Komisja Europejska przygotowuje ofensywę legislacyjną wymierzoną w uzależniające mechanizmy w grach, aplikacjach i serwisach internetowych, które nakłaniają użytkowników, szczególnie tych najmłodszych, do wydawania pieniędzy. Jak podaje portal International Cyber Digest, powołujący się na wywiad opublikowany na łamach dziennika Financial Times, nowe unijne przepisy mają dać Brukseli bezprecedensowe uprawnienia do bezpośredniego nakładania kar finansowych na nieuczciwych twórców – w tym również na mniejszych deweloperów. Nie zmienia to jednak faktu, iż pomysł budzi wątpliwości wśród części państw członkowskich wspólnoty, w tym Polski.
Dwa filary cyfrowej sprawiedliwości
Jak zapowiedział unijny komisarz ds. sprawiedliwości, Michael McGrath, planowana reforma opiera się na dwóch torach, a są to:
- Walka z „ciemnymi wzorcami”: Do końca roku Komisja Europejska przedstawi projekt dotyczący cyfrowej sprawiedliwości. Jego celem będzie ukrócenie stosowania manipulacyjnych interfejsów, pułapek subskrypcyjnych oraz innych uzależniających praktyk projektowych, nazywanych właśnie ciemnymi wzorcami (ang. dark patterns).
- Bezpośrednie egzekwowanie prawa: Drugi, osobny wniosek ma wyposażyć Komisję Europejską w narzędzia do bezpośredniego karania podmiotów w dużych sprawach. Z potencjalnym gniewem Brukseli (idącym w parze z grzywnami, prawdopodobnie będącymi bardziej skutecznym straszakiem) muszą liczyć się nie tylko giganci technologiczni, ale także mniejsze sklepy internetowe oraz producenci gier wideo.
Dotychczas przepisy konsumenckie były egzekwowane przez poszczególne państwa członkowskie, a KE, za sprawą swojej koordynacyjnej roli, jak zresztą przyznał sam komisarz McGrath, nigdy nie doprowadziła do nałożenia jakiejkolwiek kary, przez co nie stanowiła realnej groźby dla łamiących prawo firm.
Gry wideo były poza zasięgiem regulatorów
Wprowadzenie nowych regulacji ma kluczowe znaczenie dla rynku gier wideo. – a raczej tego, iż wiele produkcji znajdowało się poza zasięgiem regulatorów. Obecnie najsurowsze wymogi aktu o usługach cyfrowych (DSA) dotyczą jedynie gigantycznych platform posiadających co najmniej 45 milionów użytkowników w UE. Wiele gier dla dzieci, mimo że są agresywnie monetyzowane za pomocą mikropłatności, nie osiąga tego progu i wymyka się restrykcyjnej kontroli. Nowe unijne prawo ma tę lukę skutecznie zamknąć.
Propozycja ta wywołuje jednak tarcia wewnątrz wspólnoty. Część urzędników oraz niektóre kraje członkowskie, w tym napomknięta Polska, zgłaszają opór. Argumentują oni, że nowe uprawnienia Komisji zbyt mocno pokrywają się z istniejącymi już ramami prawnymi, zwłaszcza z zapisami DSA. Wewnątrz Komisji wciąż trwają dyskusje nad ostatecznym kształtem przepisów.
Przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen, jest zwolenniczką odcięcia nieletnich od platform społecznościowych, niemniej Michael McGrath zaleca daleko idącą ostrożność. Jego zdaniem wciąż jest zbyt wcześnie, aby wyciągnąć wnioski z wprowadzonych dotąd w różnych zakątkach świata ograniczeń, w związku z czym lepszym rozwiązaniem może okazać skupienie się na mniej radykalnych alternatywach. Wśród nich polityk wymienił m.in. wprowadzenie surowszych zasad dotyczących uzależniającego projektowania aplikacji, wdrożenie bezpieczniejszych domyślnych ustawień prywatności i ochrony, a także ułatwienie zarządzania kontrolą rodzicielską oraz podnoszenie kompetencji cyfrowych dzieci i młodzieży.
Komisarz nie omieszkał podkreślić, iż całkowite wykluczenie najmłodszych z sieci nie jest rozwiązaniem – wszak Internet niesie ze sobą ogromne korzyści i będzie nieodłączną częścią ich dorosłego życia.











0 komentarzy