Słuchawki wyceniono na 649 dolarów na rynku amerykańskim oraz 629 euro w Europie. To o ponad 200 dolarów drożej niż kosztował model XM6 w dniu swojej premiery. Wedle redakcji hoteudeals, Japończycy rzucają tym samym bezpośrednie wyzwanie firmie Apple i jej słuchawkom AirPods Max.

Na uwagę zasługuje także zawartość opakowania Sony 1000X „The ColleXion”, która także wyciekła do sieci. W luksusowym pudełku znajdziemy same słuchawki, stylowe etui transportowe przypominające designerską torebkę z magnetycznym zamknięciem i zintegrowanym uchwytem oraz standardowy kabel audio 3,5 mm o długości ok. 1,2 metra. Zabraknie natomiast… kabla USB-C służącego do ładowania urządzenia. Choć Sony prawdopodobnie uzasadni ten krok chęcią redukcji elektroodpadów, pominięcie tak podstawowego akcesorium w sprzęcie za ponad 600 euro z pewnością wywoła konsternację wśród konsumentów.

Oficjalne ujawnienie słuchawek ma mieć miejsce dzisiaj, o godzinie 18.00 czasu polskiego. Z prezentacją będziemy mogli się zapoznać bezpośrednio na YouTube.

0 komentarzy

Zostaw komentarz