Jak podaje The Wall Street Journal, rozwój infrastruktury dla sztucznej inteligencji stał się jednym z głównych motorów wzrostu inwestycji budowlanych w Stanach Zjednoczonych. Nowe centra danych wymagają ogromnych ilości stali – zarówno do konstrukcji budynków, jak i wyposażenia serwerowni.
Boom w branży stalowej dzięki AI
Według szacunków m.in. wspomnianego dziennika sektor centrów danych zużywa obecnie w ciągu roku około miliona ton stali o wartości około 1,4 mld dolarów. Dane Associated Builders and Contractors pokazują, że w kwietniu 2026 r. roczne tempo wydatków na budowę centrów danych wzrosło o 28 proc., osiągając – po uwzględnieniu sezonowości – poziom 50,7 mld dolarów. To dobra wiadomość dla producentów stali, którzy od kilku lat korzystają z rosnącego zapotrzebowania na materiały budowlane wykorzystywane przy inwestycjach związanych z AI. Tyle że pojawia się inny problem.
Przedstawiciele branży ostrzegają, że ten sam sektor, który napędza zamówienia, staje się jednocześnie konkurentem w walce o energię elektryczną. Większość amerykańskiej stali produkuje się dziś w piecach elektrycznych, których działanie wymaga bardzo dużych ilości energii. W zależności od skali produkcji pojedynczy zakład może zużywać od około 40 do 200 MW mocy.
Nowy raport Steel Manufacturers Association wskazuje, że gwałtownie rosnące zapotrzebowanie centrów danych na energię podnosi ceny prądu dla hut o dziesiątki milionów dolarów rocznie. Organizacja apeluje do władz federalnych o działania, które zwiększyłyby dostępność energii i ograniczyły dalszy wzrost cen.
Koszty energii w górę o nawet 70 proc.
Jednym z przykładów jest producent stali specjalistycznej Metallus, który poinformował, że od 2024 r. jego koszty energii elektrycznej wzrosły o około 70 proc. Oznacza to dodatkowe wydatki sięgające około 15 mln dolarów rocznie. Podobne obawy zgłaszają również inne zakłady, co pokazuje, że problem jest szerszy. Przedstawiciele JSW Steel USA dla przykładu podają, że o ile przez dziesięciolecia ceny energii pozostawały stosunkowo stabilne, o tyle teraz obecnie sytuacja wyraźnie się zmienia.
Problem szczególnie dotyczy odbiorców korzystających z sieci operatora PJM Interconnection – największego regionalnego operatora systemu elektroenergetycznego w USA. Obejmuje on 13 stanów i obsługuje region, w którym działa największa w kraju koncentracja hut wykorzystujących piece elektryczne. Według danych PJM hurtowe ceny energii w pierwszym kwartale 2026 r. były o 76 proc. wyższe niż rok wcześniej.
Rosnące zapotrzebowanie AI obciąża sieć
Co gorsza, nie zanosi się, żeby sytuacja ta miała się zmienić w najbliższej przyszłości. Z analiz opracowanych przez Lawrence Berkeley National Laboratory, działające w strukturach Departamentu Energii USA, wynika, że do 2030 r. centra danych mogą odpowiadać za 9,5-15,3 proc. całkowitego zużycia energii elektrycznej w Stanach Zjednoczonych. Z kolei PJM prognozuje, że już od 2027 r. zapotrzebowanie na energię w obsługiwanym regionie może przewyższyć dostępne moce o 6,6 GW. To wielkość odpowiadająca produkcji energii przez sześć lub siedem dużych elektrowni jądrowych.
Przedstawiciele przemysłu stalowego ostrzegają, że zwiększa to ryzyko czasowych ograniczeń produkcji. W ich ocenie, w sytuacji niedoboru energii, operatorzy mogą priorytetowo traktować centra danych, które wymagają nieprzerwanego zasilania, podczas gdy huty są w stanie okresowo ograniczać produkcję.
Branża apeluje o szybsze inwestycje energetyczne
Dziennik podaje, że tym samym producenci stali postulują o opóźnienie wyłączania starszych elektrowni oraz przyspieszenie procesu wydawania pozwoleń na budowę nowych źródeł energii. Według zrzeszającej ich organizacji procedury administracyjne dla nowych projektów energetycznych trwają obecnie średnio około 4,5 roku, co utrudnia szybkie zwiększenie podaży energii.
Przedstawiciele branży podkreślają również, że producenci stali mają ograniczone możliwości przenoszenia rosnących kosztów energii na klientów. Ceny sprzedaży stali są bowiem w dużej mierze powiązane z sytuacją rynkową, co sprawia, że gwałtowny wzrost kosztów produkcji bezpośrednio obniża rentowność przedsiębiorstw.
Innymi słowy, boom AI zaczyna „podgryzać” amerykańską gospodarkę od zupełnie nieoczekiwanej strony, a zużycie energii przez centra AI przekładają się na „tłamszenie” sektorów zupełnie odległych i na pierwszy rzut oka niepowiązanych. To oczywiście problem systemowy – tyle że jego szybkie rozwiązanie nie wydaje się możliwe.











0 komentarzy