Przejdź do treści

Przeraża mnie, ile LG o nas wie – śledztwo Gamers Nexus ujawnia, że telewizory LG aktywnie podsłuchują użytkowników i skanują wszystkie dane, do których mają dostęp

6 minut czytania

To może być największy skandal w historii branży produkującej telewizory. Ze śledztwa Gamers Nexus wynika, że sprzęty LG podsłuchują użytkowników, skanują ich sieci Wi-Fi i zbierają wszystkie możliwe dane z domu – nawet bez dostępu do internetu. Po obejrzeniu wspomnianego materiału jestem wręcz przerażony.

Ile razy słyszeliście, że smartfony na pewno was podsłuchują i polecają reklamy na podstawie nagrań audio? Albo że wszystkie dane, które wpisujecie w AI, służą do profilowania was w sieci? Póki co jednak bardzo mało eksperymentów, które próbowały udowodnić, że rzeczywiście tak się działo, zakończyło się powodzeniem. Tymczasem przerażające wieści dotyczące zbierania danych, podsłuchiwania w czasie rzeczywistym, identyfikowania wszystkich urządzeń podłączonych do sieci czy robienia zrzutów ekranu niemal każdego typu zawartości napłynęły do nas z rynku… telewizorów.

Nie mogę uwierzyć, w to, co słyszę

Przyznam szczerze, że po obejrzeniu materiału Steve’a Burke’a opadła mi szczęka. Myślałem, że wiem co nieco o tym, jak dużo mikrofonów mam w domu, czego słuchają i generalnie godziłem się z faktem, że robot koszący sporządzał mapę 3D działki. Generalnie uważałem te wszystkie urządzenia z mikrofonami za względnie niegroźne albo przynajmniej niewarte mojej uwagi, nie chciałem poświęcać czasu na zagłębianie się w detale dotyczące bezpieczeństwa każdego sprzętu z mikrofonem.

Tymczasem okazuje się, że telewizory LG, w tym pewnie także 55-calowy OLED, który znajduje się w salonie, w domu moich rodziców, nie tylko podsłuchują mnie, gdy są włączone i wyłączone, ale także tworzą transkrypcję usłyszanych rozmów. To jednak nie koniec: ze wspomnianego materiału wynika również, że skanują moją sieć Wi-Fi, rozpoznają obraz z wszystkich podłączonych urządzeń (nawet gdy odłączę TV od internetu), tworzą profile głosu osób korzystających z telewizora i wysyłają wszystkie zgromadzone dane do LG Ad Solutions, wewnętrznego działu reklamowego LG.

Jak wspomina Gamers Nexus, wszystko to dzięki zaakceptowaniu przez użytkownika umowy wyświetlanej przy pierwszej konfiguracji telewizora, której przeczytanie zajmuje od 3 do 4 godzin. W mojej głowie od raz rodzi się pytanie: a co z osobami postronnymi, które nie zaakceptowały żadnej umowy? Czy LG podsłuchuje też dzieci korzystające z telewizora, na którym jedno z rodziców zaakceptowało jakąś nieczytelną umowę? A co, jeśli zaprosimy do domu np. szefa naszej firmy, żeby porozmawiać o poufnych sprawach, które absolutnie nie powinny wyjść nigdy poza pomieszczenie, w którym przebywaliśmy? Cóż, wydaje się, że odpowiedź jest bardzo prosta: niestety wygląda na to, że LG może słyszeć praktycznie wszystko.

Oczywiście należy wziąć tu poprawkę na to, że Gamers Nexus prowadził swój eksperyment na terenie USA, więc nie wszystkie pokazane przez niego skandaliczne zachowania telewizorów LG muszą mieć zastosowanie np. na terenie Unii Europejskiej. Czy rzeczywiście jednak u nas wygląda to inaczej? Tego po prostu nie wiemy. Nie zmienia to jednak faktu, że odkrycia wspomnianego serwisu są przerażające.

Lepiej nie planować wojny z telewizorem w pokoju

Ze śledztwa Gamers Nexus wynika, że w niektórych telewizorach LG zasięg mikrofonu jest doskonały i urządzenie potrafi wyraźnie wychwytywać mowę nawet z mniej więcej 13 metrów. Oznacza to, że jeśli w jakiejś otwartej przestrzeni firmowej prowadzone są jakieś rozmowy, a telewizor LG wisi nieużywany po drugiej stronie korytarza, to cóż, z dużą dozą prawdopodobieństwa słyszy wszystko. Potrafię wyobrazić sobie też sytuację, w której takie urządzenie jest umieszczone np. w gabinecie ważnego polityka – choćby jako narzędzie służące do wideorozmów czy prezentacji. Nawet jeśli jego użytkowanie odbywa się za zamkniętymi drzwiami i bez dostępu do zewnętrznej sieci, to i tak według GN nic to nie daje: będzie podsłuchiwać offline, zapisywać próbki dźwięku o niskiej jakości, a prześle je dopiero po pewnym czasie, gdy ktoś połączy je z internetem.

To jednak nie koniec. Tego rodzaju „monitoring” działa nawet w przypadku podłączenia telewizora do laptopa za pomocą kabla HDMI i używania go wyłącznie jako zewnętrznego ekranu. Wtedy TV zazwyczaj pełni także rolę głośnika – a w związku z tym, że ma wbudowany mikrofon, jest w stanie usłyszeć zarówno nas, jak i naszego rozmówcę podczas rozmowy wideo. Kosmos.

Hakerzy tylko czekają na twój błąd

W filmie Gamers Nexus można też zobaczyć, że dostęp do wszystkich danych – w tym podsłuchów, transkrypcji naszych rozmów, zrzutów ekranu i innych wrażliwych informacji – jest w teorii bezpieczny, bo przesyłany na serwery wytwórcy, czyli w normalnym przypadku firma LG. Czyli jesteśmy „bezpieczni”? Cóż, niekoniecznie. Jeśli hakerom udałoby się przejąć kontrolę nad naszym telewizorem LG, to wtedy część tych danych może wpaść w ich ręce – nietrudno chyba domyślić się, jak ogromnym zagrożeniem może to być.

Czy Unia Europejska może nas ochronić?

Po obejrzeniu tego szokującego materiału od razu pomyślałem o tym, że przecież żyjemy na terenie Unii Europejskiej i (w przeciwieństwie do USA) mamy bardzo rozbudowane zasady ochrony prywatności użytkowników. Opisane przez Gamers Nexus praktyki – takie jak zbieranie danych głosowych bez jasnej podstawy prawnej, brak łatwej możliwości wycofania zgody, przesyłanie danych do celów reklamowych bez przejrzystej informacji – to wyraźne przykłady naruszeń zasad RODO.

Zagłębiłem się też nieco w przepisy ustawy RODO i porównałem sobie to, co odkrył Gamers Nexus, z zapisami, które możemy tam znaleźć. Największe kontrowersje budzi moim zdaniem fakt, że nagrywanie dźwięku w trybie czuwania i skanowanie sieci domowej trudno przypisać do którejkolwiek z sześciu przesłanek wymienionych w art. 6 ust. 1. Nie jest to wykonanie umowy (lit. b) – widz przecież nie kupuje telewizora po to, żeby był podsłuchiwany. Nie sądzę też, że można mówić o "prawnie uzasadnionym interesie" (lit. f), bo ten wymaga testu równowagi z interesem osoby, której dane dotyczą, a nagrywanie rozmów bez wiedzy domowników raczej nie jest gestem dobrej woli.

Trzeba pamiętać także, że zgoda na przetwarzanie danych musi być dobrowolna, konkretna, świadoma i jednoznaczna (art. 4 pkt 11). Gamers Nexus pokazuje, że przełącznik "Do Not Sell My Personal Information" jest domyślnie wyłączony jeszcze przed połączeniem z internetem – a zgoda domyślna (opt-out zamiast opt-in) od dawna jest uznawana za nieważną w świetle RODO (potwierdzone m.in. wyrokiem TSUE w sprawie Planet49, C-673/17, dotyczącym analogicznego mechanizmu domyślnie zaznaczonych zgód). Ponadto art. 7 ust. 4 mówi, że zgoda nie jest dobrowolna, jeśli „od zgody na przetwarzanie danych nie jest uzależnione wykonanie umowy, w tym świadczenie usługi, jeśli przetwarzanie danych osobowych nie jest niezbędne do wykonania tej umowy” – a tu funkcje smart TV wymagają zaakceptowania pakietu zgód reklamowych, które nie są niezbędne np. do oglądania Netflixa.

Nie będę zanudzał was jednak dłużej przepisami i prawniczym żargonem, ale generalnie rzecz biorąc, to tak – Unia Europejska ma wszelkie podstawy do tego, żeby ukarać LG i zakazać im używania tego typu praktyk w swoich telewizorach, jeśli faktycznie urządzenia sprzedawane na terenie Unii Europejskiej zbierają dane w takich ilościach i w taki sposób. Trzeba bowiem pamiętać, że śledztwo Gamers Nexus zostało przeprowadzone na terenie USA, gdzie oprogramowanie telewizorów oraz sposoby pozyskiwania informacji mogą być odmienne od obowiązujących na terenie Unii Europejskiej.

0 komentarzy

Zostaw komentarz