Przejdź do treści

Stany Zjednoczone mogą planować wprowadzenie kolejnych ceł na produkty technologiczne – właściciele centrów danych wyrażają zdecydowany sprzeciw

3 minuty czytania

Ciąg dalszy walki o dominację w produkcji chipów komputerowych za pomocą ceł handlowych.

Administracja Donald Trumpa wielokrotnie miała już problemy z podjęciem stanowczej decyzji i przechodziła od grożenia wprowadzeniem szeroko zakrojonych ceł na produkty technologiczne w celu ożywienia krajowego przemysłu wytwórczego do łagodzenia swojego stanowiska po zderzeniu z rzeczywistością i prawdziwymi kosztami, z którymi musiałaby się liczyć społeczność nawet nie amerykańska, ale po prostu globalna. Doniesienia wskazują, że nowe rundy negocjacji między przedstawicielami władz USA a lobbystami z branży technologicznej mogą ponownie uruchomić ten cykl, przyczyniając się do dalszego wzrostu cen wielu produktów, które i tak wzrastają już w zawrotnym tempie.

Niekończąca się batalia sprzecznych ze sobą interesów pogłębia obecny kryzys

Źródła serwisu Politico informują, że Stany Zjednoczone rozważają wprowadzenie kolejnej rundy ceł na półprzewodniki, co stanowi kolejną próbę ożywienia krajowej produkcji chipów. Cła te grożą podwyżką cen wielu urządzeń elektronicznych, z których wiele już teraz boryka się z problemem niedoborów pamięci, co powoduje w niektórych przypadkach nawet brak dostępności konkretnych produktów.

Chociaż szczegóły mogą ulec zmianie, urzędnicy rządowi, w tym sekretarz handlu Howard Lutnick, opowiadają się za systemem, który wiązałby limit bezcłowego importu z inwestycjami producenta w produkcję w Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele branży technologicznej twierdzą, że nie sprzeciwiają się celowi Trumpa, jakim jest produkcja większej liczby komponentów na terenie Stanów Zjednoczonych, ale zwracają uwagę, że budowa zaawansowanych fabryk chipów kosztuje miliardy dolarów i zajmuje lata, a nawet dziesięciolecia.

Dopóki takie moce produkcyjne nie zostaną uruchomione, amerykańskie firmy będą w dużym stopniu uzależnione od importowanych chipów od kilku azjatyckich dostawców, w tym z Malezji, Korei Południowej i Tajwanu, które same wytwarzają ponad 90 procent najnowocześniejszych półprzewodników na świecie.

Negocjatorzy kładą duży nacisk na kwestię rozwoju sztucznej inteligencji

Przeniesienie produkcji półprzewodników z powrotem do kraju jest priorytetem dla prezydenta Trumpa, którego polityka zapewniła już setki miliardów dolarów inwestycji w tym kluczowym sektorze. Administracja Trumpa nadal koncentruje się na pozyskiwaniu kolejnych inwestycji i zapewnianiu pomocy gospodarczej Amerykanom, dbając jednocześnie o nasze bezpieczeństwo narodowe.

Kush Desai, rzecznik Białego Domu

Administracja Trumpa przyznała już liczne wyjątki dla niektórych komponentów elektronicznych i komputerowych podczas poprzednich rund negocjacji cłowych, ale urzędnicy uważają obecnie, że do przeniesienia produkcji z powrotem do kraju konieczne są jeszcze szerzej zakrojone cła. Chociaż niektóre firmy, takie jak TSMC i Apple, w ostatnich latach zainwestowały znaczne środki w produkcję w Stanach Zjednoczonych, lobbyści z branży technologicznej twierdzą, że uzyskanie rzeczywistych rezultatów takich działań zajmie co najmniej pięć lat.

Sami negocjatorzy nie przestają sprzeciwiać się rządowi, ostrzegając, że kolejne cła na chipy osłabią pozycję Stanów Zjednoczonych w wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji, co pozwoli Chinom na nadrobienie zaległości. Cła mogą dramatycznie podnieść koszty procesorów i pamięci trafiających do centrów danych powstających w całym kraju. To właśnie te centra danych są również przyczyną niedoborów pamięci, które doprowadziły do gwałtownych wzrostów cen w obliczu kryzysu niedoboru pamięci w branży technologicznej.

0 komentarzy

Zostaw komentarz