Jak się właśnie dowiedzieliśmy, kolejną odsłoną Call of Duty będzie Modern Warfare 4. Gra zadebiutuje już 23 października na platformach PS5, Xbox Series X|S, PC oraz, co ciekawe, Nintendo Switch 2. Jest to o tyle istotne, iż za sprawą tej części seria wraca na sprzęt ze stajni Nintendo po raz pierwszy od wydania Ghosts w 2013 roku. Warto przy tym zaznaczyć, że wersja przygotowana specjalnie dla handhelda ukaże się w tym samym czasie, co te powstałe z myślą o urządzeniach Sony i Microsoftu, a także pecetach. Z perspektywy fana Call of Duty najważniejsze jest jednak to, że studio Infinity Ward wsłuchało się w głosy społeczności i zamierza naprawić błędy popełnione w przeszłości.
Wszystko, co wiemy o Call of Duty: Modern Warfare 4
Zacznijmy od tego, co odgrywa ważną rolę przy podejmowaniu decyzji o zakupie, czyli ceny. Zgodnie z udostępnionymi informacjami, rzeczony tytuł dostępny będzie w dwóch wersjach: tradycyjnej, wycenionej na 70 dolarów, oraz Vault, która kosztuje 100 „zielonych. Co ciekawe, jeśli od premiery Modern Warfare z 2019 roku zakupiliśmy dowolną grę z serii Call of Duty lub graliśmy w nią w ramach aktywnej subskrypcji Game Pass (a przy tym nadal opłacamy abonament), otrzymamy 10% rabatu na zakup edycji Vault. Zawartość obu pakietów została przedstawiona na poniższej grafice:
Przechodząc do ciekawostek na temat samej rozgrywki – bodaj największą ze zmianą będzie wyeliminowanie mechanizmu weapon bloom, odpowiadającego za rosnący rozrzut broni podczas strzelania z biodra. Im dłużej trzymało się spust, tym bardziej pociski zbaczały z kursu, co miało wymusić celowanie przez przyrządy na dłuższych dystansach i zachowanie realizmu. Modern Warfare 4 całkowicie rezygnuje z tej funkcji, co oznacza, że wszystkie karabiny i strzelby będą posyłać pociski dokładnie tam, gdzie są wymierzone.
Mimo wszystko rozrzut nie zniknie całkowicie, a wręcz przeciwnie – podczas starć na długich dystansach musimy liczyć się z tym, że opanowanie broni może okazać się niezwykle trudne. Jakby jednak nie patrzeć, taka zmiana może mocno namieszać w growej metcie i otworzyć drzwi dla nowych, bardziej dynamicznych sposobów rozgrywki.
Kolejną nowością są modyfikacje broni, przedstawione jako Apex Attachment. Odblokowujemy je po osiągnięciu maksymalnej rangi w posługiwaniu się daną spluwą, a każdy z takich dodatków diametralnie zmienia sposób jej działania. Dla przykładu, pistolet 1911 otrzymuje podlufową strzelbę.
W Call of Duty: Modern Warfare 4 powróci oczywiście sieciowy tryb wieloosobowy, który postawi na sprawdzone, klasyczne rozwiązania. Wedle doniesień profilu CharlieIntel na X-ie, stanowiącego nieocenione źródło wiedzy na temat tytułowej serii, podczas zabawy wieloosobowej możemy liczyć na następujące elementy:
- Czerwone kropki na minimapie;
- Głosowanie na mapy przed meczem;
- Odświeżony system ruchu, zawierający nową mechanikę wspinania się, zwisanie z krawędzi oraz przerywania ślizgu;
- Tryb kinowy;
- Całkowity brak wspomnianej mechaniki weapon bloom;
- Bogatą zawartość na start: 12 map do rozgrywek 6v6 (w tym jedna nazwana „Transit 213”, przedstawiona jako „nowe Shipment”), a także tryby Gunfight oraz Big Wa;
- Klasyczny system prestiżu;
- Klasyczny system perków;
- Personalizacja klas: Operator oraz nagrody za serie punktów będą przypisywane bezpośrednio do konkretnego zestawu uzbrojenia.
Podkreślono przy tym, iż „ruch w trybie wieloosobowym Call of Duty: Modern Warfare 4 przypomina połączenie MW 2019 i MW III (2023). W ogóle nie przypomina MW II”, co z pewnością ucieszy wiele osób.
Dobre informacje dotyczą również trybu fabularnego, albowiem kampania w Modern Warfare 4 zaoferuje możliwość rozgrywki w trybie offline. Twórcy zrezygnowali z rozwiązania wprowadzonego w ramach Black Ops 7, nie musimy więc martwić się o to, że chwilowa utrata połączenia z Internetem sprawi, iż będziemy musieli powtarzać całą misję od początku. Sama kampania prawdopodobnie zostanie udostępniona w formie wczesnego dostępu i będzie kręciła się wokół konfliktu między Koreą Południową i Północną.
Istnieje również spora szansa, że nie zobaczymy skórek Wojowniczych Żółwi Ninja ani Nicki Minaj. Infinity Ward stwierdziło bowiem, iż „każda decyzja musi być autentyczna w kontekście Modern Warfare, dotyczy to również elementów kosmetycznych i współpracy”.
0 komentarzy