Przejdź do treści

Internauci mają dość AI w Google? Liczba użytkowników DuckDuckGo wzrosła o 30%

3 minuty czytania

Gdzie jeden traci, tam drugi korzysta. Ostatnie decyzje Google nie spotkały się z ciepłym przyjęciem ze strony internautów, więc ci postanowili zwrócić się w kierunku alternatywy w postaci DuckDuckGo.

Jak wynika z doniesień redakcji TechCrunch, nagłe i przymusowe wdrożenie sztucznej inteligencji do wyszukiwarki Google wywołało falę niezadowolenia wśród internautów. Zamiast korzystać z nowej wersji generującej automatyczne odpowiedzi, użytkownicy masowo uciekają do stawiającej na prywatność konkurencji. DuckDuckGo odnotowało gwałtowny, sięgający w szczycie nawet 30% wzrost liczby instalacji aplikacji, ponieważ daje ludziom to, czego pozbawiło ich Google – swobodę wyboru.

Google przeszacowało zainteresowanie sztuczną inteligencją?

Podczas dorocznej konferencji Google I/O gigant z Mountain View ogłosił całkowitą rewolucję w swojej wyszukiwarce. Tradycyjna strona wyników wyszukiwania złożona z listy linków zaczęła być zastępowana przez podsumowania AI, prezentujące odpowiedzi wygenerowane przez model sztucznej inteligencji. Zmiana ta spotkała się z ostrą krytyką, a przeciwnicy tego rozwiązania ostrzegają, iż nowe podejście może doprowadzić do zniszczenia otwarty Internetu. Wisienką na torcie są tony skarg użytkowników na niedokładne odpowiedzi udzielane przez AI oraz na tendencję algorytmów do niepotrzebnego komplikowania nawet najprostszych zapytań.

Jak stwierdziła jedna z niezadowolonych internautek: „Google po prostu przestało być dawnym Google”. Nie dziwi więc, że coraz więcej osób spogląda z nadzieją w kierunku konkurencji, wliczając w to DuckDuckGo. Prezes rzeczonego przedsiębiorstwa, Gabriel Weinberg, również nie jest fanem kierunku obranego przez Sundara Pichaia i spółkę.

Google narzuca użytkownikom sztuczną inteligencję, nie dając im możliwości rezygnacji. W rezultacie wyniki wyszukiwania stają się coraz gorsze, a nie lepsze. Chcemy być serwisem, który oddaje kontrolę w ręce użytkowników i pozwala im decydować, w jakim stopniu chcą korzystać ze sztucznej inteligencji.

Na szczęście dla Gabriela, ten stan rzeczy przełożył się na nagły wzrost popularności jego produktu. Do tej pory wyszukiwarka mogła pochwalić się kontrolą nad zaledwie 2% amerykańskiego rynku, niemniej liczba ta może błyskawicznie wystrzelić. Z przytoczonych przez TechCrunch danych wynika, iż w dniach 20–25 maja średnia liczba instalacji aplikacji DuckDuckGo w USA wzrosła o 18,1% tydzień do tygodnia, osiągając szczytowy wzrost na poziomie 30,5% w dniu 25 maja. Na urządzeniach z systemem iOS wyniki były jeszcze bardziej imponujące, albowiem średni tygodniowy wzrost wyniósł 33%, a w szczytowym momencie podskoczył aż do 69,9%.

Co ciekawe, internauci ruszyli także na specjalną, całkowicie pozbawioną sztucznej inteligencji wersję wyszukiwarki dostępną pod adresem noai.duckduckgo.com. Ruch na tej podstronie wzrósł średnio o 22,7% tydzień do tygodnia. Witryna ta domyślnie blokuje wszelkie funkcje generatywne, takie jak asystenci tekstowi czy obrazy tworzone przez algorytmy. Trend ten okazał się tak silny, że utrzymał się nawet podczas amerykańskiego weekendu Memorial Day, kiedy to serwisy internetowe standardowo notują spadki ruchu.

Jak podsumował szef ds. komunikacji DuckDuckGo, Kamyl Bazbaz, sukces tych rozwiązań dowodzi jednego: „Ludzie po prostu chcą mieć wybór”. Gabriel Weinberg nie omieszkał przy tym napomknąć, że kluczem do sukcesu jest poszanowanie cudzej prywatności. Wedle niego wszystko, co robimy za pośrednictwem DuckDuckGo, jest prywatne – stojące za wyszukiwarką i przeglądarką przedsiębiorstwo nie zbiera żadnych danych, które później są wykorzystywane do szkolenia AI.

0 komentarzy

Zostaw komentarz