Po premierze Nintendo Switch 2 większość z nas raczej odetchnęła z ulgą i zostawiła poprzednią generację „Pstryczków” za sobą. Choć pojawiło się na nie sporo „niemożliwych” portów z dużych konsol, to pierwszy Switch ewidentnie nie dawał już sobie rady z najnowszymi tytułami, nawet tymi od Nintendo. Jeden z moderów postanowił jednak zafundować Switchowi Lite drugie życie, a efekty jego pracy są naprawdę imonujące.
Podwójny RAM i OLED poproszę
W środku Nintendo Switch Lite znajdziemy 11-letni procesor NVIDIA Tegra X1, 32 GB wolnej pamięci eMMC oraz 4 GB pamięci RAM. Sami przyznacie, ze nie brzmi to imponująco, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę jaką mocą dysponują dzisiejsze handheldy. Francuski moder kryjący się pod pseudonimem „naga” postanowił jednak stworzyć prawdziwego potwora Frankensteina w postaci „Nintendo Switch Lite Pro” z ekranem OLED pamięcią RAM zwiększoną do 8 GB oraz aż 256 GB przestrzeni na dane.
Najbardziej imponującym osiągnieciem tak zmodyfikowanej konsoli odpalenie Final Fantasy VII Remake, które wyszło jedynie na Switcha 2. Do uruchomienia gry moder użył oprogramowania Box64 oraz warstwy translacyjnej Wine, dzięki czemu mógł odpalić pecetową wersję FF7 Remake. W trakcie rozgrywki udało mu się uzyskać od około 20 do 30 fps-ów w bardzo nieskiej rozdzielczości. Choć na pierwszy rzut oka nie brzmi to imponująco, to trzeba pamiętać, że nadal mówimy o procesorze AMD sprzed 11 lat oraz kilku warstwach translacji oprogramowania.
„Switch Lite Pro” potrafi dużo więcej od swojego podstawowego wariantu. W trakcie testów „naga” odpalił też m.in. Wiedźmina 3 w 45 klatkach na sekundę (normalnie zablokowanego do 30 fps-ów), The Legend of Zelda: Tears of The Kingdom z odblokowanym licznikiem fps-ów, a także masę emulatorów starszych i nowszych konsol.
Taka modyfikacja pozwala zastanawiać się nad tym czy gdyby Nintendo zdecydowało się wydać ulepszoną wersję Switcha z dopiskiem „Pro”, to pod koniec ubiegłej generacji widzielibyśmy nieco więcej portów „dużych” gier.
0 komentarzy