Przejdź do treści

„Xbox musi zdecydować, czym właściwie jest”. Byli szefowie Sony i Microsoftu przestrzegają giganta przed kryzysem tożsamości

3 minuty czytania

Xbox podobno przeżywa poważny kryzys tożsamości, a w najlepszym interesie marki leży to, aby go czym prędzej zakończyć.

Czym właściwie jest Xbox? Jon Kimmich, jedna z osób mających ogromny wpływ na kształtowanie się marki we wczesnych etapach jej żywota, chciałby, aby bieżące szefostwo Microsoftu zadało sobie to fundamentalne pytanie. Byli menedżerowie PlayStation oraz samego Xboxa zgodnie ostrzegają, że próba bycia wszystkim naraz oraz schwytania zbyt wielu srok za ogony skazuje markę na bolesny kryzys tożsamości – a w jej najlepszym interesie leży, aby go uniknąć.

Czym właściwie jest Xbox?

Platforma sprzętowa i rywal PlayStation na rynku konsol, czy może wydawca gier? Na przestrzeni ostatnich lat działalność Xboksa uległa takiemu rozdrobnieniu, że obecnie niezwykle trudno jest precyzyjnie przedstawić obszar działalności firmy. Choć nowa dyrektor generalna, Asha Sharma, pracuje w pocie czoła, aby uprzątnąć bałagan zostawiony po swoich poprzednikach, prawdopodobnie upłynie jeszcze wiele czasu, nim Xboksowi uda się wrócić na właściwe tory. Osobną kwestią pozostaje zaś to, iż trudno jest w zasadzie określić, jak one powinny wyglądać.

Głos w tej sprawie zabrał Shawn Layden, były prezes PlayStation America i szef Sony Worldwide Studios, który przepracował w japońskiej korporacji ponad trzy dekady. W rozmowie z zagranicznym Eurogamerem podkreślił, że Microsoft stoi przed wyborem jednej z dwóch dróg, które ze względu na swoją naturę, są jednak dość rozbieżne. Jak przekazał mężczyzna:

Są dwie drogi. Być konkurencyjną platformą rywalizującą na rynku z PlayStation albo największym wydawcą gier na świecie – a biorąc pod uwagę wszystkie ich przejęcia, albo już osiągnęli ten status, albo są bardzo blisko tego celu. Te dwie drogi jednak się nie zbiegają. Muszą się rozchodzić, ponieważ aby być platformą – i to platformą cieszącą się dużym wsparciem, akceptacją i wysoką sprzedażą – potrzebne są ekskluzywne treści. Nintendo potrzebuje Mario i Zeldy, a PlayStation – Crash Bandicoota, Astro Bota, Kratosa i Horizon – wszystkich tych tytułów.

Shawn Layden

Layden doszedł do wniosku, że rola wydawcy również wydaje się niezwykle sensowna, a Xbox z pewnością mógłby w niej zabłysnąć – o ile będzie gotów na wiele poświęceń, w tym otwarcie się na konkurentów.

Jeśli jednak zamierzasz stać się największym wydawcą na świecie – co nie jest złym celem; jestem pewien, że na tych wzgórzach kryje się złoto – musisz udostępniać swoje treści na każdej platformie. Obsługa wielu platform jest niemal warunkiem koniecznym.

Shawn Layden

Layden dodał, że za jego czasów w Sony zadaniem studiów wewnętrznych nie było konkurowanie z EA czy Activision o udziały w rynku, lecz tworzenie gier, które „powiększały tort” i zachęcały do zakupu konsoli. Agresywne podbieranie fragmentów rynku partnerom biznesowym uważane było za błąd i starano się tego ze wszystkich sił unikać.

Netflix, Steam i Disney w jednym ciele

W podobnym tonie wypowiedział się wspomniany we wstępie Jon Kimmich, branżowy weteran, który jako główny planista produktu w Microsoft Games Studios współtworzył strategię pierwszej konsoli Xbox. Kimmich uważa, że Microsoft nie może jednocześnie realizować kilku sprzecznych misji biznesowych, udając, że każda z nich jest tak samo ważna.

Wedle mężczyzny, który podzielił się swoimi przemyśleniami z redakcją portalu GamesBeat, marka próbuje jednocześnie być Netfliksem za sprawą subskrypcji Game Pass, Steamem ze względu rozwijania autorskiej aplikacji na PC i Disneyem z powodu zarządzania gigantycznym portfolio marek, a wszystko to przy jednoczesnym odgrywaniu roli godnego rywala Sony.

Xbox musi zdecydować, czym właściwie jest. Platforma? Wydawca? Usługa subskrypcyjna? Producent sprzętu? Ekosystem rozrywkowy? Może być czymś więcej niż jedną z tych rzeczy, ale nie może być wszystkim naraz, zachowując się tak, jakby wszystkie te misje były zawsze równie ważne, przez cały czas. Nie może jednocześnie być „Netflixem gier”, platformą konsolową w stylu Sony, konkurentem Steam, graczem na rynku mobilnej chmury oraz wydawcą własności intelektualnej na skalę Disneya, nie decydując, która z tych ról faktycznie finansuje pozostałe.

Jon Kimmich

Obaj panowie zdają się zgodni co do tego, że póki Xbox nie postanowi się wreszcie określić, jaką formę planuje przybrać, marka nadal będzie znajdowała się w tarapatach, a sytuacji nie uratują ani kolejne masowe zwolnienia, ani wyprzedawanie studiów.

0 komentarzy

Zostaw komentarz