Menedżerowie polskiego oddziału koncernu Meta nie pojawią się na specjalnym posiedzeniu sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, poświęconemu problemowi oszukańczych reklam oraz szerzących się na Facebooku i Instagramie deepfake’ów wykorzystujących wizerunki znanych osób. Jak podaje serwis Rzeczpospolita, nieobecność przedstawicieli giganta zbiega się w czasie z publikacją raportu Fundacji Instrat, według którego Meta zarabia w samej Polsce aż 760 mln zł rocznie z tytułu scamu udostępnianego na jej platformach. Amerykańska korporacja stwierdziła, że liczba ta nie znajduje pokrycia w rzeczywistości, a sam raport, z którego została ona zaczerpnięta, określiła mianem „fikcji stworzonej na zamówienie”.
Posiedzenie w sprawie Mety bez udziału Mety
Przewodniczący sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii zwołał pilne posiedzenie, podczas którego posłowie mieli wysłuchać sprawozdań przedstawicieli resortów cyfryzacji, administracji, spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości. Kluczowym punktem obrad miało być przesłuchanie kadry zarządzającej polskiego oddziału Mety na temat skuteczności mechanizmów chroniących użytkowników przed oszustwami, aczkolwiek, jak się jednak okazuje, do pogawędki z reprezentacją amerykańskiego giganta technologicznego nie dojdzie.
Rzeczpospolita ustaliła, iż na spotkaniu nie pojawią się zaproszeni przedstawiciele przedsiębiorstwa, w tym głównodowodzący Mety w naszym kraju Robert Bednarski, a także Jakub Turowski – dyrektor ds. polityki publicznej.
Setki milionów złotych z nielegalnych reklam
Zgodnie z tym, co zostało napisane we wstępie, szacunki dotyczące potencjalnych zarobków Mety z tytułu scamu pochodzą z raportu Fundacji Instrat. Analitycy wyliczyli, że oszukańcze reklamy wyświetlane w Polsce zasilają konto tytułowej firmy kwotą nawet 760 milionów zł rocznie, co stanowi przeszło jedną trzecią wszystkich wpływów z naszego kraju. Postawione również tezę, iż tego typu kampanie mają odpowiadać za niemal 11% łącznego zasięgu wszystkich materiałów sponsorowanych wyświetlanych polskim użytkownikom.
Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat przypomniał, że wewnętrzne dane korporacji mówiły wcześniej o 10-procentowym udziale nielegalnych reklam w globalnych przychodach, jednak z informacji płynących z Polski wynika, iż wskaźnik ten może być nawet trzykrotnie wyższy.
Meta zbywa zarzuty
Amerykański koncern, mimo że nie zamierza wysłać swoich najważniejszych pracowników z regionu na przesłuchanie, odniósł się do zarzutów, kategorycznie je przy tym zbywając. Jak możemy przeczytać w oświadczeniu wysłanym do redakcji Rzeczpospolitej, bezpośrednio uderzającym w omawiany raport:
Raport został zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała. Opiera się na błędnych założeniach, nieprawidłowych definicjach i małej próbie badawczej, co daje zawyżone i absurdalne liczby, przedstawiające w fałszywym świetle naszą szeroko zakrojoną pracę na rzecz walki z oszustwami. Nikt nie chce oszustw na naszych platformach – ani nasi użytkownicy, ani rzetelni reklamodawcy, a już na pewno nie chcemy ich my. Usuwamy takie treści natychmiast po wykryciu. Współpracujemy też z branżą, administracją publiczną i organami ścigania, aby rozbijać stojące za nimi siatki przestępcze.
Meta
Według korporacji autorzy badania błędnie uznali każde usunięcie reklamy za wynik oszustwa oraz opierali się na profilu testowym, który celowo przyciągał nielegalne treści. Podkreślono przy tym, iż w okresie od lipca 2025 r. do czerwca 2026 r. w Polsce ponad 88% oszukańczych reklam zostało usuniętych, zanim wpłynęło jakiekolwiek zgłoszenie od użytkowników. Nie omieszkano się też odnieść do sztucznej inteligencji, a wdrożenie ulepszonego modelu podobno podniosło skuteczność wykrywania i usuwania reklam zawierających wygenerowane wizerunki osób publicznych o ok. 50%.
Swój wywód Meta zakończyła stwierdzeniem, że będzie nadal rozwijać swoje narzędzia i jest otwarta na konstruktywną krytykę. Tej jednak, jak stwierdzono, w raporcie Fundacji Instrat nie znaleziono.









0 komentarzy