Z artykułu opublikowanego na łamach portalu Futurist wynika, że Jensen Huang, dyrektor generalny firmy Nvidia, nie jest wielkim fanem usprawiedliwiania masowej redukcji etatów wdrażaniem sztucznej inteligencji. Zdaniem Huanga, zrzucanie winy na AI to leniwa narracja, która ma jedynie zamaskować błędy w zarządzaniu i gigantyczne koszty, a przy tym niepotrzebnie i w sposób nieodpowiedzialny straszy społeczeństwo.
„Uważam, że straszymy ludzi i to jest nieodpowiedzialne”
Huang w wywiadzie dla Channel News Asia bez ogródek wypowiedział się o działaniach wielu menedżerów wyższego szczebla i innych przedstawicieli kadr zarządzających. Biznesmen zwrócił uwagę na oczywistą lukę w ich argumentacji – wszak sztuczna inteligencja stała się „realnie produktywna i użyteczna” zaledwie około sześciu miesięcy temu, podczas gdy fale zwolnień w wielu firmach zaczęły się już dwa lata temu. Szef Nvidii skwitował ten proceder stwierdzeniem, iż „nie ma on żadnego sensu”.
Dla wielu prezesów, którzy tak twierdzą, argumentacja łącząca sztuczną inteligencję z utratą miejsc pracy jest po prostu zbyt uproszczona. Sztuczna inteligencja dopiero się pojawiła – jak to możliwe, że już teraz powoduje zwolnienia? Jak to możliwe, że sztuczna inteligencja stała się wydajna i użyteczna zaledwie sześć miesięcy temu, a oni już dwa lata temu zwalniali ludzi z jej powodu? To nie ma żadnego sensu. To był po prostu sposób, by wydać się mądrym, a ja naprawdę tego nie znoszę. Myślę, że straszymy ludzi, a to jest nieodpowiedzialne.
Według Jensena, prezesi używają tej narracji tylko po to, by wyjść na mądrych przed inwestorami. W rzeczywistości ukrywają fakt, że prawdziwą przyczyną cięć są m.in. drastycznie rosnące wydatki z tytułu AI, złe zarządzanie oraz wcześniejsze przestrzelenie planów rekrutacyjnych. Co ciekawe, o tym samym niedawno wspomniał szef Ubera, który stwierdził, iż sztuczna inteligencja może wcale nie nieść ze sobą tylu korzyści dla produktywności, jak początkowo sądzono.
Istotne jest to, że słowa Huanga mogą nieść ze sobą wiele prawdy. Jak zauważył Victor Tangermann z The Futurist, przykładów firm tłumaczących każde cięcie kosztów sztuczną inteligencją jest aż nadto. Weźmy na tapet Block Inc. – założone przez Jacka Dorsey’a, poprzedniego właściciela Twittera (jeszcze przed jego transformacją w X-a), przedsiębiorstwo. W pewnym momencie Dorsey zwolnił prawie połowę załogi, zasłaniając się, uzasadniając to pojawieniem się „inteligentnych narzędzi”. Byli pracownicy szybko sprostowali to stwierdzenie, ujawniając, że redukcje były bezpośrednim skutkiem nadmiernego i bezmyślnego zatrudniania ludzi w okresie pandemii COVID-19.
Warto też mieć na uwadze, iż korporacje mają autodestrukcyjne tendencje do wydawania astronomicznych sum na inwestycje w AI, które niekoniecznie muszą zaowocować zyskiem w przyszłości. Stale drożejące zasoby obliczeniowe w chmurze pochłaniają gigantyczne fundusze, co w efekcie zmusza firmy do drastycznego spowolnienia rekrutacji lub zwalniania personelu – wypisz, wymaluj Meta.
Oczywiście nie zabrakło przy tym okazji, aby wytknąć głównodowodzącemu Nvidii fikołków w prowadzonej retoryce. Jak słusznie podkreślono w omawianym tekście, jeszcze w zeszłym roku w wywiadzie dla CNN Jensen sam ostrzegał, że AI wpłynie na pracę każdego i doprowadzi do utraty części stanowisk, jeśli światu zabraknie nowych pomysłów. Obecnie szef giganta z Santa Clara wierzy jednak, że ambitne firmy dzięki sztucznej inteligencji zwiększą swoją dynamikę, staną się większe i bardziej zyskowne, co ostatecznie doprowadzi do zatrudnienia większej, a nie mniejszej liczby osób.
0 komentarzy